NOWY KWARTALNIK O ENERGII, GOSPODARCE I NOWYCH TECHNOLOGIACH polish energy brief

Zwiększyć bezpieczeństwo atomowe-Julia Maciejewska

Opinie i komentarze 27 kwietnia 2012, 10:46
<p style="text-align: justify;"><a rel="attachment wp-att-677" href="http://www.jagiellonski.pl/?attachment_id=677"><img class="alignleft size-medium wp-image-677" title="Julia Maciejewska" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/zdj.Julia-Maciejewska-199x300.jpg" alt="" width="199" height="300" /></a>26 – 27 marca br. w Seulu odbył się szczyt dotyczący bezpieczeństwa nuklearnego. Wzięło w nim udział ponad 50 przedstawicieli państw z całego świata. Szczyt ten miał służyć przede wszystkim rozmowom na temat zwiększenia bezpieczeństwa atomowego na świecie poprzez efektywniejsze zabezpieczanie materiałów i elektrowni nuklearnych przed awariami. Niektórzy przedstawiciele państw postanowili dodatkowo wykorzystać czas debaty na rozmowy dotyczące ich własnych partykularnych interesów. Media skupiły się głównie na wpadce prezydentów Dmitrija Miedwiediewa oraz Baracka Obamy, którzy, nie wiedząc o włączonych mikrofonach, dyskutowali o kwestii obrony antyrakietowej (Obama przyznał, że po listopadowych wyborach prezydenckich będzie miał większe pole manewru w tym temacie). Warto również zwrócić uwagę na dyplomatyczne rozmowy prezydenta Ukrainy – Wiktora Janukowycza, który postanowił maksymalnie wykorzystać swój czas w Seulu.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Geneza szczytów nuklearnych</strong> Pierwszy światowy szczyt dot. bezpieczeństwa nuklearnego odbył się z inicjatywy prezydenta Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie w kwietniu 2010 r. Rok wcześniej Barack Obama stwierdził, podczas nieformalnego szczytu UE – USA w Pradze, że terroryzm atomowy to poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa międzynarodowego, więc należy przedsięwziąć globalne kroki, żeby mu przeciwdziałać. Podczas szczytu w Waszyngtonie uczestnicy dyskutowali na temat ograniczenia niewłaściwego użycia materiałów nuklearnych przez organizacje niepaństwowe. Wybór Seulu na gospodarza kolejnego szczytu nie był przypadkowy. Po pierwsze, jest to wyraz międzynarodowego uznania dla dokonań koreańskiej technologii nuklearnej oraz wzorcowe jej wykorzystanie w celach pokojowych. Po drugie, jest to dyplomatyczny sposób na zwrócenie uwagi na problem niepokornego sąsiada – Korei Północnej. Phenian, który nie wysłał swojej delegacji do Seulu, ostrzegł, że poruszenie tematu zapowiadanego wystrzału rakiety dalekiego zasięgu lub całości północnokoreańskiego programu atomowego podczas oficjalnych obrad szczytu, zostanie potraktowane jako wypowiedzenie wojny. Kwestia ta nie została poruszona na oficjalnym forum szczytu, natomiast pojawiała się w czasie kuluarowych spotkań dwustronnych. Do podjęcia tegorocznego tematu debaty – bezpiecznego zarządzania materiałami nuklearnymi – skłoniła m.in. ubiegłoroczna katastrofa w Japonii, gdzie w wyniku silnego trzęsienia ziemi i przejścia fali tsunami poważnemu uszkodzeniu uległa elektrownia atomowa Fukushima. Głównymi tematami dyskutowanymi podczas oficjalnego programu szczytu były: zabezpieczenie materiałów nuklearnych, przeciwdziałanie ich przemytowi oraz globalne zapobieganie terroryzmowi nuklearnemu.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Propozycja kompromisu według Baracka Obamy</strong> Spotkanie w Seulu nie pozwoli jednak rozwiązać aktualnie kluczowych dla bezpieczeństwa światowego problemów, jakimi są plany rozwoju programów nuklearnych Iranu oraz Korei Północnej. Spotkanie „na szczycie” ma raczej na celu uświadomienie uczestnikom potrzeby wypracowania kompromisu pomiędzy państwami już posiadającymi broń atomową oraz tymi, które do tego dopiero dążą. Prezydent Barack Obama zaproponował, by w zamian za znaczącą redukcję swoich potencjałów przez dotychczasowe mocarstwa nuklearne (tj. Chiny, Rosja czy USA), państwa takie jak Iran i Korea Północna nie rozwijały swoich arsenałów atomowych. Jest to na razie pieśń przyszłości, gdyż na to zgodę musi wyrazić przede wszystkim Rosja, która od niedawna znów kierowana jest twarda ręką Władimira Putina. Bardzo wątpliwym jest, aby padły zdecydowane deklaracje podczas najbliższego spotkania Baracka Obamy z prezydentem Rosji, tj. w maju br. Putin na pewno niczego nie obieca komuś, kto już na jesieni może zostać odsunięty od podejmowania najważniejszych decyzji w państwie.