Opinie i komentarze

Świat bezradnie patrzy, jak w Somalii umierają tysiące ludzi - Malwina Piekarska

24 września 2011, 22:54 /
Świat bezradnie patrzy, jak w Somalii umierają tysiące ludzi - Malwina Piekarska
< p style="text-align: justify;"><a href="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/08/Malwina-Piekarska.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-1014" title="Malwina Piekarska" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/08/Malwina-Piekarska-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a><strong>W lipcu ONZ ogłosiło w Somalii klęskę głodu. Ocenia się, iż od lipca w ogarniętym wojną domową kraju, śmierć głodową poniosło 30 000 osób, a ponad 650 000 dzieci poniżej 5 roku życia cierpi z powodu niedożywienia. Tysiące ludzi, każdego dnia, rejestruje się w obozie dla uchodźców w Dadaab w sąsiedniej Kenii. Analitycy określają, iż to nie tylko susza doprowadziła do pierwszej od 18 lat klęski głodu w Somalii, ale przede wszystkim dramatyczna sytuacja polityczna. </strong></p> <p style="text-align: justify;"><strong>Sytuacja polityczna w kraju</strong></p> <p style="text-align: justify;">Somalia stoi już od wielu lat na czele listy Państw Upadłych. W państwach tych rząd nie posiada kontroli nad całym terytorium kraju, nie ma też legalnego autorytetu, który mógłby kolektywnie podejmować decyzje. Państwo Upadłe nie zapewnia dostępu do usług publicznych (edukacja, służba zdrowia) swoim obywatelom, a sam kraj nie jest w stanie kooperować z innymi państwami jako członek wspólnoty międzynarodowej.</p> <p style="text-align: justify;">Od 1991 roku Somalia jest w stanie wojny domowej, a od 2006 roku ma miejsce konflikt z Etiopią (który obecnie w dużej mierze został zażegnany, przynajmniej w samej stolicy i na północy kraju). Somalia ma homogeniczną strukturą etniczną w porównaniu z innymi krajami afrykańskimi i jest niemalże w 100% krajem muzułmańskim. Jednakże somalijski islam nie powinien być analizowany w oddzieleniu od struktury klanowej społeczeństwa. Gdy w XVII wieku religia przywędrowała do tej części Afryki, z powodu braku jednolitej struktury politycznej, to właśnie klany zapewniały ludności bezpieczeństwo i obronę, a także, w dużej mierze, sprzyjały 'implementacji' nowej religii. Relacje klanowe w Somalii są bardzo silne i większość konfliktów miała miejsce z powodu waśni między nimi, bądź też obcej ingerencji w ich strukturę. To właśnie ingerencja Etiopii w struktury klanowe Somalii doprowadziła do wybuchu konfliktu i interwencji wojski etiopskich w Somalii w 2006. W tym samym roku rządy w większości kraju (w tym w stolicy Mogadiszu) przejęła Unia Trybunałów Islamskich. Jako formacja militarno-polityczna zrzeszała ona przedstawicieli fundamentalistycznego islamu, z szejkiem Szarifem Ahmedem na czele. W wyniku ofensywy etiopskiej, Unia została obalona, i utworzono Rząd Tymczasowy. Konflikt przerodził się jednak w walki sił etiopskich z partyzantami UTI. W samej tylko stolicy Mogadiszu, w 2007 roku śmierć poniosło 1000 osób. W połączeniu z dramatycznym stanem opieki zdrowotnej w Somalii, liczba ofiar wzrosła w kolejnych latach. Interwencja ta wzmocniła postawy nacjonalistyczne w Somalii, które rozwijane były i są przez fundamentalistów islamskich. W 2008 roku nowym prezydentem został Sharif Sheikh Ahmed, który co ciekawe, wywodzi się ze struktur UTI.<strong> </strong>Jednakże obecny rząd nie ma kontroli nad całym terytorium kraju. Południe pozostaje pod kontrolą organizacji Al-Szabab, którą zachodnie kraje określiły jako „ekstremistyczną organizację terrorystyczną”.</p> <p style="text-align: justify;">Al-Szabab powstało jako fundamentalny odłam młodzieżówki UTI Obecnie funkcjonuje jako jednostka paramilitarna, skupiająca całą swoją uwagę na walce z rządem i siłami Unii Afrykańskiej. Na południu Somalii, gdzie ma największe wpływy, wprowadziła Szarłat w specyficznej wersji, dlatego porównuje się ich do pakistańskich i afgańskich Talibów. Prawo m.in. zabrania złotych i srebrnych implantów dentystycznych, i ma rozkaz dosłownego „wybijania ich”. W 2008 roku 13-letnia dziewczynka oskarżona o nierząd, została zakopana od szyi w dół na środku stadionu piłkarskiego, a potem ukamienowana. Jej rodzina zeznała, iż była ofiarą zbiorowego gwałtu dokonanego przez partyzantów Al-Szabab.