NOWY KWARTALNIK O ENERGII, GOSPODARCE I NOWYCH TECHNOLOGIACH polish energy brief

Masakra na cywilach zagraża misji ISAF-Michał Jarocki

Opinie i komentarze 16 kwietnia 2012, 10:52
<p style="text-align: justify;"><a rel="attachment wp-att-1824" href="http://www.jagiellonski.pl/?attachment_id=1824"><img class="alignleft size-full wp-image-1824" title="MJarocki1ab" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2012/02/MJarocki1ab.jpg" alt="" width="155" height="198" /></a>Gdy 11 marca b.r. sierżant sztabowy U.S. Army, Robert Bales dokonał bezprecedensowej masakry na afgańskiej ludności cywilnej, świat wstrzymał oddech.  Ten doświadczony amerykański wojskowy, weteran kilku misji w Iraku (przebywający pierwszy raz w Afganistanie), opuścił w niedzielę teren swojej bazy w mieście Kandahar na południu kraju i chodząc od domu do domu, otwierał ogień do znajdujących się w środku ludzi. W wyniku jego działań śmierć poniosło 16 osób, w tym kobiety i dzieci, a wiele osób zostało rannych.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>11 dzień miesiąca klątwą USA</strong> Bez wątpienia straty zadane przez Balesa społeczeństwu Afganistanu są ogromne. Nie tyle w wymiarze intelektualnych czy majątkowym (ofiarami byli zwykli wieśniacy), co moralnym. Była to zbrodnia dokonana na niewinnych, często nieświadomych (śpiących) cywilach. Co więcej, na kobietach i dzieciach, które nawet w tak przepełnionym konfliktem kraju jak Afganistan, nie są traktowane jako cele ataków. Pogwałcono też jedno z praw Islamu, mówiące o tym, że dom Afgańczyka to jego miejsce azylu. Brutalne wtargnięcie do niego bez zgody gospodarza jest więc swego rodzaju ujmą na honorze. Sporo na wydarzeniach z 11 marca straciła też misja ISAF-u z USA na czele. Masakra bezbronnych cywilów tylko rozsierdziła i tak już wściekłe i nieukrywające swej nienawiści do Amerykanów tłumy Afgańczyków, protestujących w całym kraju po incydencie z paleniem Koranu, świętych ksiąg Islamu. Z całą pewnością masakra cywilów nie pomoże w budowaniu pozytywnych relacji z afgańskim społeczeństwem oraz grającym na polityczne korzyści rządem w Kabulu.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Podwójni agenci</strong> Ucierpi też zapewne jakość szkolenia afgańskich sił bezpieczeństwa oraz ich współpraca z wojskami ISAF-u. Wielu zachodnich żołnierzy obawia się infiltracji szeregów miejscowych sił zbrojnych i policji przez jednostki sympatyzujące z ruchem talibów. Można podejrzewać, że w celu uniknięcia śmierci z ręki lokalnego towarzysza broni (do czego dochodziło już niejednokrotnie nawet przed ostatnimi wydarzeniami), Amerykanie i ich sojusznicy ograniczą liczbę kontaktów z Afgańczykami, stopując tym samym procesy ich przygotowania do przejęcia odpowiedzialności za bezpieczeństwo własnej ojczyzny. Opisane powyżej wydarzenia oraz ich konsekwencje są powszechnie znane i komentowane. Opinia zwykłych Afgańczyków (oraz tych niezwykłych – członków elit państwowych) o Amerykanach i ich sojusznikach już od jakiegoś czasu mocno pikowała w dół. Podobnie jak jakość procesu szkoleniowego, mocno komplikowanego przez nieskuteczność afgańskiego (oraz ISAF-skiego) kontrwywiadu, niezdolnego do rozpoznania w kadetach podwójnych agentów ekstremistów. Niewiele mówi się jednak o nieco bardziej abstrakcyjnych konsekwencjach ostatnich wydarzeń.</p> <p style="text-align: justify;"><em>Pierwotnie artykuł opublikowano w Gazecie Finansowej, nr 14/2012. </em></p>
Projekt i wykonanie: Sebastian Safian
Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności   
OK