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Dyplomatyczna ofensywa Janukowycza w Seulu</strong> Państwa uczestniczące w szczycie w Seulu potwierdziły potrzebę zwrócenia uwagi na zwiększenie bezpieczeństwa nuklearnego na świecie, jednocześnie zaznaczyły, że dobrze zdają sobie sprawę z faktu, iż na konkrety przyjdzie czas po jesiennych wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Jednym z polityków, który postanowił efektywnie wykorzystać czas w Seulu był prezydent Ukrainy, Wiktor Janukowych. Podczas oficjalnych rozmów przedstawił zebranym uczestnikom szczytu dowód na to, że Ukraina jest państwem wiarygodnym i poważnie traktującym swe zobowiązania złożone na poprzednim szczycie atomowym w Waszyngtonie w 2010 r. Janukowycz poinformował o usunięciu z terytorium Ukrainy wszystkich pozostałości wzbogaconego uranu z charkowskiego Instytutu Fizyczno-Technicznego, które, dzięki wsparciu Stanów Zjednoczonych oraz Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, zostały przetransportowane do Rosji. Dodatkowo, sekretarz generalny ONZ, Ban Ki-moon podziękował prezydentowi Janukowyczowi za zaangażowanie Ukrainy w inicjatywę anty-nuklearną oraz za wsparcie eksperckie podczas katastrofy Fukushimy w Japonii. Wiktor Janukowycz dołożył starań, aby móc poruszyć kwestie nie tylko związanie z energią atomową. Na spotkaniu z przewodniczącym Rady Europejskiej UE, Hermanem Van Rompuy oraz przewodniczącym Komisji Europejskiej, José Manuelem Barroso omawiał aktualny stan wzajemnych relacji UE oraz Ukrainy. Na pytanie dziennikarzy, dotyczące finalizacji umowy stowarzyszeniowej z UE, Janukowycz odpowiedział, że są to kwestie techniczne i podkreślił, iż ważniejsza będzie ratyfikacja takiej umowy. Prezydent Ukrainy dał w ten sposób do zrozumienia, że podpisanie umowy nie nastąpi szybko. Janukowycz nie ograniczał się na szczycie wyłącznie do kontaktów z „wielkimi graczami”. Ukraińska agencja informacyjna UNIAN podała do wiadomości, że prezydent Ukrainy z zainteresowaniem przyjął propozycję strony indonezyjskiej na temat bardziej zintensyfikowanej wymiany handlowej pomiędzy państwami.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Skuteczność dyplomacji zakulisowej</strong> Szczyt nuklearny w Seulu był dla przywódców państw nie tylko okazją do przedyskutowania ważnych kwestii związanych z zabezpieczaniem materiałów nuklearnych, ale także dobrym momentem na omówienie z partnerami swoich interesów. Zakulisowe rozmowy, spotkania bilateralne to nieoficjalna część „wielkich politycznych spotkań”. Janukowycz dobrze zdaje sobie sprawę z faktu, że każda możliwość pozytywnego zaprezentowania się na arenie międzynarodowej, może być dla jego kraju pomocna. Pozytywny wizerunek państwa ukraińskiego jest aktualnie Janukowyczowi bardzo potrzebny, ponieważ rząd Partii Regionów musi stawić czoła coraz większym problemom gospodarczym kraju. 29 marca br. ukraiński koncern Naftohaz ogłosił, że ubiega się o otrzymanie kredytu w rosyjskim Gazprombanku w wysokości 2 mld dol. na okres 7 lat. Naftohaz ma kłopoty z opłaceniem rachunków za rosyjski gaz w związku z jego wysokimi cenami. Po tym, jak w 2010 r. Międzynarodowy Fundusz Walutowy zamroził współpracę ze stroną ukraińską, koszty kredytów tego państwa w bankach zachodnich wzrosły. W takiej sytuacji rosyjskie kredyty stają się dla strony ukraińskiej głównym źródłem finansowania. To jednak coraz bardziej przyczynia się do uzależnienia się Ukrainy od dobrej woli Kremla. Problemy z wypłacalnością odbijają się niekorzystnie także na handlu zagranicznym. Działania prezydenta Ukrainy w Seulu są dowodem na to, że ten polityk potrafi wykorzystać sytuację. Janukowycz pokazał, że zakulisowe działania nie są mu obce i potrafi zadbać o interesy swojego państwa. Nawet jeśli nie osiągnął spektakularnych sukcesów, to jednak wyraźnie zaznaczył swoją obecność na forum szczytu, próbując dać do zrozumienia pozostałym graczom, że wie jak działa wielka polityka, a Ukraina może być wiarygodnym partnerem na arenie międzynarodowej.</p> <em>Pierwotnie artykuł opublikowano w "Gazecie Finansowej", nr 16/2012. </em>
Projekt i wykonanie: Sebastian Safian
Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności   
OK