Opinie i komentarze

Morze pełne energii-Michał Jarocki

24 lutego 2012, 10:52 /
Morze pełne energii-Michał Jarocki
< p style="text-align: justify;"><a rel="attachment wp-att-1824" href="http://www.jagiellonski.pl/?attachment_id=1824"><img class="alignleft size-full wp-image-1824" title="MJarocki1ab" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2012/02/MJarocki1ab.jpg" alt="" width="206" height="263" /></a>Odkrywane złoża ropy i gazu na Morzu Barentsa są szansą dla norweskiego przemysłu energetycznego. Mogą też okazać się istotne z punktu widzenia interesów UE. Norweski szelf kontynentalny jest cztery razy większy od samego państwa. Stanowi też około 30 proc. powierzchni szelfu europejskiego. Swym rozmiarem obejmuje aż trzy morza: Północne, Norweskie oraz Beringa. Nie jego wielkość ma jednak znaczenie, a to co skrywa pod swoim dnem. Przeprowadzone do tej pory badania wskazują, iż kontrolowane przez Norwegów wody są niezwykle bogate w cenne surowce energetyczne, takie jak ropa naftowa czy gaz ziemny.Pokłady tej pierwszej szacuje się na aż 13 mld m3, w różnej postaci. Uwzględniając niedoskonałość urządzeń pomiarowych oraz czynnik ludzkiego błędu, ostateczna wartość złóż może się wahać pomiędzy 10,5 a 17 mld ton. Z kolei ilość gazu ziemnego określana jest na około 4 mld m3 plus potencjalnie dodatkowe 2 mld, które nie zostały do tej pory oficjalnie potwierdzone. Problemem w ostatecznym oszacowaniu złóż jest natura geologiczna dna morskiego, a także wysoki koszt prowadzonych badań. Z tego też powodu Norwegowie wykorzystują w chwili obecnej jedynie 35 proc. pokładów ropy naftowej. Pozostałe 65 proc. stanowią odpowiednio: złoża udowodnione, lecz do tej pory nie eksploatowane (28 proc.), złoża rozważane do eksploatacji (11 proc.) oraz złoża, które nie zostały do tej pory ostatecznie potwierdzone (26 proc.).</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Perspektywiczny rynek</strong> Większość wydobywanych przez Norwegów surowców kierowana jest na eksport. Lata starań pozwoliły Oslo na zbudowanie silnej pozycji na rynku energetycznym oraz uzyskanie opinii solidnego i wiarygodnego kontrahenta. W ocenie Międzynarodowej Agencji Energetycznej, w 2009 r. z norweskich złóż wyeksportowano prawie 89 mln ton ropy, a także ponad 100 mld m3 gazu ziemnego (według danych norweskiego rządu). Gros norweskich surowców importowana jest przez państwa europejskie. Według danych Norweskiego Dyrektoriatu ds. Energetycznych za rok 2010, skroplony gaz ziemny (NGL, ang. Natural Gas Liquids) oraz jego pochodne trafiały głównie do odbiorców w takich krajach jak: Holandia (12 proc.), Wielka Brytania (11 proc.), Szwecja (10 proc.), Francja (8,5 proc.), czy Belgia (5 proc.). Podobnie było w przypadku samego gazu ziemnego, który trafiał przeważnie do: Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, Holandii czy Belgii. Oslo nie ogranicza się jedynie do starych i sprawdzonych partnerów handlowych. Od lat odnotowywany jest wzrost eksportu ropy i gazu do Stanów Zjednoczonych (sprzedaż NGL na poziomie 9,5 proc.). Ten stosunkowo nowy dla Norwegów rynek jest niesamowicie perspektywiczny. Systematycznie rosnące zapotrzebowanie Amerykanów na energię elektryczną, jest na tyle kuszące, iż norweski gigant w branży energetycznej – Statoil – zdecydował się w ostatnim czasie na kosztowną rozbudową własnej infrastruktury odbioru i przetwarzania surowców na wschodnim wybrzeżu USA.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Nowe odkrycia</strong> Pomimo faktu, że od energetycznej gorączki złota z 2001 r., skala wydobycia norweskich surowców spadła o 40 proc., poziom eksploatacji złóż jest nadal wysoki. Sami Norwegowie szacują też, że w najbliższej dekadzie pozostanie on relatywnie stabilny (z małymi wahaniami w górę lub dół w zależności od sytuacji rynkowej). Norweskie złoża nie są jednak studnią bez dna. Z każdym kolejnym rokiem zawarte w nich pokłady ropy i gazu kurczą się, a nowe odkrycia na Morzu Północnym i Norweskim nie są na tyle duże, aby całkowicie odsunąć od siebie pytanie o przyszłość sektora energetycznego. Paradoksalnie ratunkiem dla Norwegów mogą okazać się same surowce, a raczej skutek ich praktycznego wykorzystania. Postępujące ocieplanie się ziemskiego klimatu, stwarza coraz lepsze warunki do eksploatacji nowych akwenów morskich. Od początku lat 70. zeszłego stulecia, kiedy norweska gorączka energetyczna, tak naprawdę się rozpoczęła, Oslo wykorzystywało łącznie 81 pól wydobywczych. Część z nich, dokładnie 12, zostało już zamkniętych. Pozostałe, zlokalizowane są na wodach Morza Północnego (55), Morza Norweskiego (13) i tylko jedno na Morzu Barentsa. Wiele wskazuje na to, że powyższe proporcje już niedługo ulegną zmianie.