NOWY KWARTALNIK O ENERGII, GOSPODARCE I NOWYCH TECHNOLOGIACH polish energy brief

„Gang Olsena” przygotowuje się do kolejnego skoku-Michał Jarocki

Opinie i komentarze 18 lutego 2012, 10:00
<p style="text-align: justify;"><em><a rel="attachment wp-att-1824" href="http://www.jagiellonski.pl/?attachment_id=1824"><img class="alignleft size-full wp-image-1824" title="MJarocki1ab" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2012/02/MJarocki1ab.jpg" alt="" width="226" height="288" /></a></em>Temperatura na Biegunie Północnym rośnie z każdym miesiącem. Ale bynajmniej nie z powodu, tak bardzo medialnego w ostatnim czasie, „globalnego ocieplenia”. Tym razem za wzrost temperatury w regionie odpowiadają przybierające <em></em>na sile spory terytorialne, rozgrywane pomiędzy państwami tzw. arktycznej piątki (A5). Dania, Kanada, Norwegia, Rosja oraz Stany Zjednoczone stanęły do walki o cenne bogactwa naturalne regionu. Topniejące lody Arktyki powodują, że ogromne pokłady ropy naftowej i gazu ziemnego (a także szeregu rzadkich metali), znajdujące się głęboko pod jej dnem, stają się dostępne dla człowieka. Ostateczny wynik rozgrywki jest trudny do przewidzenia. Tak samo, jak zagrania, którymi posłużą się poszczególni gracze. Pewne jest za to jedno: daleką Północ ogarnęła prawdziwa gorączka złota – czarnego złota.<strong></strong></p> <p style="text-align: justify;"><strong>Duński gracz</strong> Warto przyjrzeć się z bliska jednemu z uczestników toczącej się właśnie rywalizacji – Danii. Dania to od względem wielkości 134. kraj świata (43 tys. km2 powierzchni) z populacją sięgającą 5,5 mln obywateli. Gospodarka tego kraju, wypracowująca PBK na poziomie ponad 200 mld dol. rocznie, otwiera drugą pięćdziesiątkę państw świata. Członek Unii Europejskiej oraz NATO, słynący z należącej do klasyki komedii gangsterskich serii pt. „Gang Olsena”. Na pierwszy rzut oka zwykły, niczym się nie wyróżniający kraj Zachodu. Otóż nie. Dania jest jednym z ważniejszych uczestników wydarzeń arktycznych. Dzięki kontrolowaniu największej na świecie, liczącej 2 mln km2 powierzchni wyspy o nazwie Grenlandia, Dania może śmiało realizować misternie opracowaną strategię wobec regionu. Z kolei szeroki zestaw narzędzi, jakimi dysponuje, daje szansę realizacji większości, jeśli nie wszystkich, stawianych sobie celów.</p> <p style="text-align: justify;"><em></em><strong>Cele działania</strong> Jakie to cele? Na pierwszy rzut oka nie różnią się one od tych prezentowanych przez pozostałe państwa regionu. Wszystkim zależy bowiem przede wszystkim na możliwości eksploatacji podmorskich złóż surowców energetycznych, a także wykorzystaniu zarysowującej się szansy na utworzenie nowej – morskiej – drogi handlowej pomiędzy Oceanem Atlantyckim a Pacyfikiem. Z powodów geograficznych Duńczycy na tym etapie nie mają jednak w tym drugim przypadku możliwości włączenia się w proces decyzyjny. Thomas Ostrup Moller, ambasador Danii w Polsce, rzuca nieco światła na konkretne interesy jego kraju w regionie. Przypomina on na wstępie, że zgodnie z postanowieniami Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza, podpisanej w Montego Bay w roku 1982, każde z państw A5 dysponuje dwustumilowymi, wyłącznymi strefami ekonomicznymi (WSE), na przyległych do ich wybrzeży wodach. Kopenhaga chce jednak strefy te wydłużyć o dodatkowe dziesiątki i setki mil morskich. W jaki sposób zamierza to zrobić? Udowadniając, że dno morskie terenów, o które Duńczycy chcą się ubiegać, stanowi naturalne przedłużenie ich (grenlandzkiego) szelfu kontynentalnego. Wspomniana konwencja umożliwia bowiem państwu-stronie złożenie odpowiedniego wniosku, wraz z popierającymi go wynikami badań geologicznych, przed specjalną Komisję Granic <em></em>Szelfu Kontynentalnego. Uznając rozpatrywany wniosek za słuszny, ciało to de facto pozwala na naniesienie odpowiednich poprawek związanych z wydłużeniem WSE. Warto dodać, że każde państwo ma prawo złożyć odpowiednie dokumenty nie później niż 10 lat od podpisania Konwencji. W przypadku Danii termin ten upływa więc 16 grudnia 2014 r.