NOWY KWARTALNIK O ENERGII, GOSPODARCE I NOWYCH TECHNOLOGIACH polish energy brief

Maoiści i surowce naturalne - Agnieszka Nitza

Opinie i komentarze 1 czerwca 2012, 16:30
Według premiera, położonego we wschodnich Indiach stanu Chhattisgarh, za działalność maoistów odpowiedzialny jest międzynarodowy spisek organizacji terrorystycznych. Najliczniejsi w regionach zasobnych w surowce naturalne naksalici wprowadzają destabilizację i stosują terror, uniemożliwiając państwu korzystanie z jego własnych zasobów – ocenia Raman Singh. <img title="Więcej..." src="http://gf24.pl/wp-includes/js/tinymce/plugins/wordpress/img/trans.gif" alt="" />W 2006 r. premier Indii nazwał maoistów największym wewnętrznym zagrożeniem dla państwa. Trzy lata później zdelegalizowano Komunistyczną Partię Indii (Maoistowską), uznając ją za organizację terrorystyczną. Naksalitów od legalnych odłamów Komunistycznej Partii Indii, różnią metody. – Oni osiągają cele, stosując przemoc, my chcemy je realizować przez rewolucję – mówi K.N. Ramachandran, sekretarz Leninowsko-Marksistowskiego odłamu partii. <strong>Czerwony korytarz i klątwa bogactw naturalnych</strong> Naksalici działają na obszarze najuboższych stanów na wschodzie Indii: Andhra Pradesh, Bihar, Chhattisgarh, Jharkhand, Madhya Pradesh, Orisa, Uttar Pradesh i Bengal Zachodni, które razem tworzą tzw. czerwony korytarz. Ich mieszkańcy stanowią w sumie ok. 56 proc. indyjskiej populacji. W Madhya Pradesh i Uttar Pradesh, gdzie naksalici kontrolują kolejno 1 z 50 i 3 z 72 dystryktów, wpływy ugrupowań maoistowskich i realne zagrożenie z ich strony pozostają niewielkie. Znacznie silniejszą pozycję naksalici mają w Orisie, Jharkhand oraz Andhra Pradesh, gdzie pod ich kontrolą znajduje się ponad połowa wszystkich dystryktów. Stany czerwonego korytarza mają wiele cech wspólnych, poza zagrożeniem ze strony ugrupowań maoistowskich łączy je: powszechna bieda, zasobność w surowce naturalne, wydobyciem których zainteresowane są koncerny kopalniane oraz dominujący w regionie typ gospodarki, opartej na rolnictwie. Region jest dotknięty tzw. klątwą bogactw naturalnych. Paradoksalnie w najbogatszych w surowce stanach żyją najubożsi ludzie. W najzamożniejszym ze stanów czerwonego korytarza, Andhra Pradesh, PKB per capita według danych z 2009 r. wynosił ok. 1,5 tys. dol., a w najuboższym, Biharze, niespełna 500 dol. Warunki życia lokalnych społeczności Arundhati Roy, indyjska pisarka i publicystka, porównuje do tych, jakie panują w Afryce Subsaharyjskiej. Z najbiedniejszymi państwami Afryki dystrykty czerwonego korytarza łączą wspólne problemy, jak brak dostępu do edukacji, a także opieki zdrowotnej, które teoretycznie należą się wszystkim obywatelom indyjskiej demokracji. Opinia A. Roy znajduje swoje potwierdzenie w raportach ONZ o rozwoju społecznym. Indyjskie stany czerwonego korytarza, jak Bihar i Orisa a nawet nieznacznie bardziej rozwinięte Chhattisgarh i Jharkhand, posiadają wskaźnik Human Development Index (Wskaźnik Rozwoju Społecznego) na równie niskim poziomie, jak kraje Czarnej Afryki. Na terenie Orisy znajduje się ok. 60 proc. krajowych złóż boksytów, 25 proc. złóż węgla, 28 proc. złóż rudy żelaza, 92 proc. złóż niklu i 28 proc. złóż manganu. W 2004 r. wartość złóż boksytów w Orisie wynosiła 2,27 bln dol., czyli ponad trzykrotnie więcej niż ówczesny PKB kraju. Chhattisgarh jest bogaty w złoża węgla, rudy żelaza oraz cyny, a także diamentonośne kimberlity. Kopalnia węgla w Singareni, w Andhra Pradesh zaopatruje w surowiec