NOWY KWARTALNIK O ENERGII, GOSPODARCE I NOWYCH TECHNOLOGIACH polish energy brief

Arbitraż PGNIG S.A. vs OAO Gazprom – prawna istota sporu-Jarosław Talarowski

Opinie i komentarze 23 stycznia 2012, 12:35
<p style="text-align: justify;"><a rel="attachment wp-att-702" href="http://www.jagiellonski.pl/?attachment_id=702"><img class="alignleft size-medium wp-image-702" title="Jarosław Talarowski small" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Jarosław-Talarowski-small-228x300.jpg" alt="" width="228" height="300" /></a>9 grudnia 2011 r. OAO Gazprom wyznaczył w przewidzianym terminie swojego przedstawiciela/arbitra w postępowaniu arbitrażowym, toczonym na wniosek PGNIG S.A. przed trybunałem arbitrażowym w Sztokholmie.</p> Podczas debaty „Płomień wielkich nadziei – perspektywy polskiego rynku gazu ziemnego”, zorganizowanej przez Instytut Jagielloński 14 grudnia ub.r., w pewnym momencie wywiązała się dyskusja na temat znaczenia tego arbitrażu dla polskiej gospodarki i uwagi poświęcanej mu w mediach. <p style="text-align: justify;"><strong>Próba poskromienia monopolisty</strong> W przypadku Polski „medialność” tematu wynika głównie z tego, że bodaj po raz pierwszy mamy do czynienia z tego typu sytuacją. Renegocjacje kontraktów i – w przypadku braku porozumienia – arbitraże nie są jednak niczym rzadkim w międzynarodowych stosunkach handlowych. Aby zrozumieć istotę sporu, należy przyjrzeć się uważnie jego prawnym aspektom. Przede wszystkim zmiany w zakresie formuły cenowej, o które występuje PGNiG, nie są pierwszym przypadkiem zmian zapisów umowy. Wcześniejszy kontrakt z 25 września 1996 r. był wielokrotnie nowelizowany z uwagi na zmiany w treści porozumienia z 25 sierpnia 1993 r., tym samym możliwe są jego zmiany, nawet uzgodnione między stronami poprzez Trybunał w Sztokholmie. Należy ponadto zauważyć, że w ostatnim czasie dokonała się radykalna zmiana struktury rynku gazu ziemnego w Europie i na świecie, w związku z upowszechnieniem się technologii skraplania gazu ziemnego w celu jego transportu oraz eksploatacji złóż gazu łupkowego. Taka sytuacja jest jedną z przesłanek renegocjacji umowy, a w przypadku ich niepowodzenia – arbitrażu. Dodatkową okolicznością sprzyjającą arbitrażowi są unijne przepisy antymonopolowe. Nie ma wątpliwości, że Gazprom jest monopolistą na rynku gazu, a przynajmniej ucieka się do praktyk monopolistycznych, o czym najlepiej świadczą formalne kroki Komisji Europejskiej wobec tej spółki, podjęte jesienią (m.in. szereg rewizji, przeszukań biur i postępowań ws. monopolistycznych praktyk). Wprost wskazują one, że działania Gazpromu w ocenie samej KE na rynku europejskim mogą naruszać zasady antymonopolowe, co przemawia za słusznością arbitrażu, jako polubownej formy rozwiązania sporu.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Edison pierwszy upokorzył potentata</strong> Umocowanie prawne stanowią rozwiązania przyjęte w Regulaminie Arbitrażowym Komisji Międzynarodowego Prawa Handlowego Narodów Zjednoczonych UNCITRAL (United Nations Commission on International Trade Law), zaleconym do stosowania przy rozstrzyganiu sporów związanych z międzynarodowym obrotem handlowym. Zasadą Regulaminu UNCITRAL jest, że z zastrzeżeniem postanowień tego regulaminu sąd arbitrażowy może prowadzić arbitraż w taki sposób, jaki uzna za odpowiedni, o ile strony będą równo traktowane i w odpowiednim stadium arbitrażu każda z nich będzie miała możliwość zaprezentowania swej sprawy. W gestii trybunału jest prowadzenie arbitrażu, w sposób zapewniający oszczędność czasu i kosztów takiego postępowania. Sąd arbitrażowy samodzielnie ocenia