NOWY KWARTALNIK O ENERGII, GOSPODARCE I NOWYCH TECHNOLOGIACH polish energy brief

Prezydent Janukowycz przechodzi do ataku - Julia Maciejewska

Opinie i komentarze 1 czerwca 2012, 16:21
Choć Julia Tymoszenko odsiaduje wyrok siedmiu lat więzienia za nadużycia przy zawieraniu umów gazowych z Rosją od października zeszłego roku, to dopiero teraz, w obliczu strajku głodowego byłej premier oraz zbliżających się mistrzostw Euro 2012, przywódcy europejscy postanowili wywrzeć dyplomatyczne naciski na prezydenta Ukrainy, Wiktora Janukowycza. <img title="Więcej..." src="http://gf24.pl/wp-includes/js/tinymce/plugins/wordpress/img/trans.gif" alt="" />Stosunki przywódców państw europejskich z aktualnymi władzami na Ukrainie uległy pogorszeniu już w październiku 2011 r., kiedy była premier Julia Tymoszenko została skazana na karę więzienia. <strong>Niewzruszone serce Janukowycza</strong> Pod znakiem zapytania stanęły dotychczasowe wzajemne umowy i zobowiązania pomiędzy UE a Ukrainą. Choć umowa stowarzyszeniowa została parafowana przez obie strony 30 marca 2012 r., to przywódcy unijni postanowili jednak wstrzymać się z podpisaniem umowy do czasu, gdy władze Ukrainy zaczną przestrzegać standardów charakterystycznych dla państwa prawa oraz procedur demokratycznych, czego dowodem byłoby rozwiązanie sprawy więzienia Julii Tymoszenko. Prezydent Wiktor Janukowycz pozostaje jednak w tej kwestii nieugięty. Otrzymał już to, co było mu przydatne. Parafowana umowa stowarzyszeniowa z UE to dla strony ukraińskiej karta przetargowa w zbliżających się rozmowach z władzami Rosji na temat cen gazu. Głośny w mediach europejski bojkot dyplomatyczny Ukrainy to odpowiedź na ignorowanie oczekiwań Unii. Europejscy przywódcy krytykują warunki, w jakich więziona jest była premier. <strong>Zbiorowa jałtańska absencja</strong> Sytuacja Julii Tymoszenko skłoniła wielu polityków europejskich do odwołania swojej obecności na szczycie państw środkowo-europejskich, który miał się odbyć 11-12 maja br. w Jałcie na Ukrainie. Udział w spotkaniu odwołali prezydenci Niemiec, Czech i Austrii. Później do bojkotu Jałty dołączyli także przedstawiciele państw Słowenii, Chorwacji, Bułgarii, Estonii, Łotwy, Włoch, Czarnogóry, a także nowo wybrany prezydent Węgier, Janos Ader. W odpowiedzi na to, 8 maja br. rzecznik prasowy MSZ Ukrainy, Oleksandr Dikusarov, ogłosił, że w związku z tym, iż większość przywódców państw z różnych powodów nie może przyjechać na szczyt, spotkanie zostaje odłożone na bliżej nieokreślony czas. Taka decyzja pozwoliła Janukowyczowi, gospodarzowi tego spotkania, zachować twarz. <strong>Polska przeciwko bojkotowi</strong> Do grupowego bojkotu Ukrainy nie dołączyły władze Polski. Prezydent Bronisław Komorowski oraz premier Donald Tusk opowiedzieli się przeciwko europejskiemu bojkotowi spotkania w Jałcie. Przedstawiciele państwa polskiego, członka UE, powtarzają potrzebę konsekwentnej, długoterminowej polityki wobec Ukrainy: wspierania demokracji, poszanowania praw człowieka, a także zaangażowania ekonomicznego. Prezydent Komorowski, podczas briefingu przed Belwederem, 9 maja br zaapelował do wszystkich sił politycznych na Ukrainie o zmiany w ukraińskim prawie, eliminujące anachroniczne przepisy dotyczące karania za działalność polityczną w oparciu o prawo karne. Istotnym argumentem przedstawianym przez polskie władze jest także fakt, że przez ostatnie cztery lata Ukraina i Polska ramię w ramię przygotowywały ogromną imprezę mistrzostw EURO 2012, która rozpocznie się już 8 