całe południowe Indie. Wartość wydobywanych na terenie stanu surowców stanowi ok. 10 proc. wartości krajowego wydobycia. W Jharkhand, stanie bogatym w węgiel, rudy żelaza i miedzi, działają takie koncerny, jak choćby Tata Iron and Steel Company, Tata Engineering and Locomotive Company czy Timken India Limited. <strong>Partyzanci czy terroryści</strong> Maoiści walczą z koncernami kopalnianymi o prawo plemion do zamieszkiwanych przez nie ziem i lasów. Słowo prawo nie jest w tym kontekście używane przypadkowo. Konstytucja Indii wprowadza ochronę adiwasi (dosłownie pierwszych mieszkańców), czyli rdzennych społeczności plemiennych i nie dopuszcza przewłaszczenia zamieszkiwanych przez nie terenów. Interesy koncernów, takich jak: Tata, Essar, Posco czy Vedanta zdają się znaczyć więcej niż powyższe prawo. Pozornie ich realizacja podnosi wskaźniki ekonomiczne i tworzy nowe miejsca pracy. Faktycznie w większości przypadków ponad 90 proc. zysków z wydobycia surowców trafia na konta samych korporacji. Niewielka część zysków zostaje odstąpiona indyjskim decydentom, których drogo opłacana przychylność ułatwia realizacje inwestycji. Koncerny nie gwarantują przesiedlonej społeczności zatrudnienia, skazując ją na wykonywanie poniżającej, mało płatnej pracy. Według Ramana Singha działalność maoistów wspierają głównie organizacje terrorystyczne. – Broń naksalitów nie została wyprodukowana ani w Bastarze, ani w Chhattisgarhu, ani w Maharashtrze. Oni są związani z międzynarodowym terroryzmem, dzięki temu mogą przetrwać – dodaje polityk. Sami maoiści nie potwierdzają żadnych związków z organizacjami spoza Indii. Odmienny pogląd od Ramana Singha prezentuje A. Roy, która twierdzi, że „ta wojna” potrzebna jest przede wszystkim międzynarodowym koncernom. Korporacje liczą, że rdzenna ludność, która najbardziej cierpi na konflikcie maoiści vs władze państwowe i koncerny kopalniane, opuści dotąd zamieszkiwane tereny. Mieszkańcy dystryktów czerwonego korytarza są bezpodstawnie oskarżani o związki z maoistami i mordowani przez skorumpowanych przez koncerny policjantów. Sami naksalici, równie bezprawnie skazują na śmierć przypadkowych mieszkańców wiosek. W kontrolowanych dystryktach sprawiedliwość wymierzają utworzone przez maoistów sądy, które karzą „wrogów ludu”. Ten stronniczy wymiar sprawiedliwości jest jedynym, który funkcjonuje w wielu obszarach czerwonego korytarza. <strong>Przychylność lewicowych ekstremistów</strong> Naksalici stosują brutalne metody i coraz bardziej zabiegają o uwagę światowych mediów. Ugrupowania maoistowskie oskarżane są o podpalenia szkół, wiosek, porwania i morderstwa lokalnych polityków. W marcu na terenie Orisy po raz pierwszy maoiści porwali dwóch włoskich turystów. Choć incydent okazał się niegroźny, niepokoi zastosowana metoda, czyli porywania turystów z Zachodu, znana i kojarzona z praktyką talibów, którzy skutecznie zniechęcają do podróży i inwestycji w Pakistanie. Nastawienie maoistów do Zachodu nie jest jednak tak jednoznaczne. I odwrotnie, sami naksalici nie są potępiani przez zachodnie społeczeństwa. Co więcej, indyjscy maoiści mają swoich sympatyków wśród obywateli państw europejskich o skrajnie lewicowych poglądach. Pod koniec kwietnia br. z Biharu wydalono 9 francuskich turystów, którzy współpracowali z ugrupowaniami maoistowskimi. <em><em>Pierwotnie artykuł opublikowano w "Gazecie Finansowej", nr 21/2012.</em></em>
Projekt i wykonanie: Sebastian Safian
Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności   
OK