NOWY KWARTALNIK O ENERGII, GOSPODARCE I NOWYCH TECHNOLOGIACH polish energy brief

Kto zaopatrzy Saharę w piasek? - Aleksander Zawisza

Opinie i komentarze 27 maja 2011, 19:41
<p style="text-align: justify;"><a href="http://beta.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Olo-Zawisza.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-605" title="Olo Zawisza" src="http://beta.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Olo-Zawisza-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a>W czasie ostatnich kilku tygodni Rosja zmaga się z kryzysem na swoim wewnętrznym rynku paliwowym. Okazało się, że system gospodarczy naszego wielkiego sąsiada potrafił doprowadzić, do sytuacji kuriozalnej, w której państwo posiadające udokumentowane zasoby ropy naftowej w wysokości 10 mld ton, wydobywające rocznie 500 mln ton i konsumujące z tego zaledwie 125 mln ton (do 2030 r. wielkość rafinacji ropy ma wzrosnąć do 275 – 311 mln ton przy wzroście wydobycia do 530 mln ton) ma problemy z zaopatrzeniem w benzynę.</p> <p style="text-align: justify;">Problemy Federacji Rosyjskiej (FR) tkwią w: nierynkowym systemie ustalania cen ropy naftowej i paliw gotowych na wewnętrznym rynku rosyjskim oraz zdekapitalizowanym majątku wielu rafinerii. Rosyjskie rafinerie mogą bez większych problemów obsłużyć wewnętrzny popyt generowany przez rosyjskich konsumentów, gdyż nominalnie posiadają nadwyżki mocy przerobowych nad zapotrzebowaniem. Jednakże na drodze stoją dwa czynniki: po pierwsze normy jakie musza spełniać sprzedawane na terenie FR paliwa (01.01.2003 r. są to normy zgodne z europejską normą EURO 3; w państwach UE norma EURO 5 obowiązuje od 2009 r. dla pojazdów ciężarowych i 2011 dla osobowych) co spowodowało mniejsze zaopatrzenie rynku, gdyż nie wszystkie rafinerie produkują paliwa zgodne z podwyższonymi normami. Jeżeli już jesteśmy przy rafineriach to jest ich w FR wiele, ale zanim będą produkowały w dużych ilościach paliwa mogące być sprzedawane w UE, minie jeszcze wiele lat. System podatkowy (a może szerzej gospodarczy) naszego wschodniego sąsiada nie zachęcał i nie zachęca w szczególny sposób do inwestowania w rafinację ropy, dlatego też jak na razie rosyjskim korporacjom bardziej opłaca się kupować działające w innych  krajach zakłady rafineryjne niż inwestować we własny przerób. To powinno dawać do myślenia także osobom podejmującym decyzje w sprawie sprzedaży akcji Grupy Lotos. Gdański koncern posiada najnowocześniejszą na UE rafinerię pod względem uzysku produktów z jednej baryłki surowca, tak więc inwestycje szczególne przez wiele lat nie są konieczne. Co więcej, działa na nieregulowanym rynku, na którym odnotowywane są relatywnie wyższe marże niż na rynkach państw ościennych, który to rynek jest stosunkowo duży i ciagle się rozwija. Można także łatwo do niej dostarczyć surowiec. Większą motywację do eksportu ropy naftowej niż produktów można zmienić odpowiednio modyfikują system podatków importowych nakładanych na ropę naftową i paliwa w taki sposób, aby preferowany był import paliw, a nie import surowca oraz zmniejszając regulację cen paliw na rynku wewnętrznym. Tu przechodzimy gładko do drugiego czynnika problemów - rafinerom bardziej opłaca się eksportować paliwa niż sprzedawać je na wewnętrznym rynku, na którym osiągają niższe zyski, gdyż wielkość cen i marż pilnowana jest przez mającą baczenie administrację rządową. To pilnowanie przyjmuje różne formy: chociażby takie, kiedy to premier Putin na początku lutego br.przed kamerami przejechał się po pagonach prezesów kompanii naftowych za ustalanie wysokich cen paliw na stacjach (a jakie miały być, skoro od 3 miesięcy wzrastała w sposób nieprzerwany cena ropy naftowej na rynkach światowych), w czasie rozmowy padł oczywiście rozkaz obniżenia cen co zostało prędziutko wykonane.