czerwca. Odwrócenie się w tym momencie od wschodniego sąsiada i całkowite zbojkotowanie władz ukraińskich byłoby zachowaniem niezrozumiałym i nieeleganckim, które mogłoby na wiele lat zepsuć wzajemne relacje. <strong>Stawka jest wysoka</strong> Już dziś niektóre państwa zapowiadają, że na szczycie w Jałcie ich bojkot się nie skończy. Politycy europejscy rozważają również zbojkotowanie mistrzostw EURO 2012. Kanclerz Niemiec, Angela Merkel, zapowiedziała, że decyzję o udziale w Mistrzostwach Europy w Piłce Nożnej na Ukrainie podejmie w ostatniej chwili. Zbojkotowanie EURO 2012 zapowiedział już rząd austriacki i belgijski. Władze Wielkiej Brytanii oraz Holandii na razie tylko rozważają taką możliwość. Przedstawiciele unijni, tj. José Manuel Barroso, oraz Viviane Reding, unijna komisarz ds. sprawiedliwości, zapowiedzieli, że nie mają zamiaru ani powodów, by jechać na Ukrainę w czasie mistrzostw. Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych skrytykowało natomiast upolitycznienie sportowej imprezy przez przedstawicieli europejskich. Strona ukraińska określiła działania europejskich polityków jako destrukcyjne oraz mogące zaszkodzić image’owi nie tylko samej imprezy, ale też milionów Polaków i Ukraińców. Zbojkotowanie EURO 2012 nie przysłuży się popularności Janukowycza wśród własnych rodaków. Należy pamiętać, że wybory parlamentarne na Ukrainie odbędą się 28 października br. Stawka jest więc wysoka. <strong>Marzenia Rosji</strong> Bojkot Jałty, a także zapowiadany bojkot EURO 2012, to pierwsze tak skoordynowane dyplomatyczne przedsięwzięcie polityków europejskich, mające skłonić Janukowycza do złagodzenia postępowania wobec Julii Tymoszenko. Jakie mogą być skutki tego bojkotu? Prezydent Janukowycz ponosi dziś konsekwencje swoich decyzji. Sam doprowadził do sytuacji patowej, w której żadne wyjście nie będzie teraz dla niego korzystne. Nie wypuszczając Tymoszenko z więzienia, Janukowycz naraża siebie oraz swój rząd na kolejne dyplomatyczne ofensywy Europy, a także ryzykuje zerwaniem umowy stowarzyszeniowej z UE. Ukraina zostanie wtedy wepchnięta w ramiona Rosji. Taki scenariusz jest z kolei wymarzonym dla strony rosyjskiej, która wciąż ma z Ukrainą nieuregulowane kwestie cen gazu. Pozycja negocjacyjna Ukrainy i tak jest już słaba w związku z projektami rosyjskimi, tj. gazociągami Nord Stream oraz South Stream, które transportując gaz do Europy, omijają terytorium Ukrainy. Ponadto odizolowana od Unii Europejskiej Ukraina zwiększa rosyjskie szanse na posiadanie pakietu kontrolnego w państwowej ukraińskiej spółce gazowej Naftohaz. Kreml nie ustaje także w naciskach na dołączenie przez Ukrainę do Unii Celnej. Władimir Putin nie traci czasu i chcąc osłabić pozycję Wiktora Janukowycza publicznie ogłosił 4 maja br., iż w ocenie rosyjskich prawników Julia Tymoszenko, podpisując umowy gazowe ze stroną rosyjską w 2009 r., nie złamała ani prawa ukraińskiego, ani prawa rosyjskiego. Zaoferował nawet, za zgodą ukraińskiego rządu, możliwość leczenia byłej ukraińskiej premier na terenie Federacji Rosyjskiej. <strong>Ryzyko polityczne</strong> Z drugiej strony, gdyby Janukowycz zdecydował się wypuścić Tymoszenko z więzienia lub chociaż złagodzić czy skrócić wymiar kary, to zyskałby przychylność przywódców europejskich. Jest to jednak duże polityczne ryzyko dla prezydenta Ukrainy. Uwolnienie Tymoszenko mogłoby przyczynić się do zwiększenia jej popularności wśród obywateli ukraińskich. Była premier uzyskałaby w ten sposób także legitymizację dla swoich wcześniejszych