Opinie i komentarze

Gdzie Polska będzie miała swoje magazyny gazu - Aleksander Zawisza

16 września 2011, 14:47 /
Gdzie Polska będzie miała swoje magazyny gazu - Aleksander Zawisza
< p style="text-align: justify;"><a href="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Olo-Zawisza.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-605" title="Olo Zawisza" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Olo-Zawisza-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a><strong>Gaz w RWPG</strong></p> <p style="text-align: justify;">Działania polskich władz dotyczące podziemnych magazynów gazu (PMG) ziemnego przypominają jeden z dowcipów z cyklu „pytania do Radia Erewań”z czasów dyktatury proletariatu: „- Jak to możliwe, ze USA i Kanada przysyłają nam zboże? - To wszystko przez ich katastrofalna nadprodukcje”. Z magazynami jest podobnie. W czasach kiedy Polską rządził triumwirat partia-wojsko-bezpieka, Polska magazynowała gaz na terenie Socjalistycznej Republiki Ukrainy, gdyż tam były i są ogromne – największe w Europie magazyny gazu o pojemności ca. 35 mld m<sup>3</sup> (to mniej więcej tyle ile obecnie przez cały rok konsumują Polska, Czechy i Węgry). W ramach socjalistycznego podziału pracy i trzymania państw satelickich delikatną radziecką dłonią za tchawicę, gaz ziemny przechowywany był właśnie na terenie ZSRR. W 1990 r. polskie podziemne magazyny gazu mogły pomieścić 620 mln m<sup>3</sup> gazu i istniały następujących lokalizacjach: w Strachocinie (dawne woj. krośnieńskie), Husowie (dawne przemyskie), Swarzowie (dawne tarnowskie) i Brzeźnicy (dawne rzeszowskie). W tym czasie Polska konsumowała niecałe 10 mld m<sup>3</sup> a importowała (z ZSRR) 7 mld m<sup>3</sup> gazu ziemnego rocznie. Oznacza to, że magazyny pokrywały 32 dni średniodziennego importu.  Według koncepcji Ministerstwa Przemysłu z początku lat 90-tych, PGNiG w roku 2000 miało posiadać pojemności magazynowych na gaz ziemny 2 mld m<sup>3</sup>, w 2010 - 5 mld m<sup>3</sup>. Na początku 1995 r. PGNiG ogłosił, że chce uruchomić nowy podziemny magazyn gazu w kopalni w Wierzchowicach na Dolnym Śląsku. Zbiornik miał mieć pojemność czynną do 4 mld m<sup>3</sup> gazu, czyli prawie tyle, ile wynosiło ówczesne roczne krajowe wydobycie tego paliwa. Pod koniec września 1996 r. PGNiG pożyczył 180 mln ECU (poprzednik euro) od Europejskiego Banku Inwestycyjnynego na budowę zbiorników gazu ziemnego w Wierzchowicach. Kredyt został zaciągnięto na 17 lat z pięcioletnią karencją. W 1996 roku zbiornik miał już okazję wspomagać krajowy system gazowniczy. Do 2002 r. pojemność zbiornika miała wynieść ok. 2 mld m<sup>3</sup>, docelowo miało to jednak być 4,3 mld m<sup>3</sup>.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Plany, plany, plany</strong></p> <p style="text-align: justify;">W pod koniec 1995 i na początku 1996 r. powstały w stosownych resortach plany rozbudowy PMG w Polsce. - Chcemy, by w magazynach znajdowały się rezerwy gazu na 70-100 dni – twierdził wiceminister przemysłu Roman Czerwiński na początku lutego 1996 r. Oznaczałoby to konieczność budowy do 2010 r., w zależności od przyjętych prognoz konsumpcji gazu i wielkości koniecznych zapasów gazu, od 3,5 do prawie 10 mld m<sup>3</sup> pojemności magazynowych. Zakładając średni koszt budowy 1 m<sup>3</sup> pojemności magazynowej czynnej w tamtym czasie na poziomie 0,8 – 1 zł, należało liczyć się z wydatkami rzędu od 2,3 do 9 mld zł. Przez następne