NOWY KWARTALNIK O ENERGII, GOSPODARCE I NOWYCH TECHNOLOGIACH polish energy brief

Czy Kenia padnie ofiarą naftowej klątwy?-Malwina Haggard

Opinie i komentarze 11 kwietnia 2012, 14:00
<a rel="attachment wp-att-1014" href="http://www.jagiellonski.pl/?attachment_id=1014"><img class="alignleft size-medium wp-image-1014" title="Malwina Piekarska" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/08/Malwina-Piekarska-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a>Pod koniec marca, prezydent Kenii Mwai Kibaki oficjalnie potwierdził, iż w północnym regionie kraju, Turkana, odkryto złoża ropy naftowej. Do tej pory, szacowano, iż Kenia takich złóż nie posiada. Według prezydenta jest to przełomowe odkrycie, które ma szanse zmienić współczesne oblicze kraju. Kenijski szyb naftowy Ngamia  sięgnął głębokości ok. 1 kilometra. Płynna ropa o ciężkości powyżej 30 stopni API została wydobyta na powierzchnię. Odwierty w Okręgu Turkana są wprawdzie dopiero początkiem testów, ale w planach jest ich więcej, zarówno na terenie Kenii, jak i Etiopii. Do tej pory odkryto jeszcze kilka potencjalnych obszarów, gdzie,.7 km w celu sprawdzenia jego potencjału. Okręg Turkana jest jednym z siedmiu zagłębi, które brytyjskie przedsiębiorstwo Tullow Oil zdecydowało się zbadać. Oczywiście jest za wcześnie by stwierdzić, jak Kenia wykorzysta swoje zasoby. Jednakże, na przykładzie odkryć w innych krajach regionu subsaharyjskiego, można przewidzieć kilka potencjalnych scenariuszy tego wydarzenia. Kenijska gospodarka jest oparta głównie na usługach, konkretnie turystyce. Najnowsza historia kraju, pokazuje, iż jego sytuacja polityczna nie jest tak stabilna, jak może się wydawać. Obecnie rządzący prezydent Kibaki został ponownie wybrany na głowę państwa w wyborach w 2007 roku z ramienia wieloetnicznej partii NARC (National Rainbow Coalition). Opozycja oskarżyła go o sfałszowanie wyników wyborów, doszło też do dwumiesięcznych zamieszek, w których śmierć poniosło ponad 1500 osób. Dzięki negocjacjom prowadzonym pod sztandarem ONZ, konflikt zakończono, a członkowie opozycji weszli w skład rządu Kibaki. Gospodarkę Kenii określa się jako największą w tej części kontynentu. Mimo to 50% ludności żyje poniżej progu ubóstwa. Brytyjskie przedsiębiorstwo Tullow, które dokonało pierwszego odkrycia ropy w Kenii, w 2006 roku odkryło złoża tego surowca w Ugandzie. Obecnie szacuje się, iż Uganda posiada złoża o wielkości 1 miliarda baryłek, co plasuje ją na 41 miejscu na świecie. Tym samym kraj dołączył do innych afrykańskich państw, jak Libia, Algieria czy Nigeria, wydobywających ten surowiec na swoim terytorium. Jednakże jak pokazują ostatnie wydarzenia w Ugandzie, to co miało doprowadzić do rozkwitu kraju, może mieć odwrotny skutek. Czy taki sam scenariusz będzie miał miejsce w Kenii? Kenia, podobnie jak Uganda, jest uważana przez Transparency International za jeden z najbardziej skorumpowanych krajów na świecie. Jeszcze przed marcowym odkryciem, Bank Światowy zawiesił wypłatę pożyczek do Kenii ze względu na skandale korupcyjne z udziałem członków rządu prezydenta Kibaki. W Ugandzie z tego samego powodu parlament chciał zawiesić podpisane już umowy naftowe. Celem było zmuszenie członków rządu odpowiedzialnych za branie łapówek do dymisji, a także rozpoczęcie oficjalnego