NOWY KWARTALNIK O ENERGII, GOSPODARCE I NOWYCH TECHNOLOGIACH polish energy brief

Wojna wisi w powietrzu-raport zbiorowy Instytutu Jagiellońskiego

Opinie i komentarze 24 kwietnia 2012, 10:27
<p style="text-align: justify;"><a rel="attachment wp-att-569" href="http://www.jagiellonski.pl/?attachment_id=569"><img class="alignleft size-full wp-image-569" title="2008.11.21-Zarząd-IJ-Logo-PL-002.png" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/2008.11.21-Zarząd-IJ-Logo-PL-002.png" alt="" width="150" height="150" /></a>Irański program jądrowy swoją historią sięga głębokich lat 60. poprzedniego stulecia i istnieją poważne przesłanki wskazujące na to, że już szach miał poważne ambicje związane z programem wojskowym, czyli z budową broni atomowej. Paradoksalnie, rewolucja 1979 roku wyszła naprzeciw problemom i niepokojom społeczności międzynarodowej związanej z tym programem, ponieważ program został przerwany na około dekadę.</p> <p style="text-align: justify;">Pod koniec lat 80. został on reaktywowany i w sposób częściowo ukryty, doprowadził do poważnego rozwoju irańskim możliwości w zakresie produkcji i wzbogacaniu uranu. Przekazane przez opozycję irańską materiały wskazujące na istnienie nie do końca znanych instalacji jądrowych Iranu spowodowały na początku poprzedniej dekady poważny szok w społeczności międzynarodowej i zmusiły tę społeczności do próby powstrzymania rozwoju programu atomowego Ajatollahów.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Blisko granicy krytycznej</strong></p> <p style="text-align: justify;">W latach 2003-2009, prowadzono intensywne działania dyplomatyczne zmierzające do opóźnienia, bądź  zatrzymania programu atomowego, a przede wszystkim prac związanych z nuklearnym cyklem paliwowym skupionym właśnie na wzbogacaniu uranu. To, co zmieniło się w dwóch ostatnich latach w państwie Ajatollahów do przejście od pomysłu do przemysłu, czyli od fazy testowania i opanowywania  technologii do fazy produkcji na półprzemysłową skalę niskowzbogaconego uranu. W ostatnich czasach, ostrożne estymacje wskazują na to, że Iran posiada już ponad 5 ton niskowzbogaconego uranu, z poziomem wzbogacenia ok 5 %, oraz co szczególne niebezpieczne, ok 100 kg sześciofluorku uranu wzbogaconego na poziomie ok 20%. Jest to to ostatni poziom, który mieści się jeszcze w ramach zobowiązań międzynarodowych jakich strona jest Iran. To, co może wydarzyć się w najbliższym czasie może troszkę przypominać chirurga szykującego się do operacji chirurgicznej. Iran wyłożył na stół wszystkie niezbędne instrumenty, i stoi przed decyzją, czy rozpocząć operację. W przypadku irańskich władz najistotniejsze jest teraz podjęcie decyzji, czy rzeczywiście rozpocząć definitywne prace nad konstruowaniem broni jądrowej, czy też pozostawić sobie opcję, która i tak przynosi mu już teraz realne korzyści. Z punktu widzenia Izraela, sytuacja ta jest nie do zaakceptowania, dlatego, że zmienia poważnie sytuację geopolityczna na Bliskim Wschodzie. Ostatnie dyskusje polityczne prowadzone przez izraelskich ekspertów i izraelskie elity polityczne wskazują na to, że Izrael poważnie bierze pod uwagę wykonanie uderzenia wyprzedzającego jak to było wcześniej. W 1981 roku Izrael przeprowadził atak na instalacje jądrowe Iraku, reaktor plutonowy Osira, co zatrzymało na pewien okres realne postępy irackiego programu jądrowego. Taki scenariusz rozpatrywany jest także dzisiaj, chociaż nie ma pewności czy w przypadku bardzo szeroko rozbudowywanych instalacji jądrowych Iranu, rzeczywiście dałoby się ten program zatrzymać. Tym bardziej, ze atak ten mógłby spowodować pchnięcie Iranu na drogą jądrowa, czyli dać im argument żeby tą bron rzeczywiście wypracować.