lata wybudowano podziemny magazyn gazu w Wierzchowicach i kawernowy podziemny magazyn gazu w Mogilnie. Razem w obu magazynach można pomieścić na początku 2004 r. około 800 mln m<sup>3</sup> gazu ziemnego. W tym czasie PGNiG korzystał m.in. z magazynów znajdujących się na Ukrainie, z którymi był taki prosty problem, że nasi ukraińscy bracia nie zawsze chcieli wydawać polski gaz w nich przechowywany. Rozbudowa podziemnych magazynów posuwała się powolnie gdyż, po pierwsze taryfa za gaz nie uwzględniała należytej stopy zwrotu z zaangażowanego kapitału w magazyny (w 2006 r. Urząd Regulacji Energetyki ustalił stopę zwrotu z zaangażowanego kapitału na poziomie 1,5%), po drugie budowa podziemnych magazynów jest inwestycją kapitałochłonną, po trzecie inwestycje w magazyny są inwestycjami wieloletnimi, czyli obejmują okres dłuższy niż średni cykl życia rządu RP i zarządu danej spółki, po czwarte samo PGNiG ze względu m.in. na prowadzoną politykę taryfową nie posiadało stosownych środków na pokrycie chociażby wkładu własnego do zrealizowania stosownej budowy</p> <p style="text-align: justify;"><strong>W kryzysie król jest nagi</strong></p> <p style="text-align: justify;">W połowie lutego 2004 r. bez uprzedzenia Gazprom wstrzymał transport gazu przez Białoruś do Polski. Okazało się wtedy, że polskie magazyny gazu mają pojemności niecałych 1,5 mld m sześc., ale w lutym było w nich tylko 300 mln m<sup>3</sup> tego surowca. Skłoniło to, jak mogło się wtedy wydawać, stosowne organy do podjęcia kilku decyzji albo może bardziej złożenia kilku deklaracji. Na początku kwietnia 2004 r. wiceminister skarbu Ignacy Bochenek stwierdził był, że w lipcu ówczesnego roku PGNiG ma rozpocząć rozbudowę podziemnego zbiornika gazu w Wierzchowicach do 1,2 mld m<sup>3</sup> pojemności. Pojemność zbiornika budowanego od 1995 r. wynosiła w 2004 r. ok. 0,5 mld m<sup>3</sup>. Rozbudowa zbiornika w Wierzchowicach do pojemności 1,2 mld m<sup>3</sup> miała kosztować 916 mln zł. Tymczasem według PGNiG w 2003 roku nakłady inwestycyjne na magazynowanie gazu wyniosły 50 mln zł, a plany na 2004 r. przewidywały kwotę 66 mln zł. W prospekcie emisyjnym PGNiG znajduje się zapis mówiący o przeznaczeniu ¼ wpływów czyli 700 mln zł ze środków, jakie będą pochodziły z emisji, na rozbudowę podziemnych magazynów gazu. PGNiG jednakże nie wykazywał pośpiechu w opracowywaniu dokumentacji, uzyskiwaniu pozwoleń na budowę i rozpisywaniu przetargów na budowę lub rozbudowę podziemnych magazynów gazu ziemnego między innymi dlatego, że od strony finansowej, co już zostało napisane wyżej, było to dla niego nieopłacalne. Na początku 2006 r. nastąpił rosyjsko-ukraiński kryzys gazowy. Na skutek ograniczenia dostaw gazu, niskich temperatur, dobrej koniunktury gospodarczej oraz niewystarczających pojemności magazynowych rząd musi wprowadzić 10 stopień zasilania w gaz ziemny największych jego odbiorców. Sytuację w systemie przesyłowym Polski uratował wtedy podziemny magazyn w Mogilnie, który nie jest największym magazynem w kraju, ale jest najwydajniejszy – zapewnia 60% możliwości odbierania gazu przez system gazowy. Po raz drugi w krótkim okresie czasu okazało się, że polskie PMG, jeżeli chodzi o ich pojemności i zdolności oddawania gazu do systemu przesyłowego, pozostawiają wiele do życzenia. W tym czasie pojemności polskich PMG wynosiły 1,6 mld m<sup>3</sup> przy imporcie 9,5 mld m<sup>3</sup> i konsumpcji 13,4 mld m<sup>3</sup>, co oznaczało, że magazyny pokrywały 61 dni średniodziennego importu (porównajmy to z 32 dniami jakie były w 1990 r. a zrozumiemy ryzyko gazowe Polski i stopień jej podatności na jakiekolwiek przerwy w dostawach na początku jak 90-tych).