śledztwa w tej sprawie. Podobne scenariusze rozegrały się wcześniej w Nigerii, Angoli czy Gabonie. Obecnie Kenia bierze udział w operacji militarnej Linda Nchi w Somalii, która ma na celu zlikwidowanie wpływów organizacji terrorystycznej Al-Szabab w całym regionie. Mimo iż operacja trwa dopiero pół roku, można się spodziewać, iż jej przedłużenie doprowadzi do inflacji, a tym samym wzrostu cen w Kenii (z uwagi na przedłużającą się operację militarną, która już obecnie nie idzie zgodnie z planem, w najbliższym czasie na pewno zwiększą się wydatki na wojsko). Logicznym rezultatem będą protesty ludności, zwłaszcza biorąc pod uwagę stopień ubóstwa w kraju. Niewykluczone, iż tak jak w Ugandzie, winą będzie się obarczać rząd, który nieumiejętnie kierując polityką, nie będzie w stanie wykorzystać środków z inwestycji naftowych na pomoc najuboższym. Nie tylko korupcja może być problemem związanym z odkryciem ropy naftowej. Analitycy, posługując się przykładem Ugandy i innych krajów subsaharyjskich, zwracają uwagę na zwiększoną urbanizację i napływ ludności rolniczej, to miast powstających dookoła zagłębi ropy naftowej. To może doprowadzić do zaburzenia równowagi w całej strukturze gospodarczej kraju, a w rezultacie, jak miało to miejsce m.in. w krajach Ameryki Łacinskiej, do pogłębienia ubóstwa, wzrostu przestępczości i patologii społecznych. Mimo iż obecnie około 60% gospodarki opiera się na usługach, to w rolnictwie jest zatrudnionych najwięcej osób. Warto też zwrócić uwagę, iż ponad 40% ludności nie ma żadnego zatrudnienia. Oczywiście umiejętne wykorzystanie znaleziska może się przyczynić do zwiększenia liczby miejsc pracy, nowych inwestycji i boomu gospodarczego. Jednakże, na przykładzie innych krajów afrykańskich widać, iż w żadnym wypadku ten scenariusz się nie sprawdził w 100%. Czego Kenia powinna się obawiać, to rozłam w strukturach rządowych i militarnych i powstanie nowych frakcji wojskowych. To doprowadziłoby do eskalacji konfliktu wewnętrznego, a nawet wojny domowej. Fakt, iż Kenia zdecydowała się ukrócić samowolę Al-Szabab może świadczyć, iż brała pod uwagę posiadanie złóż ropy naftowej i woli zdławić konflikt u jego źródła. Jednakże, już teraz widać, iż toczą się spory wewnętrzne w siłach zbrojnych o kontrolę i dowództwo. Sytuacja może się pogorszyć, gdy walka rozpocznie się o kontrolę terenów, gdzie znajduje się ropa. Skład surowca odkrytego w Kenii, uważa się za bardzo zbliżony do ropy ugandyjskiej. Jest ona lekka, ale o woskowej konsystencji, co sprawia, iż jest trudna w wydobyciu i kosztowna w rafinacji. Ugandyjską ropą zainteresowały się już przedsiębiorstwa chińskie, wliczając w to państwowe CNOOC. Oczywiście, na wszystko potrzeba czasu. Mimo, iż w Ugandzie złoża odkryto w 2006 roku, do tej pory nie osiągnięto tam etapu produkcji. Jeśli Kenia podąży tym samym szlakiem, możemy się spodziewać pierwszych wydobytych baryłek surowca w 2018-2019 roku. Kenia ma więc czas, aby przygotować się na daleko idące konsekwencje wynikające z faktu bycia producentem surowca. Pytanie tylko czy wyciągnie wnioski z wydarzeń, które mają miejsce w innych krajach subsaharyjskich. <em>Pierwotnie artykuł opublikowano w CIRE, 6.04.2012.</em>
Projekt i wykonanie: Sebastian Safian
Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności   
OK