zarzutów wobec Janukowycza, że została ona skazana niezgodnie z prawem i była więźniem politycznym. Notowania obecnego prezydenta mogłyby drastycznie spaść. W obliczu nadchodzących wyborów parlamentarnych na Ukrainie bardzo wątpliwym jest, aby Janukowycz podjął takie ryzyko. Zemsta na byłej rywalce politycznej zaczyna się obracać przeciwko obecnemu prezydentowi. Tymoszenko nie miała przed wyrokiem wysokich notowań. Po fiasku Pomarańczowej Rewolucji, frakcja Tymoszenko najpewniej nie stanowiłaby zagrożenia dla zwycięstwa Partii Regionów. <strong>Sprawa zabójstwa Szczerbania</strong> Wiktor Janukowycz uznał więc, że najlepszym wyjściem z tej trudnej sytuacji będzie „atak”. 10 maja br. wiceprokurator generalny Ukrainy, Renat Kuźmin, zapowiedział, że w ciągu dwóch tygodni przygotowany zostanie akt oskarżenia w sprawie rzekomego zlecenia przez Julię Tymoszenko i Pawła Łazarenkę zabójstwa posła Jewhena Szczerbania w 1996 r. Szczerbań został zastrzelony razem z żoną na lotnisku w Doniecku, ponieważ rzekomo miał „przeszkadzać” w robieniu interesów gazowych. Poseł należał do znanego klanu „donieckiego” i to z nimi o władzę walczył Paweł Łazarenko (reprezentant klanu „dniepropietrowskiego”), który aktualnie odsiaduje wyrok 9 lat więzienia za defraudacje. Wiceprokurator generalny Ukrainy twierdzi, że prokuratura dysponuje zeznaniami Łazarenki, które obciążają Tymoszenko. Opozycja z kolei przypomina, że interesy po Szczerbaniu przejęła grupa oligarchów z otoczenia Janukowycza, a nie Tymoszenko. <strong>Pozbyć się przeciwnika</strong> Pod koniec maja ma się również rozpocząć kolejny proces Tymoszenko za malwersacje finansowe w firmie Zjednoczone Systemy Energetyczne Ukrainy. Oczerniając i zniesławiając Julię Tymoszenko aktualne władze Ukrainy chcą udowodnić przywódcom europejskim, że postępują właściwie wobec byłej premier. Bojkot Ukrainy jest więc nieuzasadniony. Portal ukraiński „Ukriańska Prawda” zwraca uwagę, że sprawa Szczerbania ma służyć jako atut Kijowa w rozmowach z UE, która nawołuje do uwolnienia byłej premier. Nowe zarzuty mogą przyczynić się do wyjazdu Tymoszenko do Niemiec, gdzie ma być leczona. Tym sposobem Janukowycz pozbyłby się kłopotu, poprawiłby relacje z Zachodem, jednocześnie zachowując twarz na arenie międzynarodowej oraz przed własnymi obywatelami. <strong>Euro 2012 będzie precedensem?</strong> Wracając jednak do chwytliwej medialnie dyplomatycznej ofensywy przywódców europejskich, którzy zdecydowali się na bojkot spotkania w Jałcie oraz EURO 2012 na Ukrainie, interesującym jest, czy nie okaże się to również zgubne dla nich samych. Czy bojkot EURO 2012 przez polityków europejskich ze względu na więźnia politycznego okaże się precedensem dla innych tego typu wydarzeń sportowych? Skoro przywódcy unijni chcą się jawić jako partnerzy wiarygodni, to zrozumiałym jest w takim razie, że konsekwentnie należy się spodziewać bojkotu mistrzostw hokeja na lodzie na Białorusi w 2014 r. Czy będzie to także precedens dla bojkotu zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi w 2014 r.? Czy to nie pogorszyłoby wzajemnych relacji przywódców europejskich i rosyjskich? Chyba, że Kreml zastosuje wybieg w przód i uwolni wcześniej Michaiła Chodorkowskiego, odsiadującego od 2005 r. wyrok za rzekome przywłaszczenie 218 mln ton ropy naftowej oraz pranie pieniędzy. <em><em>Pierwotnie artykuł opublikowano w "Gazecie Finansowej", nr 21/2012.</em></em>
Projekt i wykonanie: Sebastian Safian
Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności   
OK