Opinie i komentarze

Wójt trzyma państwo za pasek - Aleksander Zawisza

29 października 2011, 11:08 /
Wójt trzyma państwo za pasek - Aleksander Zawisza
< p style="text-align: justify;"><a href="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Olo-Zawisza.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-605" title="Olo Zawisza" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Olo-Zawisza-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a>Na początku musimy trochę uaktywnić swój hipokamp, czyli tą część mózgu jaka odpowiada za porządkowanie wiadomości. W czasach dyktatury proletariatu, nazywanej przez Stefana Kisielewskiego dyktaturą ciemniaków, to w jaki sposób, gdzie i jak szybko były prowadzone szeroko pojęte inwestycje infrastrukturalne zależało od decyzji partii, rządu oraz wysoko postawionych funkcjonariuszy danych zjednoczeń branżowych. Kiedy pod koniec lat 80-tych i na początku 90-tych zaczęliśmy przekształcać państwo z policyjno-zcentralizowanego na dysfunkcjonalno-zdecentralizowane w ramach dobrej woli, ufności w człowieka, dobroci czy też głupoty, pozbawiono władzę centralną wielu socjalistycznych narzędzi wpływania na kształtowanie polityki gospodarczej, nie wyposażając jej w nowe narzędzia i nie definiując, czemu one mają służyć.</p> <p style="text-align: justify;">Chodzą jeszcze po ziemi ludzie, którzy pamiętają stwierdzenie jednego z głównych ministrów w rządzie premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego, że najlepsza polityka gospodarcza to jej brak. 20 lat temu państwo polskie pozbyło się jednej ze swoich najważniejszych prerogatyw, czyli decydowania o ładzie przestrzennym. Brak możliwości kształtowania ładu przestrzennego kraju w połączeniu z katastrofalnym stanem polskiego prawodawstwa i systemu egzekucji prawa spowodował, że większe inwestycje o charakterze liniowym po 1990 r. można policzyć na palcach jednej ręki. Największą z nich była budowa gazociągu jamajskiego, z tym że należy zauważyć, że wiele wykupów gruntów pod tą inwestycję odbywało się jeszcze pod innym niż ma to miejsce obecnie stanem prawnym. Nie było chociażby ustawy o gospodarce nieruchomościami, czy ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, że o konstytucji gwarantującej ochronę własności prywatnej, a wywłaszczenie dopuszczającej tylko na cel publiczny za należytym odszkodowaniem, nawet nie wspomnę.</p> <p style="text-align: justify;">Obecnie to, czy powstanie linia energetyczna, wodociąg, ropociąg, gazociąg itd. nie decyduje prezes danej spółki, nie decyduje minister, nie decyduje premier ani prezydent gdyż oni nie mają od strony formalno-prawnej nic do gadania. Decyduje wójt gminy a właściwie wójtowie i burmistrzowie gmin, przez które przechodzić będzie dana inwestycja. Przez 20 lat ani kolejne rządy, ani kolejne parlamenty nie były w stanie wyprodukować ustawy o inwestycjach liniowych, która regulowała by sprawy ich przeprowadzania, wykupu gruntów, odszkodowań, planów zagospodarowania przestrzennego na terenie gmin, przez które takie inwestycje o charakterze ponadpowiatowym byłyby prowadzone itd. Jedyną rzeczą, gdzie częściowo udało się tego dokonać, jest tak zwana specustawa autostradowa. Dlaczego ją uchwalono? Dlatego, że Polska będzie gospodarzem Euro 2012. Gdyby nie ten fakt prawdopodobnie do dnia dzisiejszego nawet ustawy o autostradach nawet by nie było.</p> <p style="text-align: justify;">Jednak specustawa autostradowa nie załatwiła spraw dotyczących innych inwestycji liniowych, w tym obecnie najbardziej potrzebnych inwestycji w linie elektroenergetyczne. Jest procesowana dopiero od niedawna ustawa o korytarzach infrastrukturalnych, ale czy i kiedy będzie uchwalona nie wiadomo, po drodze ze względu na pewne jej zapisy może zostać w sposób skuteczny zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego. Jeżeli tak będzie, to prawdopodobnie na kolejne lata zamrozi możliwość szybszego realizowania inwestycji, a inwestycje liniowe w polskiej elektroenergetyce są jak pasażerowie tonącego statku - nie mogą czekać. Przypadek budowy linii energetycznej Szczecin – Poznań, która blokowana jest przez mieszkańców gminy Kórnik (miejscowość Kamionki) od 13 lat jest znamienny. Historia kolejnych zgód, pozwoleń, zaskarżeń, odwołań i całych korowodów prawnych, które miały tam miejsce mogłaby stanowić temat niejednego wykładu na prawie, gospodarce przestrzennej i socjologii. W tym przypadku jak w soczewce odbija się cała słabość i miałkość państwa polskiego, jeżeli chodzi o planowanie przestrzenne i budowę infrastruktury. Inwestycja wyżej opisana była planowana od 1976 roku, zaś o ich planach poinformowano gminę i mieszkańców po raz pierwszy w 1978. Od tego czasu linia jest w kolejnych różnych planach i dokumentach, ale gmina wydawała pozwolenia na budowę w bezpośredniej bliskości a nawet pod planowaną linią elektroenergetyczną. Kiedy w II połowie lat 90-tych rozpoczęła się budowa okazało się, że okolice linii energetycznej zamieszkują tysiące ludzi, którzy zaczęli protestować, no i zaczął się cały ten wieloletni kram.