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Bliskowschodni wyścig zbrojeń</strong></p> <p style="text-align: justify;">Z punktu widzenia Izraela, trudno się zgodzić z argumentacją, że uzyskanie przez Iran broni jądrowej mogłoby przyspieszyć wyścig jądrowy na Bliskim Wschodzie, czy tez doprowadzić, co jest już bardzo ciężko zrozumiałym argumentem, do Holocaustu ludności Izraela w przyszłości. Są to słabe argumenty, natomiast to, co jest naprawdę istotne i o czym trzeba pamiętać to w sytuacji gdyby Iran uzyskałby broń jądrową, dramatyczne pogorszenie się bezpieczeństwa Izraela i osłabienie jego pozycji na Bliskim Wschodzie, która  to pozycja w chwili obecnej jest wyjątkowo komfortowa, dlatego, że jest to jedyne mocarstwo nuklearne mające zdecydowaną przewagę nad resztą. Nuklearny Iran to bez względu na to, czy doszłoby dalej do konfliktów czy tez nie , to kraj, który jest realnie w stanie ograniczyć bezpieczeństwo strategiczne Izraela i dlatego Izrael musi  poważnie rozważyć wszelkie możliwe opcje. Z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych, bez względu na to czy będą brały udział w operacji czy zostawią Izraelowi wojna rękę, taka czy inna wojna zawsze wprowadzi Stany Zjednoczone do gry i zawsze będzie wywierała wpływ na ich sytuację  w tym rejonie. Czy Izrael zaatakuje sam czy z pomocą Stanów Zjednoczonych, Stany Zjednoczone i tak będą stroną konfliktu.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Iran konta reszta świata?</strong></p> <p style="text-align: justify;">Irański program nuklearny to jest przede wszystkim problem w skali globalnej. Jest on od miesięcy dyskutowany przez wszystkie ważniejsze państwa na arenie międzynarodowej, przy wykorzystaniu większości liczących się instytucji politycznych, takich jak Rada Bezpieczeństwa ONZ. Warto również zwrócić uwagę, że jest to problem regionalny, gdyż jest to duży problem dla państw regionu Zatoki Perskiej. Z jednej strony, ponieważ wiele tych państw obawia się wzrostu siły militarnej oraz politycznej Iranu, w sytuacji gdy Iran wejdzie w posiadanie broni nuklearne, a także pełnej zdolności jej przenoszenia. Wiadomo, żadne państwo nie jest zadowolone w sytuacji, kiedy inny kraj sąsiadujący z nim staje się o wiele silniejszy w stosunku do niego. Z drugiej strony, wiele państw regionu, zwłaszcza takie jak Kuwejt, Katar , Zjednoczone Emiraty Arabskie bardzo mocno współpracują politycznie i wojskowo ze Stanami Zjednoczonymi. Na ich terytoriach zlokalizowane jest blisko 50 amerykańskich baz wojskowych, które w subtelny sposób otaczają Iran dookoła. Państwa te obawiają się ze w sytuacji gdyby doszło do większego konfliktu militarnego w regionie, który siłą rzeczy z jednej strony dotyczyłby Iranu, a z drugiej Stanów Zjednoczonych, to te amerykańskie bazy zlokalizowane zna terytorium tych państw arabskich stałyby się celem ataku uderzeniowego czy odwetowego ze strony Iranu, przy wykorzystaniu broni konwencjonalnej, bądź tez broni masowego rażenia. Z drugiej strony region zatoki perskiej jest bardzo istotnym energetycznie regionem o znaczeniu globalnym.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Izrael nie jest osamotniony</strong></p> <p style="text-align: justify;">Kwestia irańskiego programu nuklearnego to również bardzo duży problem dla Izraela. Izrael bardzo poważnie rozpatruje uderzenia możliwości uderzenia militarnego na Iran w celu osłabienia czy wstrzymania irańskiego programu nuklearnego. Technicznie, Izraelczycy są do tego zdolni, posiadają odpowiednią ilość wysokiej jakości samolotów bojowych, przede wszystkim amerykańskie samoloty F-15, F-16, które zdolne byłyby dolecieć do Iranu, przełamać irańską obronę powietrzną oraz zrzucić odpowiednią ilość ładunków wybuchowych burzących obiekty związane z irańskim programem nuklearnym. Problematyczne może być w tym przypadku, brak powietrznych tankowców, które ze względu na odległość miedzy izraelskimi bazami sil powietrznych a Iranem byłyby niezbędne do tankowania samolotów w powietrzu tak, aby mogły one spokojnie dolecieć do Iranu, wykonać swoja robotę i bezpiecznie wrócić  do swoich baz na terytorium Izraela. Ich zakup się w chwili obecnej rozpatrywany bardzo mocno i jest on możliwy pod względem finansowym, jak i politycznym. Rozważa się zakup odpowiedniej ilości tankowców produkcji amerykańskiej. Stany jednoczone już zaczęły robić próbne