NOWY KWARTALNIK O ENERGII, GOSPODARCE I NOWYCH TECHNOLOGIACH polish energy brief

Prywatyzacja Lotosu a jego strategia - Aleksander Zawisza

Opinie i komentarze 5 czerwca 2011, 19:42
<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://beta.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Olo-Zawisza.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-605" title="Olo Zawisza" src="http://beta.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Olo-Zawisza-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a></strong>Analitycy rynku uważają, że MSP ogłaszając zaproszenie do negocjacji w sprawie sprzedaży akcji Lotosu postawiło wysokie wymagania przyszłemu inwestorowi, gdyż będzie on musiał między innymi zrealizować obecną strategię Lotosu zakładającą inwestycje w złoża rzędu 4 mld zł. Cymes polega na tym, że może być to dla przyszłego inwestora posiadającego złoża korzystne rozwiązanie.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;">Ministerstwo Skarbu Państwa ogłosiło 30.10 ubiegłego roku zaproszenie inwestorów do negocjacji w sprawie nabycia 53% akcji Grupy Lotos. Koncern niecałe 3 tygodnie później ogłosiła swoją strategię na lata 2011-2015, zakładającą między innymi inwestycje w wydobycie złóż ropy naftowej na poziomie 3,9 mld zł. Natomiast inne inwestycje, w tym związane z rozwojem sieci stacji paliw, mają osiągnąć poziom 1,9 mld zł. Żądanie przez sprzedającego (Skarb Państwa), aby kupujący zapewnił realizację strategii, może być dla podmiotu dysponującego własnymi zasobami (najlepiej odpowiednio dużymi) ropy naftowej korzystne, gdyż pozwalałoby nabyć dwa aktywa za wartość jednego. Transakcja od strony kupującego mogłaby przebiegać tak: zakup 53% akcji Grupy Lotos (powiedzmy po kursie 55 zł za akcję co daje 3,8 mld zł) wraz z zobowiązaniem się do dokonania odpowiednio dużych inwestycji w upstream (wydobycie), obsadzenie rady nadzorczej i zarządu zaufanymi osobami, działania mające na celu obniżenie kursu akcji i pogodzenie wyników. Prostym sposobem może bć np. rozpoczęcie kupowania ropy naftowej przez Grupę Lotos od nowego właściciela ze średnim kursem za baryłkę wyższym o 0,5 dolara (rocznie to ponad 35 mln $). Nowy właściciel mógłby także w ramach pogarszania wyników spółki i budowania pozytywnego wizerunku spółki jako tej dbającej o kieszeń swoich klientów, rozpocząć wojną cenową z PKN Orlen, na czym przez pewien okres czasu korzystaliby klienci stacji paliw ale dało się odczuć na wynikach także płockiej spółki. Spis działań nakierowanych na pogorszenie wyniku jest zresztą dość długi, a inwestor dobierze takie działania z tego swoistego menu, jakie będą dla niego najlepsze.  Spadek wyników wiązałby się ze spadkiem cen i ratingów kredytowych, spółkę należałoby dokapitalizować / zasilić jakimś ożywczym strumieniem gotówki. Nowy większościowy właściciel na walnym zebraniu akcjonariuszy będzie mógł przeprowadzić uchwałę o nowej emisji akcji skierowanej właśnie do niego. W ten oto sposób inwestując odpowiednio niższe środki (zakładamy, że cena w nowej emisji będzie wynosiła 15 zł a liczba akcji będzie trzykrotnością liczby akcji kupionych od SP) w porównaniu do tych za jakie kupił 53% akcji inwestor staje się posiadaczem ponad 80% akcji. Środki z emisji akcji przeznaczone zostają na rozwój sieci stacji paliw (możliwe akwizycje na tym rynku np. zakup sieci stacji od Łukoila czy Neste) - to drugie oprócz wydobycia czułe miejsce w miękkim podbrzuszu Lotosu. Jednak sieci stacji nie dają szybkiego przełożenia na wyniki operacyjne tym bardziej, że może nadal trwać wojna cenowa z PKN Orlen (kurs płockiej spółki w tym czasie także spada, więc staje się ona tym czym zranione zwierzę w lesie). W tym czasie odbywa się główny akcjonariusz