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;">Trochę podobnym do rosyjskiego przypadku jest przypadek Iranu. Iran posiadający 19 mld ton zasobów ropy (II zasoby na świecie), konsumujący 84 mln ton rocznie, musi importować zarówno benzyny, w ilości prawie 6 mln ton rocznie, jak i olej napędowy – 2 mln ton. Mechanizm powstawania deficytu w produkcji paliw jest podobny do rosyjskiego, czyli regulowana (kontrolowana przez rząd) cena paliwa. Konsekwencją tego był i jest zanik bodźców do inwestowania w sektor rafinacji ropy naftowej (w tym także sektor petrochemiczny), co ma przełożenie na zaopatrzenie irańskiego rynku paliwowego. Sytuacja w Islamskiej Republice Iranu (IRI) jest nawet gorsza niż w Federacji Rosyjskiej, gdyż FR posiada mimo wszystko nadpodaż paliw, podczas gdy IRI musi je importować. W przeciwnym razie należałoby się liczyć z jeszcze poważniejszymi konsekwencjami na rynku paliw, a przecież i tak co kilka - kilkanaście można przeczytać o problemach w zaopatrzeniu w benzynę w Iranie. Ostatnio sytuacja uległa pewnej stabilizacji po podpisaniu we wrześniu 2009 r. kontraktu z Wenezuelą (w ramach braterstwa irańsko-wenezuelkiego przeciwko USA). Pewnym uzupełnieniem na irańskim rynku paliw jest wykorzystywanie gazu ziemnego (IRI posiada II największe zasoby gazu ziemnego na świecie po FR, a przed Katarem) jako paliwa do celów trakcyjnych w postaci sprężonego gazu ziemnego - CNG. Gaz ziemny jest o tyle łatwiejszy w użyciu, że nie trzeba go rafinować tylko można dostarczyć rurociągiem wprost do stacji paliw, po drugie ciężko go ukraść – CNG jest pod ciśnieniem ponad 200 bar (w kole samochodu osobowego panuje ciśnienie ca. 2 bar). Regulowanie/kontrolowanie przez państwo cen paliw odbywa się w Iranie podobnie jak w FR w ramach prowadzonej odpowiedzialnej polityki socjalnej.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;">Czy te wyżej opisane sytuacje nam czegoś nie przypominają? Przypominają, po pierwsze czasy minione socjalizmu kiedy wydobywaliśmy ponad 150 mln ton węgla a w telewizji leciały „reklamy” pod tytułem „zgaś żarówkę”, ogłaszano 5, 10 czy 15  stopień zasilania a składy węgla na terenie kraju świeciły pustkami. Po drugie przypominają czasy obecne, kiedy rząd (a właściwie kolejne rządy) reguluje cenę energii elektrycznej i gazu (jeszcze nie tak dawno regulował cenę węgla kamiennego), po czym wyraża zdziwienie dlaczego majątek w sektorze elektroenergetycznym jest zdekapitalizowany technicznie w ponad 70% i w najbliższej perspektywie czekają nas przerwy w dostawach energii elektrycznej a także zwiększony import węgla (którego mamy w RP na ponad 50 lat). W RP podobnie jak w FR i IRI rząd reguluje ceny energii elektrycznej (czy gazu) w trosce o obywateli, problem polega na tym, że obywatele niedługo od tej troski przestaną mieć dostęp do tych dóbr na skutek ich zwykłego braku.</p> <em>Tekst ukazał się w "Gazecie Finansowej", nr 20/2011.</em> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
Projekt i wykonanie: Sebastian Safian
Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności   
OK