sondaże, próbne analizy jak ewentualna sprzedaż tych tankowców skutkowałaby dla całej sytuacji w regonie. Pomimo braku oficjalnej zgody ze strony Waszyngtonu na sprzedaż tego typu uzbrojenia, wyposażenia wojskowego dla Izraelczyków jest wielce prawdopodobne, że prędzej czy później, taka transakcja będzie miała miejsce. Izrael nie jest w tej kwestii osamotniony, rozważa się również wsparcie izraelskiego uderzenia militarnego na Iran ze strony Amerykanów, czy to w postaci bezpośredniego udziału amerykańskich samolotów bojowych, czy też w postaci uderzenia w Iran w kluczowe instalacje nuklearne bądź tez wojskowe Iranu, przy wykorzystaniu amerykańskich pocisków rakietowych średniego i długiego zasięgu, które są na wyposażeniu amerykańskich okrętów wojennych stacjonujących na wodach zatoki perskiej. Kwestia uderzenia militarnego Izraela na Iran jest bardzo problematyczna, z jednej strony sam atak jest obarczony wielkim ryzykiem niepowodzenia, które skompromitowałoby Izrael i izraelskie siły powietrzne, a także podburzyłoby moralny autorytet tego państwa. Z drugiej strony konsekwencje polityczne nawet udanego ataku byłyby bardzo negatywne dla Izraela, z jednej strony wiele państw arabskich, w tej chwili nawet oficjalnie nieprzychylnych Iranowi i irańskiemu programowi nuklearnemu mogłyby bardzo głośno skrytykować ten atak, w niektórych przypadkach nawet część klasy politycznej tych państw mogłaby się opowiedzieć po stronie Iranu.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Iran vs. Izrael: co na Irańczycy i ich sąsiedzi?</strong></p> <p style="text-align: justify;">Bliski Wschód nie potrzebuje kolejnego konfliktu. Od początku 2011 roku przez państwa arabskie, od Afryki Północnej, przez region Zatoki Perskiej przetoczyła się  fala rewolucji. Najkrwawszy przebieg Wiosna Ludów miała w Syrii, nieco łagodniej rewolucja przebiegała w Jemenie, w dotąd uważanych za stabilne państwa regionu. W Bahrajnie i Kuwejcie, władze tłumią niepokoje społeczne wprowadzając  prodemokratyczne reformy.</p> <p style="text-align: justify;">W Iranie, państwie kulturowo odmiennym, bo perskim, państwie teokratycznym, bez cech demokracji, hasła arabskiej Wiosny Ludów się nie przyjęły. Zdecydowanie bliższym od państw arabskich Iranowi jest Pakistan. Prezydent Iranu zapewnia ze bron atomowa uznaje za relikt poprzedniej epoki. Z jednej strony deklaruje otwartość na dialog z Zachodem, a nawet Izraelem, a z drugiej zapewnia ze Iran odpowie na atak z taką samą siłą z jaką zostanie zaatakowany. Także Mossad stwierdza, ze działania mające podzielić władze i społeczeństwo w Iranie, i tym samym  zaktywizować tamtejszą opozycję będą skuteczniejszym sposobem na walkę z silnym Iranem w regionie niż interwencja militarną. Mając na uwadze obecny klimat polityczny w Iranie działania mające na celu zaaktywizować opozycję państwa mogłyby być bardzo skuteczne. Niespełna 3 tygodnie temu odbyły się wybory, z których całkowicie została wykluczona opozycja. Po pierwsze dlatego, ze rada Islamskiej ideologii stwierdziła ze opozycja jest niewystarczająco religijna. Po drugie, ze względu na fakt, ze część opozycjonistów jeszcze odsiaduje kary w więzieniach za udział w zielonej rewolucji, która wybuchła po wyborach z 2009. Trzeba mieć na uwadze fakt, ze pomimo tego, iż Iran jest państwem teokratycznym to w społeczeństwie nie dominują nastroje islamistyczne. W Iranie jest silna klasa średnia, bardzo dobrze wykształcona, która jeśli okoliczności na to pozwolą, może uformować nową elitę polityczną, bardziej oświeconą i może nie tak negatywnie nastawiona i do zachodu i Izraela, jak obecnie rządzący, działania mające na celu negatywnie nastawić społeczeństwo do władzy w Iranie w dłuższej perspektywie mogą okazać się bardziej skuteczne niż interwencja militarna. Zachodni badacze konsekwencje ataku Izraela na Iran określają jednym słowem: katastrofa. I mając na uwadze sytuację regionu z państwami pogrążonymi w rewolucji, z  państwami które wchodzą na drogę niepewnych reform, trudno się z tymi badaczami nie zgodzić.