potrzebę zwoływania i odbywania rozpraw, korzysta z pomocy ustalonych biegłych nawet związanych ze stronami. Procedura arbitrażu, mimo że jest procesem polubownego rozstrzygnięcia sporu, a samo orzeczenie Trybunału uzyskać winno akcept u odpowiednich organów sądowych, to zgodnie z postanowieniami art. 1 „Konwencji o uznawaniu i wykonywaniu zagranicznych orzeczeń arbitrażowych” z 1958 r., orzeczenia zagranicznych sądów arbitrażowych są wykonywane nawet w tych krajach, które nie uznają orzeczeń sądów krajowych danego państwa. Jak zatem widać, występując o zmianę formuł cenowych, PGNiG odwołuje się do uznanych międzynarodowych norm postępowania. Warto pamiętać, że jako pierwszy na arbitraż w Sztokholmie przeciw Gazpromowi zdecydował się włoski Edison i wyszedł na swoje – z zaoszczędzonymi 200 mln euro.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Najstarsza firma energetyczna w Europie</strong></p> <p style="text-align: justify;">Edison jest jednym z mniejszych koncernów na rynku energii, ale to on wywołał lawinę renegocjacji kontraktów z Gazpromem. Jako pierwszy zgłosił się do Sądu Arbitrażowego w Sztokholmie po tym, jak półroczne negocjacje z rosyjskim gigantem w sprawie obniżenia cen gazu nie przyniosły skutku. Edison pozwał spółkę Promgas (joint venture rosyjskiego Gazpromu i włoskiego ENI) pod koniec 2010 r., zaś w lipcu 2011 Sąd Arbitrażowy stanął po jego stronie. Głównym argumentem był ogólny spadek cen na rynku. Gazprom musiał zgodzić się na nowe warunki, dzięki czemu Edison, jak podają włoskie źródła, zyskał ok. 200 mln euro. Konsorcjum Edison działa od 1884 r. (jest to najstarsza firma energetyczna w Europie) we wszystkich trzech sektorach – upstream (wydobycie i produkcja), midstream (transport i magazynowanie) oraz downstream (przetwarzanie). Zaspokaja 17 proc. włoskiego zapotrzebowania na energię. Od spółki Promgas kupuje jedynie 2 mld m3 surowca. Edison zdecydował się na wszczęcie procedury arbitrażowej również wobec konsorcjów z Kataru i Algierii. Razem z Gazpromem i spółką ENI stanowią one głównych dostawców Edisona. Jak podaje Dow Jones, powołując się na słowa Umberto Quadrino, dyrektora wykonawczego spółki, pozytywne wyniki wszystkich trzech arbitraży są kluczowe dla dalszego rozwoju spółki i dopiero po ich ogłoszeniu, Edison ma zamiar przedstawić nową strategię handlową. Edisonowi zależy na renegocjacji kontraktów, głównie ze względu na umożliwienie zaopatrywania się w gaz na rynkach spotowych, mając na celu podniesienie konkurencyjności spółki jako dostawcy.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Nie wszystko dzieje się po myśli Rosjan</strong> W ślady Edisona poszli inni europejscy klienci Gazpromu, m.in. Niemcy, Grecja, Chorwacja i Polska. Mimo że Gazprom zapewnia, że tak jak np. w przypadku Chorwacji, nie odczuje zmian w cenach dostaw, to z pewnością nie wszystko dzieje się po myśli Rosjan. Europejscy klienci Gazpromu, mając w perspektywie rozwój rynku gazowego w Europie, wykorzystanie technologii LNG oraz potencjalne źródła gazu łupkowego, a w konsekwencji uniezależnienie się rosyjskich dostaw, są z pewnością w dużo lepszej sytuacji niż Gazprom. Od rosyjskiej spółki kupują zaledwie 40 proc. importowanego gazu, co stanowi 80 proc. surowca sprzedawanego Europie przez Gazprom. Jak tak dalej pójdzie, Gazprom odczuje zmiany cenowe i prędzej czy później będzie musiał się do nich ustosunkować.</p> <p style="text-align: justify;"><em>Pierwotnie tekst ukazał się w „Gazecie Finansowej”, nr 02/2012.</em></p>
Projekt i wykonanie: Sebastian Safian
Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności   
OK