NOWY KWARTALNIK O ENERGII, GOSPODARCE I NOWYCH TECHNOLOGIACH polish energy brief

Jakóbik: Słabość Rosji Polska powinna wykorzystać z premedytacją

Opinie i komentarze 12 lutego 2015, 10:57
<strong>Rosja już się ugina, obniża ceny gazu dla Niemiec i Francji. Konflikt na Ukrainie paradoksalnie już przysłużył się Polsce, która powinna wykorzystać trudną sytuację Rosji z premedytacją. Otwiera się nowy rozdział w relacjach gazowych. Co może się zmienić i gdzie są szanse dla Polski w rozmowie z Onet Biznes wyjaśniał Wojciech Jakóbik, ekspert Instytutu Jagiellońskiego i redaktor naczelny BiznesAlert.pl.</strong> <strong><!--more--></strong> <strong>Wojciech Jakóbik:</strong> Geopolityka ma bezpośrednie przełożenie na to, co w energetyce się dzieje. Aneksja Krymu i agresja na Donbas miały duży wpływ na to, jak projektują rozwój energetyki najważniejsze państwa w Unii Europejskiej. Emanacją tego nowego porządku jest Unia Energetyczna, która nie narodziłaby się bez kryzysu ukraińskiego. <strong>WJ:</strong> Kurs na uniezależnienie się od Rosji realnie został przyjęty dopiero w wyniku kryzysu na Ukrainie. Uświadomił on tym najbardziej zatwardziałym państwom Unii jak Francja i Niemcy , że biznes z Rosją to zawsze jest polityką. Korzyści biznesowe są często ułamkiem tego, co Rosjanie chcą osiągnąć. <strong>MG:</strong> <strong>Każdy postęp w budowaniu solidarności energetycznej był wynikiem kolejnych kryzysów. Rosja przez lata opierała politykę energetyczną na umowach dwustronnych, czym dzieliła państwa członkowskie, czy teraz członkowie Unii porozumieją się w kwestiach kluczowych?</strong> <strong>WJ:</strong> To zależy, bo każde państwo ma swoje partykularne interesy. Przez kryzys ukraiński tworzy się klimat pod wspólne działania, które ograniczą zależność od Rosji. Problem dostrzegają nie tylko Polacy, czy Państwa Bałtyckie, ale też Niemcy i Francja, których firmy również ucierpiały na ograniczeniu dostaw od Gazpromu przez Ukrainę i mogą ponownie ucierpieć w przyszłości. Pole do współpracy jest, ale do rozgrywania partykularyzmów również. W koncepcję Unii Energetycznej wszczepiana jest agenda klimatyczna. To jest dzieło Francuzów i Niemców, którzy za sprawą sprawnego lobbingu wtłoczyli ten temat. Polacy w tej kwestii nie robili wystarczająco dużo, a obecnie element klimatyczny, najbardziej dla nas niekorzystny, jest już na poziomie ogólnym nie do ruszenia. <strong>MG:</strong> <strong>Gdzie w agendzie klimatycznej ukryte są największe zagrożenia dla Polski?</strong> <strong>WJ:</strong> Nasza gospodarka żywi się głównie węglem i jeszcze długo tak pozostanie. Pakiet klimatyczny w kształcie forsowanym przez Niemców i Francuzów oraz inne kraje promujące energetykę odnawialną i jest antywęglowy. To co Polska próbuje teraz zrobić, to moderować ten antywęglowy charakter Pakietu, który może zniszczyć Śląsk. Staramy się, żeby mówiono nie o odejściu od węgla, ale o redukcji emisji. Czy nam się to uda? Nasze szanse są ograniczone pozycją geopolityczną państwa. Ta rośnie tylko dzięki konsekwentnej i stanowczej polityce. W sektorze energetycznym takiej nam bardzo brakuje. <strong>MG: Sokoro dziś przegrywamy w batalii o kształt Pakietu Klimatycznego, to gdzie popełniliśmy błąd?</strong> <strong>WJ:</strong> Polska energetyka jest zakładnikiem polityki wewnętrznej, a to jest wielkie nieszczęście. Wraz ze zmianą sezonu politycznego zmienia się u nas również wizja polityki energetycznej. Tu widać przykład Możejek – państwo zaryzykowało bardzo wiele. Kolejnemu rządowi zabrakło jednak konsekwencji i zaangażowania w ten projekt, który ostatecznie został zgaszony przez Rosjan. Jeśli nie potrafimy wygrywać takich gier, to najlepiej w ogóle nie grajmy i kupujmy energię oraz surowce od innych, dbając tylko o dobrą cenę. To nie są jednak ambicje na miarę państwa o potencjale jak Polska. <strong>MG: Podobnie było w przypadku terminala LNG. Z początkiem rządów PO - PSL nie było jasności co do przyszłości inwestycji. Z czego wynika to niezdecydowanie? Nie mamy przekonania co do intencji Rosji?