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Na "cichym froncie" ta wojna już trwa</strong></p> <p style="text-align: justify;">Konflikt izraelsko-irański to konflikt, który trwa od kilku miesięcy, a może nawet kilku lat. Toczy się w tym obszarze, który często uznajemy za kluczowy dla naszego współczesnego świata, w obszarze wojny informacyjnej. Od wielu miesięcy, Izrael i jego sojusznicy usiłują zwyciężyć tą wojna nim jeszcze zacznie się konflikt tradycyjny, konwencjonalna wojna. Zaczynając od prób różnego rodzaju dezinformacji w sterowaniu opinia społeczną, nie tylko zachodu, ale przede wszystkim w samym Iranie, po działania już destrukcyjne systemu informacyjnego, informatycznego w Iranie. Drugim takim elementem jest próba oddziaływania na systemy i sieci teleinformatyczne, które stanowią trzon współczesnych państw. Tutaj mieliśmy przykład robaka z Taxnet (?), który uszkodził zdolność irańskiego systemu nuklearnego do normalnego funkcjonowania. Pozbawił go na wiele tygodni, miesięcy, a jak niektórzy twierdzą cały czas nie odzyskał swojej zdolności. Trzecim elementem tej wojny, którą ciągle obserwujemy’, jest wojna wywiadów, czyli osób, które mają za zadanie, bez użycia konwencjonalnych środków wojskowych, uzyskać taka przewagę, by tradycyjna, konwencjonalna wojna nie byłaby potrzebna. Pomijając już przykłady dziwnych śmierci twórców tego irańskiego programu nuklearnego, a wystarczy spojrzeć na to, jak działalność informacyjna zmienia postawę innych państw arabskich w stosunku do Iranu i jego programu nuklearnego.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Gra WikiLeaks</strong></p> <p style="text-align: justify;">Bardzo ważnym elementem wojny informacyjnej z Iranem są niedawne doniesienia WikiLeaks, prezentujące depesze oficerów wywiadu informujących, że irański program atomowy nie istnieje, że został w całości zamrożony, właśnie działaniami na polu informacyjnym, zniszczeniem systemu informatycznego w obiektach służących do uzdatniania uranu, jak również to, że państwo irańskie zostało osamotnione w wojnie z zachodem. Czy możemy jednak wierzyć doniesieniom Wikileaks? Zdania są podzielone, natomiast trzeba brać pod uwagę i mieć świadomość, że to jest informacja, która, mniej lub bardziej, jest prawdziwa lub podlega dalszej weryfikacji, co do swojej prawdziwości i aktualności. Niemniej, powinniśmy zwracać uwagę na to, co dzieje się w otoczeniu całej wojny z Iranem, przygotowań do ataku Izraela na Iran. Pytanie, czy ten atak jest jeszcze potrzebny, czy nie okaże się, że będzie to atak podobny do ataku irackiego, gdzie nie udało się odnaleźć broni masowego rażenia i gdzie cele, które przyświecały rozpoczęciu wojny okazały się fałszywe, a przede wszystkim bardzo mocno wzburzyły opinie publiczną.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Syria: preludium konfliktu zbrojnego?</strong></p> <p style="text-align: justify;">W przypadku problemu irańskiego programu nuklearnego bardzo istotną kwestią jest również kwestia syryjska. Trwające od ponad roku powstanie, czy też wojna domowa w Syrii, bardzo krwawo tłumiona przez syryjskie jednostki podległe władzom cywilnym jest rozgrywana przez wiele państw, zarówno zachodnich jak i Iran, również do pewnych rozgrywek politycznych dotyczących całego regionu. Warto zwrócić uwagę, że z jednej strony po stronie opozycjonistów, rebeliantów opowiada się większość państw arabskich oraz Stany Zjednoczone i ważniejsze państwa zachodnie, takie jak Francja, bądź Wielka Brytania, z drugiej strony reżim Baszara al Assada wspierany jest przez Rosję i Chiny, a także bardzo mocno przez Iran, czy to politycznie, czy finansowo, czy pod względem pomocy wojskowej, o której się tak bardzo nie mówi. Warto jednak zdawać sobie sprawę, ze kwestia syryjska , to nie jest tylko kwestia walki politycznej wewnątrz w kraju, ale także walki politycznej na arenie międzynarodowej w szerszym kontekście, o wielkim znaczeniu dla całego regionu.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Czy przez konflikt irański zabraknie nam paliwa?