</p> <p style="text-align: justify;">Sama organizacja już nie ukrywa, iż utrzymuje kontakty z Al-Kaidą. Organizacje praw człowieka szacują, iż w szeregach Al-Szabab działa około 15 000 ludzi, z czego część stanowią armie dziecięce. To nie przypadek, iż klęska głodu która dotknęła Somalię, pokrywa się z terenami, gdzie operuje Al-Szabab. Kontroluje ona zapasy żywnościowe przysyłane do regionu przez organizacje humanitarne, dlatego większość artykułów nie dociera do potrzebujących. Organizacja wypowiedziała wojnę ONZ, zachodnim państwo i organizacjom humanitarnym – oskarża m. in. Światowy Program Żywnościowy o szkodzenie gospodarce lokalnej, postawy anty-islamskie, oraz szpiegowanie dla rządu. W związku z „embargo” na aktywność wobec niektórych organizacji humanitarnych, żywność jest transportowana do regionów stabilnych, skąd wysyłane są pojedyncze „konwoje”, w których lokalni działacze humanitarni dystrybuują ją dalej. W przeciągu ostatnich dwóch lat ponad 40 z nich zostało zabitych przez partyzantów. Problem polega na tym, iż jak szacuje się obecnie, że ponad 3,5 milionów Somalijczyków jest w sytuacji wymagającej natychmiastowej pomocy humanitarnej. Nie dotyczy to tylko samej Somalii. W związku z tym, że Somalijczycy emigrują do sąsiedniej Kenii, Etopii, Dżibuti jest to kryzys który objął swym zasięgiem cały Róg Afryki.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Obóz w Dadaab</strong></p> <p style="text-align: justify;">Największy na świecie obóz uchodźców znajduje się w Dadaab i został stworzony dla 90 000 ludzi. Obecnie przebywa tam 400 000 uchodźców somalijskich, a kolejne tysiące przybywają każdego dnia. Gdyby Dadaab było miastem, byłoby najludniejszym w Kenii. Niektórzy „mieszkańcy” przebywają w nim od 20 lat.</p> <p style="text-align: justify;">Dla wielu Somalijczyków wędrówka do obozu jest walką o przetrwanie. Głównie są to pasterze z południowej Somalii, którzy w wyniku suszy stracili zwierzęta i plony. Taka wędrówka może trwać nawet 30 dni; podczas niej wielu umiera, zwłaszcza dzieci i osoby starsze. Reporterzy opowiadają o leżących na poboczu dróg leżą ciałach tych, którzy nie dotarli do celu. Tylko najsilniejsze organizmy są w stanie przetrwać, dlatego też wiele rodzin musi podjąć decyzję o tym, kogo opłaca się ratować. Ci, którzy nie zostają pochowani, stają się pożywieniem dla hien i ptaków. Zgłoszono także przypadki, gdzie hieny atakowały wycieńczone, ale żywe dzieci leżące na poboczach dróg. W ciągu tegorocznego lata, jak się szacuje, śmierć poniosło ponad 30 000 ludzi. A liczba ta wzrasta każdego dnia.</p> <strong>Pomoc humanitarna </strong> <p style="text-align: justify;">To, jak wygląda pomoc humanitarna dla potrzebujących, zależy nie tylko od sytuacji politycznej w danym kraju, ale przede wszystkim od otoczenia międzynarodowego.</p> <p style="text-align: justify;">Podczas zimnej wojny pomoc finansowa dla krajów afrykańskich była bardziej rozwinięta niż obecnie. W ten sposób dwa bloki starały się zyskać nowych sojuszników na świecie. Związek Radziecki miał raczej ograniczone wpływy w Afryce z tego prostego względu, iż carska Rosja nie miała kolonii na kontynencie. Nie zmienia to faktu, że ZSRR wspierało socjalistyczne ruchy narodowościowo-wyzwoleńcze w Afryce: prowadziło intensywną sprzedaż i dystrybucję broni i amunicji partyzantom.</p> <p style="text-align: justify;">Zupełnie odmienne postawy prezentowały Stany Zjednoczone. USA szukały na kontynencie afrykańskim sojuszników, którzy wspieraliby antykomunistyczne postawy, zgodnie z duchem doktryny Ronalda Reagana. Tym samym Stany Zjednoczone były skłonne popierać rządy autorytarne, ale prawicowe (podobna sytuacja miała miejsce na kontynencie latynoamerykańskim). Wielka Brytania skupiała się na rozszerzaniu wpływów ekonomicznych i zawiązywaniu relacji gospodarczych. Francja natomiast przesyłała duże sumy pieniężne jako środki pomocowe dla wybranych państw, z którymi łączyły ją interesy. Beneficjentami były głównie elity rządzące, a nie ludność cywilna. Ponadto Francja chciała rozszerzyć swoje wpływy w krajach, które nie były koloniami francuskimi.</p> <p style="text-align: justify;">Po zimnej wojnie, co ciekawe, ta międzynarodowa pomoc humanitarna straciła swoje geopolityczne znaczenie. Obecnie jest ona dodatkiem do politycznych warunków i wymagań stawianych przez „dawców”.