</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Czas realnych zmian</strong></p> <p style="text-align: justify;">W lecie 2006 r. sejm przyjął nowelizację ustawy prawo energetyczne, w który znalazł się zapis o tworzeniu zapasów obowiązkowych w wysokości 3% rocznego importu na terenie RP (poprzedni zapis dopuszczał tworzenie zapasów obowiązkowych także poza granicami RP). Jednocześnie zostały podjęte starania o przeznaczenie części środków pochodzących z funduszy UE na rozwój infrastruktury na dofinansowanie rozbudowy i budowy PMG w RP. Środki z funduszy UE zostały zapisane na rozbudowę 4 magazynów na początku 2007 r.</p> <p style="text-align: justify;">W dniu 16 lutego 2007 r. została uchwalona ustawa o zapasach ropy naftowej, produktów naftowych i gazu ziemnego oraz zasadach postępowania w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa paliwowego państwa i zakłóceń na rynku naftowym, która wprowadziła w sposób faktyczny obowiązek posiadania przez podmioty importujące gaz ziemny do Polski stosownych zapasów obowiązkowych. Wielkością docelową zapasów obowiązkowych jaka powinna zostać osiągnięta w 2012 r. ma być 30 dni średniorocznego importu, które mają być składowane w takich magazynach aby były możliwe do odebrania w ciągu 40 dni. W ustawie określono minimalną stopę zwrotu z kapitału zainwestowanego w budowę podziemnych magazynów gazu na poziomie 6% (dokładny sposób wyliczania stopy zwrotu został zaprezentowany w rozporządzeniu Ministra Gospodarki ze stycznia 2008 r.). Oprócz zapasów obowiązkowych należy policzyć pojemności potrzebne na przechowywanie normalnych sezonowych zapasów operacyjnych, które będą napełniane w lecie, a opróżniane w zimie (tak jak ma to miejsce obecnie). Mając na względzie, że prognozowany przez PGNiG popyt na rok 2015 wynosi 17 – 18 mld m<sup>3</sup> gazu, wielkość magazynów jakie zaspokajałyby zapotrzebowanie na magazynowanie zapasów obowiązkowych i operacyjnych powinna wynosić minimum 3,4 mld m<sup>3</sup> gazu. Po przyjęciu przez struktury unijne pakietu klimatyczno – energetycznego (3x20) oczywistym staje się, że popyt na gaz w Polsce będzie rósł szybciej niż to wcześniej było projektowane. Główną branżą generującą wzrostu popytu będzie szeroko pojęta elektroenergetyka.  Zanim rozpocznie się budowa elektrowni gazowych, musi być rozwiązany problem zagwarantowania im dostaw gazu. Bez tego jakakolwiek przerwa w dostawach mogłaby spowodować problemy energetyczne.</p> <p style="text-align: justify;">PGNiG zgodnie z unijnymi przepisami w połowie 2009 r. wyodrębnił w ramach własnych struktur organizacyjnych Operatora Systemu Magazynowego, który ogłasza open season na pojemności magazynowe. W dniu 26 sierpnia 2009 r. skończył się rozpisany przez PGNiG „open season” (zgłaszanie zapotrzebowań) na pojemności magazynowe, a więc i na zwiększenie importu gazu do Polski, aw lipcu spółka udostępniła 627 mln m<sup>3</sup> pojemności w podziemnych magazynach gazu. Oprócz samej PGNiG nikt jednak nie zgłosił zapotrzebowania na pojemności magazynowe. Wobec tego zarezerwowała ona dla siebie wszystkie pojemności do roku 2013 i 2014 w zależności od magazynu.