</strong></p> <p style="text-align: justify;">Jednym z pytań, które jest często zadawane w związku z potencjalną wojną Izraela z Iranem, jest to, jak w wyniku potencjalnego konfliktu zachowają się ceny paliw? Czy go nie zabraknie? Na oba pytania odpowiedź brzmi: to zależy. Przede wszystkim, odcięcie ropy z samego Iranu, który produkuje ok. 9 proc. dostaw globalnych ropy naftowej, nie powinno mieć większego wpływu, dlatego, że większość państw, które zużywają bardzo dużo ropy naftowej, na takie okazje ma przygotowane rezerwy. Dla Polski, np. poziom rezerw obowiązkowych paliw płynnych wynosi ok 96 dni i w związku z tym, jeżeli taki konflikt trwałby krócej niż 2-3 miesiące, nie powinno być większego problemu. My nie importujemy ropy naftowej z Iranu, więc dla nas odcięcie ropy z Iranu miałoby charakter marginalny. Natomiast, gdyby sytuacja ta miałaby potrwać dłużej, pewne perturbacje mogłyby się zacząć, ale prawdopodobnie zostałoby łatwo uzupełnione zwiększoną produkcja w krajach, takich jak np. Arabia Saudyjska. Już kilka razy zwiększenie podaży przez niektórych producentów owocowało wyrównaniem potencjalnych niedoborów. Problem zacząłby się, gdyby Iranowi skutecznie udało się zablokować cieśninę Ormuz, z której w świat wypływa większość, a właściwie cała wyprodukowana ropa naftowa z regionu Zatoki perskiej, która stanowi 35-40 proc. całkowitego zużycia ropy naftowej na świecie. Wtedy rzeczywiście po jakimś czasie mogłoby wystąpić ryzyko niedoborów. Chociaż pamiętajmy, że te rezerwy, są obliczone na całkowite zużycie energii, czyli na wypadek całkowitego odcięcia dostaw. Można zatem przyjąć, że krótkotrwały konflikt prawdopodobnie nie spowodowałby większych perturbacji. Co do cen, nie ma już takiej jasności. Natomiast należy zauważyć jedna prawidłowość: w tej chwili ceny ropy naftowej na świecie dużo więcej mają wspólnego z kolejnymi pakietami pomocowymi, z drukowaniem pieniędzy bez opamiętania przez Rezerwę Federalną w USA, czy Europejski bank Centralny w  Europie, a nie z rzeczywistą podaży ropy naftowej na świecie, więc być może taki konflikt zostałby wykorzystany w celu jakiejś spekulacji i pozarynkowych, niemotywowanych działań rynkowych na giełdach ropy naftowej. I wtedy rzeczywiście cena ropy mogłaby wzrosnąć.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Konflikt wykorzystany jako pretekst</strong></p> <p style="text-align: justify;">W ostatnich latach mieliśmy do czynienia z kilkoma konfliktami, które tak naprawdę nie wywołały wielkich reakcji na rynku cen ropy naftowej-wojna w Libii, wojna w Iranie, czy nawet wojna Iraku z Iranem w latach 80. oraz wojna o Kanał Sueski w 1956 roku. Oczywiście można tez wymienić kilka konfliktów, które przełożyły się na ceny ropy naftowej, ale to przeważnie wynikało raczej z tego, że istniały jakieś niestabilności na rynku naftowym- było za dużo pieniądza i ubierano rzeczywiście istniejące konflikty i problemy na rynkach światowych tak, żeby wytłumaczyć dlaczego te ceny rosną. Tak więc odpowiedź na drugie pytanie brzmi: konflikt sam w sobie raczej nie wpłynie na wzrost cen ropy naftowej, zwłaszcza w warunkach kryzysu, z którym mamy teraz do czynienia i który powinien raczej wpływać na spadek z udziałem ropy naftowej i spadek cen. Natomiast, być może przy tej okazji ktoś chciałby ubrać dobrą wymówkę, żeby powiedzieć ludziom, dlaczego ropa naftowa i paliwo musi kosztować więcej oraz aby zamienić pusty, nieistniejący pieniądz drukowany w ramach programów pomocowych dla Grecji, Hiszpanii, Włoch, czy Portugalii. Takie kolejne pożyczki i redukcje długów to de facto dodrukowanie pieniądza, czy też fizyczne drukowanie pieniądza, które teraz też ma miejsce. Raczej byłby to czynnik uruchamiający pewne działania, katalizator, a nie sama przyczyna potencjalnych wzrostów.</p> <p style="text-align: justify;"><em>Pierwotnie raport opublikowano w "Gazecie Finansowej", nr 15/2012. </em></p>
Projekt i wykonanie: Sebastian Safian
Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności   
OK