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Wyjątkowo bogaty region</strong> Przez 30 lat Morze Barentsa było penetrowane przez norweskie ekipy badawcze wzdłuż i wszerz. Większych rezultatów jednak nie osiągnięto aż do połowy 2011 r. Wówczas to Statoil poinformował o znalezieniu potencjalnie bogatych złóż, w zlokalizowanym w zachodniej części omawianego akwenu prospekcie Skrugard (200 km od wybrzeża). Ich pokłady wstępnie szacowane są na około 250 mln baryłek przeliczeniowych ropy oraz od 4 do 6 mld m3 gazu ziemnego. Przy uwzględnieniu rozmiarów niepotwierdzonych ostatecznie złóż, ostateczny rozmiar odkrycia może być o wiele większy. Jakby tego było mało, na początku bieżącego roku media obiegła informacja o kolejnym sensacyjnym odkryciu, w znajdującym się w zachodniej części Morza Barentsa prospekcie Havis (7 km na południowy zachód od Skrugard). Pierwsze – szacunkowe – dane wskazują na to, iż pokłady nowych złóż mogą mieć rozmiar, od 200 do 400 mln baryłek przeliczeniowych ropy. W opinii przedstawicieli Statoilu, niedawne odkrycia dowodzą słuszności prowadzenia wieloletnich badań w regionie. Słowa te można interpretować jako zapowiedź ich kontynuowania, a być może również intensyfikacji w nadchodzących latach. A trzeba przyznać, iż jest czego szukać. Raport opublikowany w 2009 r. przez U.S. Geological Survey, amerykańską rządową agencję zajmującą się m.in. szacowaniem pokładów surowców mineralnych w wybranych częściach świata, Morze Barentsa jest wyjątkowo bogatym energetycznie regionem. Pod jego powierzchnią mogą znajdować się nieodkryte dotąd pokłady ropy naftowej (aż do 11 mld baryłek), gazu ziemnego (11 bln m3) oraz gazu ziemnego w formie skroplonej (2 mld baryłek).</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Unijny interes</strong> Odkrycia nowych złóż na Morzu Barentsa, mogą mieć duże znaczenie również dla Unii Europejskiej. A to z tego powodu, że większa części wykorzystywanej przez nią ropy i gazu, pochodzi od zewnętrznych dostawców (przy rocznym zapotrzebowaniu energetycznym wynoszącym 2 mld ton oleju ekwiwalentnego). Głównymi eksporterami unijnych surowców energetycznych są, tzw. państwa arktyczne, czyli Rosja i Norwegia. Jednak mimo to przez długie lata znaczenie tego regionu w kreowanej przez UE polityce było znikome. Zdaniem Kristine Offerdal z Norweskiego Instytutu Badań nad Obronnością, jeszcze w 2006 r. praktycznie żaden z pracowników Komisji Europejskiej odpowiedzialnych za monitorowanie wydarzeń w tej części świata, nie słyszał nic o jakiejkolwiek linii politycznej Brukseli, względem Dalekiej Północy. Sytuacja zaczęła zmieniać się już dwa lata później. Tematyka arktyczna stała się istotnym elementem debat nad nowym kształtem unijnej polityki zagranicznej. Skutkiem tych rozmów okazał się, opublikowany w listopadzie tego samego roku „Communication from the Comission to the European Parliament and the Council”. Dokument podkreśla znaczenie Arktyki dla kształtu i funkcjonowania Unii w przyszłości. Wyznacza też środki oraz metody realizacji jej interesów w regionie.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Korzyści polityczne</strong> Jednym z nich może okazać się rozważana w ostatnich latach dywersyfikacja źródeł surowców energetycznych. Sytuacja, w której większość importowanej przez Unię ropy i gazu pochodzą ze złóż rosyjskich (odpowiednio 33 i 44 proc. według szacunków Eurostatu), często odbija się na stosunkach politycznych pomiędzy obydwoma podmiotami. Szansą na zmianę tego stanu rzeczy mogą w przyszłości okazać się norweskie sukcesy na Morzu Barentsa. Zwiększenie importu surowców z eksploatowanych przez Oslo złóż nie powinno stanowić problemu pod względem ekonomicznym. Z kolei korzyści natury politycznej mogą – choć wcale nie muszą – przełożyć się charakter relacji bilateralnych z Moskwą. Jest to, co prawda, perspektywa przyszłościowa i na chwilę obecną mocno teoretyczna. Z całą pewnością jednak warto się nad taką koncepcją pochylić.</p> <p style="text-align: justify;"><em>Pierwotnie artykuł opublikowano w Gazecie Finansowej, </em>nr 7/2012.</p>