</p> <p style="text-align: justify;">Decyzje podjęte przez 20 laty o odebraniu organom państwa wielu uprawnień, jeżeli chodzi o kształtowanie ładu przestrzennego kraju (to znaczy one formalnie w ramach reformy samorządowej J. Buzka częściowo zostały przywrócone i są, ale faktycznie jest tak jakby ich nie było) spowodowało, że wiele z zasobów naturalnych, jakimi dysponuje nasz kraj prawdopodobnie nie będzie mogło zostać wykorzystane. Jako jeden z takich przykładów można podać potężne złoża węgla brunatnego, jakie znajdują się w okolicy Lubina i Legnicy. Przed 1990 r. władze centralne blokowały możliwość osiedlania się na terenach, na których miałaby powstać kopalnia węgla brunatnego oraz elektrownia. Później kiedy samorządy zostały wyposażone w odpowiednie kompetencje, zaczęły na początku powoli i nieśmiało, a później już dość odważnie pozwalać na realizację różnego rodzaju inwestycji, w tym w wielu przypadkach budowy domów mieszkalnych.</p> <p style="text-align: justify;">Kto kiedykolwiek samemu budował dom i przez co najmniej kilka lat mieszkał w nim z rodziną rozumie, czym taki dom jest dla jego osób go zamieszkujących. To nie tylko miejsce pobytu ale także pewien obiekt uczuć. W Polsce w odróżnieniu od wielu państw Europy Zachodniej, dom czy mieszkanie nie jest po prostu miejsce zamieszkania, które w miarę elastycznie można zmieniać, w Polsce to inwestycja życia, przez wielu Polaków traktowana niemalże jak podstawa bytu. Najlepiej widać to po spłacalności kredytów hipotecznych w Polsce, która jest na poziomie ponad 98%. Dlatego trudno się dziwić, że ludzie, którym obecnie oświadcza się, że będą musieli się wyprowadzić a odszkodowania wypłaci im się na podstawie przepisów dotyczących zasad wycen przez rzeczoznawców majątkowych, stawiają opór. W praktyce oznacza to, że człowiek nie tylko będzie musiał zmienić swoje miejsce zamieszkania, ale także przez kilka lat będzie stawiał nowy dom a do tego wszystkiego jeszcze dopłaci. Dlatego kiedy przychodzi nawet wstępny etap przygotowawczy inwestycji protesty mieszkańców będą się namnażały niczym komary po deszczowej wiośnie, a mieszkańcy w swoim oporze przeciwko danej inwestycji będą twardsi niż stal z Nowej Huty.</p> <p style="text-align: justify;">Dlatego szanse na budowę kopalni odkrywkowej węgla brunatnego w okolicach Lubina czy Legnicy właściwie nie ma co liczyć, chyba że… Jest oczywiście wyjście z tej sytuacji, jest ono bolesne, ale za głupotę (i tchórzostwo) się płaciTrzeba złożyć odpowiednio wysokie propozycje odszkodowań dla mieszkańców. Oczywiście można by tego uniknąć gdyby teren był nadal zarezerwowany na kopalnie węgla brunatnego i obowiązywałby na nim zakaz budowy. Z drugiej strony, wtedy należałoby wypłacać gminie, gdzie taki teren się znajduje, odpowiednio obliczone odszkodowanie, np. w wysokości 70% potencjalnych wpływów podatkowych jakie mogłaby uzyskać gmina gdyby zakazu budowy nie było, obliczonych specjalnym algorytmem,. Odszkodowanie miałoby także walor motywujący gdyż zmuszałoby administrację do szybszego rozpoczęcia zagospodarowania złoża. Nawet gdyby teraz rozpoczęto prace przy powstaniu kopalni i odpowiednio dużej elektrowni to i pierwszy węgiel z odkrywki zostałby dostarczony taśmociągiem do elektrowni za co najmniej 15 lat.</p> <p style="text-align: justify;">Powinno istnieć odpowiednie rozwiązanie prawne dotyczące budowy domów na terenach zalewowych (o czym było głośno podczas zeszłorocznej powodzi), tak powinno istnieć rozwiązanie prawne regulujące osiedlanie się na terenach, które w przyszłości będą lub mogą być wykorzystywane jako terenu górnicze.</p> <p style="text-align: justify;">Nierozwiązane problemy narastają i kumulują się latami, powodują zastój w inwestycjach, brak powstawania nowych miejsc pracy i utratę czasami na zawsze szansy na rozwój danej miejscowości, gminy, regionu. Żaden poważny przedsiębiorca nie będzie chciał zlokalizować inwestycji tam, gdzie nie będzie miał dostępu do odpowiednich mediów. Energia elektryczna, woda, kanalizacja to minimum - ale także ze względów kosztowych, powinien w ramach infrastruktury lokalnej być dostępny gaz ziemny, którego w zdecydowanej większości (ok. 80%) gmin wiejskich brakuje. Brakami w infrastrukturze sami zakładamy sobie pętlę na szyję, a braki te od strony gospodarczej odczujemy mocno za kilka lat, kiedy z jednej strony ze względu na drożejącą energię elektryczną całe gałęzie przemysłu będą wyprowadzały swoje zakłady z Polski, a z drugiej - nie będzie nowych inwestycji (w tym w nie małym stopniu inwestycji zagranicznych), gdyż żaden inwestor zagraniczny nie zainwestuje w produkcję w kraju, gdzie normą są codzienne wyłączenia energii elektrycznej. Niestety, póki co słyszymy o zielonej wyspie i dobrych perspektywach na przyszłość, ale na myśl przychodzi, stwierdzenie ze słusznie minionego okresu mówiące, że sukcesy gospodarcze ZSRR zakończyły się zakupem kapitalistycznego zboża.</p> <p style="text-align: justify;"><em>Pierwotnie artykuł ukazał się w "Gazecie Finansowej", nr 42/2011.</em></p> &nbsp;