ogłasza wezwanie na sprzedaż pozostałych w rękach innych podmiotów akcji i wycofuje spółkę z giełdy. Jednakże za większość z uzyskanych w drodze emisji środków Grupa Lotos nabywa udziały w kilku złożach będących na etapie prac przygotowawczych do eksploatacji, których właścicielem jest główny akcjonariusz gdańskiej spółki. W ten oto sposób nowy właściciel Grupy Lotos za raz wydane środki kupił ponad 30% akcji spółki, wywiązał się z zobowiązań na nim ciążących i kupił należące do siebie złoże. Zresztą z czasem te udziały mogą zostać odsprzedane głównemu akcjonariuszowi. Spłata odbywałaby się w takiej sytuacji w ramach dostaw ropy naftowej, ale na pewno byłaby to transakcja korzystna dla centrum (nowego właściciela) a nie interioru (spółki z Wybrzeża)</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;">Pytanie jakie może zadać sobie centrum brzmi, co dalej z tak dobrze rozpoczętą opowieścią inwestycyjną? Po pierwsze mamy konkurenta, którego wyniki finansowe a co za tym idzie kurs znacząco ucierpiał, może należałoby wspomóc brata rafinera w potrzebie? A jak wiadomo pomoc nie jedno ma imię. Po drugie, czy warte kilka miliardów złotych zapasy obowiązkowe, w których mamy zamrożoną gotówkę to naprawdę dobre rozwiązanie? Może warto dokonać outsourcingu tej usługi. Po trzecie, czy posiadając ponad 30% udziału w rynku hurtowym nie powinnyśmy mieć znacząco więcej niż 10 czy 11% udziału w rynku detalicznym? Wskaźniki pokrycia sprzedaży własnym kanałem dystrybucji w stosunku do własnych mocy przerobowych w porządnych zachodnich spółkach wynoszą ponad 50% (a w niektórych przypadkach nawet ponad 80%), gdy w Lotosie to trochę powyżej 30%, tak więc może warto rozszerzyć sieć stacji? Po czwarte, czy wszystkie spółki (i rodzaje działalności) jakie obecnie działają w ramach Grupy Lotos są w tej grupie potrzebne? Po piąte, czy wielkość zatrudnienia nie jest możliwa do zoptymalizowania? Czy fundusz sponsoringu nie jest zbyt wysoki (po co taki duży) i czy jest dobrze z punktu widzenia nowego właściciela lokowany? I tak dalej, i tak dalej. Czy coś zostało pominięte? Tak. Jeżeli zostanie podpisane zobowiązanie o zachowaniu siedziby Grupy Lotos w Gdańsku, to po pierwsze prawdopodobnie będzie to obowiązywało przez pewien okres czasu np. 5, 7 czy 10 lat. Jeżeli będzie miało być to bezterminowe, to po wykupieniu akcji i wycofaniu spółki z giełdy i upływie kilku lat można będzie przenieść siedzibę w dowolne miejsce, choćby na Kajmany czy Arubę. Póki co, w Polsce jeszcze żadnego inwestora za takie rzeczy nie skazano, taki fajny kraj, po prostu. Po drugie, siedziba jest mniej ważna niż sposób podejmowania decyzji oraz wyniki gospodarcze. Podatek od zera zysku wynosi zero, więc niech samorządowcy, którzy liczą na udział w podatku dochodowym od osób prawnych, zbyt wiele sobie nie obiecują. Ponadto inne zobowiązania dotyczące np. kwestii, na którą tak poważny nacisk obecnie się kładzie ,czyli rozwoju spółki mogą być łatwo zwekslowane - czyż rozwój sieci stacji paliw to nie jest rozwój Grupy Lotos?</p> <p style="text-align: justify;">Tym samym zobowiązania, jakie obecnie wielu wydają się nierealne i wygórowane wcale takie być nie muszą, a przy odpowiednim podejściu mogą stanowić nawet czynnik motywujący dla pewnej grupy potencjalnych kupujących. Jednym z pytań, na jakie nie ma na razie odpowiedzi, brzmi co dalej z PKN Orlen, ale na to pytanie zdaje się, że odpowie nie minister Skarbu Państw tylko przyszły właściciel Grupy Lotos.</p> <p style="text-align: justify;"><em>Tekst ukazał się w "Gazecie Finansowej" nr 22/2011.</em></p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
Projekt i wykonanie: Sebastian Safian
Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności   
OK