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Spory terytorialne</strong> Duńczycy swoje wnioski, podobnie jak wyniki badań, dopiero przygotowują. Trudno więc na tę chwilę dokładnie ocenić ich szanse w walce z prawem międzynarodowym. To, co jest już wiadome, to fakt, że Dania koncentruje swe działania na kilku wybranych obszarach. Zalicza się do nich południowe i północno-wschodnie wybrzeże Grenlandii (potencjalnie bogate w 31 mld baryłek ropy i gazu ziemnego), a także jego północną część, która może, lecz nie musi, łączyć się z Grzbietem Łomonosowa. Ta przebiegająca pod Biegunem Północnym podmorska formacja geologiczna stała się w ostatnich latach przedmiotem sporu terytorialnego pomiędzy Rosją i Kanadą. Obydwie strony argumentują, że Grzbiet stanowi naturalne przedłużenie ich własnych szelfów kontynentalnych, wobec czego mają prawo do wydłużenia swoich WSE o dodatkowe setki lub tysiące mil morskich. Ewentualne włączenie się Danii do tego sporu może uczynić całą kwestię jeszcze trudniejszą do rozwiązania, sprawiając z kolei, iż tocząca się wokół niej rywalizacja nabierze dodatkowych rumieńców. Jakby tego było mało, Duńczycy prowadzą z Kanadą jeszcze jeden spór terytorialny. P<em></em>rzedmiotem jest maleńka i bezludna wyspa Hansa, znajdująca się praktycznie po środku Cieśniny Naresa, w równej odległości pomiędzy kanadyjską wyspą Ellsemere’a a Grenlandią. Oficjalnie obydwie strony pragną władać wyspą, aby móc kontrolować i monitorować żeglugę morską odbywającą się wzdłuż cieśniny. Nieoficjalnie jednak gra toczy się o potencjalnie bogate złoża surowców mineralnych (17 mld baryłek ropy i gazu) znajdujących się pod dnem okalających ją wód.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Jakie narzędzia?</strong> Skoro znane są już cele duńskiej polityki w regionie, warto przyjrzeć się bliżej narzędziom służącym ich realizacji. Jak się okazuje, rozwiązania prawno-międzynarodowe oraz badania geologiczne dna morskiego to nie wszystko, co w swym arsenale posiada Kopenhaga. Równie istotne mogą okazać się regionalne organizacje polityczne, które najlepiej widoczne są na przykładzie Rady Arktycznej. Instytucja ta została powołana w roku 1996 r. w Ottawie przez osiem państw – wspomnianą A5 wraz z Finlandią, Islandią i Szwecją, a także przedstawicielami rdzennych ludów regionu. Celem jej funkcjonowania jest podejmowanie wiążących prawnie (i politycznie) decyzji w grupie państw członkowskich, związanych ze wspólnym zarządzaniem regionem, ochroną środowiska czy też przygotowaniem się na różnego rodzaju sytuacje kryzysowe. Rada jest też świetnym forum do podejmowania rozmów bi- oraz multilateralnych, w czasie których poszczególne państwa (w tym i Dania) mogą próbować wywalczać korzystne dla siebie rozwiązania polityczne. Dl<em></em>a Duńczyków forum Rady Arktycznej spełnia jeszcze jedną istotną funkcję – jest idealnym narzędziem do ograniczania grona państw zaangażowanych w dyskusję jedynie do tych, które należą geograficznie do regionu. W ten sposób gracze tacy jak Chiny, Japonia, Korea Południowa czy Unia Europejska – wszyscy mający własne interesy <em></em>związane z Arktyką – nie będą w stanie wpływać na toczące się procesy decyzyjne.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Arktyczne gry wojenne</strong> Kopenhaga jest też obecna w regionie w ujęciu militarnym, jednak nie w stopniu porównywalnym do pozostałych państw. Duńczycy ograniczają swe działania wojskowe w Arktyce do patrolowania kontrolowanych przez siebie akwenów wodnych (ostatnia modernizacja okrętów patrolowych i wprowadzenie do służby jednostek klasy Knud Rasmussen). Moller zwraca też uwagę na plany sformowania Arktycznych Sił Reagowania (Arctic Response Forces), które będą w stanie odpowiednio szybko i skutecznie przeciwdziałać zagrożeniom powstałym na obszarach duńskiej odpowiedzialności. Militarna aktywność Duńczyków nie kończy się bynajmniej na działaniach w pojedynkę. W 2010 r. podpisane zostało memorandum o współpracy wojskowej z Kanadyjczykami. Celem jest podejmowanie wspólnych zadań związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa na wodach arktycznych, wymianą kadry dowódczej, a także współorganizowaniem manewrów morskich. A skoro o nich mowa, to warto zwrócić uwagę na przeprowadzane przez Kanadę od lat arktyczne gry wojenne o kryptonimie „Nanook”. Ottawa angażuje w nie duże ilości sprzętu, pieniędzy oraz ludzi. Coraz częściej zapraszane do udziału są też jednostki państw sojuszniczych, takich właśnie jak Dania. Dowodzi to faktu, iż przynajmniej część państw regionu rzeczywiście zamierza rozwiązać powstałe spory poprzez wielonarodową współpracę i porozumienie. Jest to ogromna szansa dla Kopenhagi, która ze względu na swoje rozmiary i jednak ograniczone środki, niewiele zdziałałaby w pojedynkę.</p> <p style="text-align: justify;"><em>Pierwotnie artykuł ukazał się w Gazecie Finansowej, nr 06/2012. </em></p>
Projekt i wykonanie: Sebastian Safian
Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności   
OK