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Polska ma magazyny w Niemczech</strong></p> <p style="text-align: justify;">Brak odpowiednio dużych pojemności magazynowych oraz obowiązek posiadania zapasów gazu ziemnego spowodowały zablokowanie od połowy 2006 r. możliwości wchodzenia na rynek nowych dostawców (oczywiście przy takiej a nie innej infrastrukturze jaką posiadła i posiada Polska oznaczało to tylko wchodzenie na rynek dostawców związanych kapitałowo lub personalnie z Gazpromem). Rynek zostałby odblokowany, kiedy powstałyby odpowiednie pojemności magazynowe w Polsce, czyli około 2013 r., jednakże wcześniej Komisja Europejska (KE) zaczęła naciskać na Polskę w sprawie liberalizacji rynku gazu ziemnego (wejścia na rynek gazu innych dostawców gazu niż PGNiG), która jest blokowana przez konieczność posiadania zapasów obowiązkowych. Rząd Polski zachował się zgodnie z prawami fizyki, czyli poszedł drogą jaka powoduje najmniejszy opór i w dniu 2 sierpnia 2011 r. przyjął nowelizację ustawy o zapasach, która po pierwsze zezwala na magazynowanie gazu ziemnego poza granicami RP, po drugie zwolnieni z niej będą podmioty sprowadzające gaz na własne potrzeby. Oznacza to faktyczny demontaż systemu zapasów obowiązkowych i przenoszenie zapasów gazu z Polski do Niemiec. Dlaczego do Niemiec? Ponieważ tam są największe magazyny gazu w UE i Niemcy aż się palą aby utrzymywać „polskie” zapasy gazu u siebie.</p> <p style="text-align: justify;">Gdyby chciano spróbować odblokować rynek, czego domagała się KE, należałoby albo kazać poprzez WZA PGNiG unieważnić przetarg na pojemności z połowy 2009 r. i przyjąć procedury organizacji corocznie nowych przetargów (open season) na pojemności magazynowe, albo podjąć działania poprzez Urząd Regulacji Energetyki i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów mające na celu zmuszenie/skłonienie Operatora Systemu Magazynowego PGNiG do zmiany zasad udostępniania pojemności magazynowych w taki sposób, aby podmioty starające się o pojemności magazynowe mogły mieć możliwość wynajęcia stosownych pojemności. Rząd mógłby także stworzyć państwowe zapasy gazu - każdy importer płaciłby określoną składkę roczną za import 1000 m<sup>3</sup>, a państwo tworzyłoby na terenie RP stosowne zapasy wynajmując pojemności od magazynierów, na które stawkę (taryfę) określa URE. Taka operacja to koszt rzędu 400 – 500 mln zł i mogłaby w razie konieczności zostać rozłożona na kilka lat. W tym przypadku zarzuty KE także zostają oddalone. Mając na względzie przyszły dość szybki rozwój elektroenergetyki gazowej, powstanie w Polsce ciekawa sytuacja. Według obecnie funkcjonującej ustawy o zapasach elektrownie i elektrociepłownie (ciepłownie także) mają obowiązek tworzenia zapasów węgla  - w zależności od miesiąca jest to od 28 do 40 dni (wielkość zapasów jest "ruchoma") a przecież rynek węgla jest rynkiem światowym. Jeżeli chcemy węgiel możemy kupić w Czechach, na Ukrainie, w Rosji i na giełdzie w Amsterdamie (ARA), więc jeżeli likwidujemy zapasy obowiązkowe gazu (jak elektrownia importowała będzie gaz na własne potrzeby to nie będzie musiała tworzyć zapasów) to jest konieczność tworzenia zapasów węgla dla elektrowni węglowych jest z gruntu dyskryminująca. Jest to jawna dyskryminacja całego sektora węglowego, stanowiącego znaczącą część polskiego sektora elektroenergetycznego. Logika (a prawo powinno się nią kierować) wskazuje na konieczność zawarcia adekwatnych jak w przypadku gazu ziemnego zapisów dotyczących węgla kamiennego.</p>