</p> <p style="text-align: justify;">Informacje o kryzysie żywnościowym w Somalii docierały już od listopada zeszłego roku, ale ONZ potrzebowało ponad pół roku, aby podjąć jakiekolwiek decyzje w tej sprawie. Co więcej, po fiasku interwencji militarnej Restore Hope z 1992, ONZ stara się robić wszystko by nie musieć podejmować ostatecznych kroków, mimo iż wydaje się że tylko interwencja wojskowa byłaby w stanie zażegnać kryzys, choćby częściowo. Także Stany Zjednoczone wzbraniają się, jak mogą przed udziałem w zorganizowanej akcji wojskowej. W 2010 roku USA zdecydowały się zmniejszyć pomoc humanitarną dla regionów kontrolowanych przez Al-Szabab, z prostego powodu: pomoc nie trafiała do potrzebujących. Organizacja m. in. nakładała podatki na artykuły żywnościowe czy szczepionki, dzięki czemu jej wpływy w regionie rosły. Z tego punktu widzenia zmniejszenie pomocy dla tych regionów wydaje się uzasadnione, jednakże w dłuższej perspektywie nie przynosi zamierzonego efektu. ONZ liczy, iż USA wkrótce wypracuje strategię, która pozwoli zmniejszyć znaczenie Al-Szabab, nie wpływając na pogorszenie sytuacji ludności cywilnej.</p> <p style="text-align: justify;">Światowy Program Żywnościowy dostarczył pomoc humanitarną do ponad miliona Somalijczyków zamieszkujących stolicę Mogadiszu (gdzie jednostki Unii Afrykańskiej w miarę kontrolują sytuację), północne oraz zachodnie tereny kraju. Natomiast Unia Europejska działa w ramach Biura Pomocy Humanitarnej Wspólnoty Europejskiej (ECHO). ECHO, ze względu na niebezpieczeństwo ataku w południowych regionach kraju, operuje obecnie ze stolicy Kenii, Nairobi. Stamtąd pomoc, przy pomocy lokalnych pracowników, ma docierać do potrzebujących regionów. Niestety, w większości jest konfiskowana przez partyzantów Al-Szabab niedługo po przekroczeniu granicy kraju.</p> <p style="text-align: justify;">Polscy działacze są aktywni pod flagą UNICEF Polska. Dystrybuują żywność, prowadza kampanie szczepień, głównie na terenie obozów dla uchodźców, m. in. w Dabaab. Na miejscu UNICEF dystrybuuje saszetki z pastą terapeutyczną, która nie wymaga wody do przygotowania. UNICEF zgłasza zapotrzebowanie na sole nawadniające, czy tabletki odrobaczające dla dzieci. Z samej Polski, zaplanowanych jest 11 lotów samolotowych z żywnością. Do tej pory, z Polski do Somalii poleciało 300 ton żywności terapeutycznej.</p> <p style="text-align: justify;">Pomoc, która dociera do Somalii, to kropla w morzu potrzeb. Sytuacja jest dramatyczna, a państwa zachodnie nie są w stanie zażegnać kryzysu. Wydaje się, iż w przypadku krajów które nie dysponują takimi bogactwami naturalnymi, jak np. Libia, pomoc ta zawsze dociera z opóźnieniem. Także czas na podjęcie ostatecznych kroków przez ONZ czy siły koalicji jest wydłużony. Mimo iż miliony ludzi umierają w powodu niedożywienia, a połowa kraju pozostaje pod kontrolą ekstremistycznej organizacji terrorystycznej, państwa zachodnie nie są w stanie dostarczyć pomocy, tłumacząc to niestabilnością polityczną i niebezpieczeństwem. Z drugiej strony, mając na uwadze poprzednie doświadczenia i ryzyko, iż kolejna interwencja militarna doprowadzi do rozprzestrzenienia się konfliktu, wydaje się iż tylko transport żywności może pomóc na dzień dzisiejszy.</p> <p style="text-align: justify;">Wielu analityków wskazuje, iż to nie pomoc humanitarna powinna być dostarczana, a raczej programy rozwojowe, aktywizujące społeczeństwo, które nie uzależniają gospodarek od międzynarodowej pomocy. Jednakże takie programy mogą być realizowane tylko w stabilnym politycznie i społecznie środowisku. Wszelkie programy rozwojowe, promowanie przedsiębiorczości nie mają obecnie racji bytu w Somalii. Obywatele kraju całą swoją energię skupiają na przeżyciu kolejnego dnia, uzyskaniu dostępu do wody pitnej i żywności. A to nas prowadzi do punktu wyjścia, czyli do potrzeby zażegnania kryzysu politycznego. Najprawdopodobniej wymagać to będzie szeroko zakrojonej interwencji militarnej, ale każda taka interwencja wiąże się ze wzrostem liczby ofiar. Jednakże, przy obecnych statystykach śmiertelności z powodu niedożywienia, szacunkowa liczba ofiar wydaje się być znacznie niższa, niż ta zebrana przez żniwo głodu.</p> <p style="text-align: justify;"><em>Pierwotnie tekst ukazał się w "Gazecie Finansowej", nr 36/2011</em></p>