</strong> <strong>WJ: </strong>Tak. Polacy nie mogą się jeszcze zdecydować, czego chcą w polityce energetycznej. Nasza polityka jest nadal nieprofesjonalna. Widać to dobrze w grze o kształt Pakietu Klimatycznego. Zachodnie państwa wynajmują profesjonalne agencje PR, które dbają o najmniejsze szczegóły, jak choćby żeby liczba twittów negatywnych i pozytywnych się zgadzała. A u nas jest tak, że organizuje się jałowe konferencje w Warszawie, z których nie ma nawet skrótów po angielsku. Dlatego naszym głosem interesują się głównie polscy dziennikarze a i z tym bywa krucho. Cały przemysł informacyjny, który działa na Zachodzie, u nas jest zupełnie nieznany. Mam nadzieję, że polscy politycy nauczą się w Brukseli tej sztuki. Dobrym zaczątkiem była inicjatywa Unii Energetycznej, ale jak zwykle – zabrakło konsekwencji. <strong>MG: A jak z lobbowaniem radzą sobie Rosjanie?</strong> <strong>WJ:</strong> Rosjanie to chyba prekursorzy tego typu działań na płaszczyźnie nieoficjalnej. Jeżeli chodzi o politykę informacyjną, stosują „kij i marchewkę”. Marchewkę pokazują w Brukseli, kijem straszą w Polsce i innych krajach istotnie uzależnionych od rosyjskich surowców. Dostosowują przekaz do odbiorcy. Rosyjscy lobbyści działają w Polsce, czego przykładem jest ostatnia afera szpiegowska z ABW, która musiała ujawnić namierzonego agenta rosyjskiego, aby nie wyrządzał więcej szkód w sektorze energetycznym. Lobbyści oddziaływają na wyobraźnie ludzi i pozyskują stronników. Dziennikarze nierzadko podchodzą do tej kwestii bezkrytycznie, bo liczy się ilość materiału. To jest już wojna nie tylko o to, żeby pozyskać ekspertów, ale chodzi też o całe grupy społeczne. Tak było ostatnio w przypadku działań przeciwko gazowi łupkowemu. Zwykli obywatele musza sobie zdać sprawę, że energetyka jest istotna – i tu jest właśnie potrzebna mądra polityka informacyjna rządu. Niestety rozumieją to lepiej różne ośrodki – niekoniecznie Rosjanie – które storpedowały projekt łupkowy w Polsce. <strong>MG: Czy można sobie wyobrazić, że państwa Unii Europejskiej się dogadają i w relacjach z Gazpromem będą w stanie wypracować wspólne stanowisko, albo wspólne negocjować np. ceny gazu?</strong> <strong>WJ:</strong> Kryzys ukraiński to szansa, którą należy wykorzystać, ponieważ ona pokazuje namacalnie problem szantażu gazowego, jaki Rosjanie stosują wobec słabych państw. Łączenie sił i tworzenie mechanizmów temu sprzyjających sprawi, że Rosja będzie musiała działać uczciwie. Tu nie chodzi o to, żeby oszukać Rosję, tylko narzucić pewne cywilizowane zasady, które dziś nie obowiązują wobec słabych. Tu jest pole do manewru, tylko trzeba pamiętać, że państwa jak Niemcy czy Francja bronią swoich koncernów. Te z kolei zyskują na tym, że podpisują unilateralne umowy z Rosjanami. Polacy już zauważyli, że będzie bardzo trudno w sprawie wspólnych zakupów w ramach Unii Europejskiej. W tym momencie jest jeszcze szansa na wolontaryjne grupy zakupowe, w ramach których Polska umawia się w sprawie zakupów np. z Państwami Bałtyckimi - jest większe zamówienie, dostajemy lepszą cenę. <strong>MG: Razem z państwami z naszego regionu potrzebowalibyśmy rocznie ok. 40 mld m3 gazu. Rynek jest spory, ale nie ma odpowiedniej infrastruktury.</strong> <strong>WJ:</strong> Jest za mało interkonektorów, połączeń między sieciami gazociągów. Dodatkowo musimy tworzyć otoczenie prawne, dzięki któremu handel gazem będzie ucywilizowany. Obecnie znacznie lepiej tzn. na bardziej cywilizowany warunkach zorganizowany jest handel ropą naftową. Polska w końcu ma Naftoport, handel odbywa się też na giełdzie. Chociaż dziś jesteśmy bardziej zależni od rosyjskiej ropy niż od gazu, to w sytuacji zagrożenia kupimy ją po prostu u innego dostawcy. Sytuacja ma się zupełnie inaczej na rynku gazu, który nie jest jeszcze aż tak rozwinięty. Żeby to ucywilizować trzeba łączyć rynki regionalne Jest tutaj potężny potencjał do współpracy z Grupą Wyszehradzką oraz Ukrainą. Trzeba jednak przełamać silny wpływ polityki rosyjskiej zmierzającej do torpedowania takiej kooperacji i tworzyć własne fundamenty do tworzenia wspólnych projektów jak korytarze gazowe. <strong>WJ: </strong>Ważnym elementem, o który walczą Polacy w Brukseli, jest również, żeby Komisja Europejska brała udział w negocjacjach gazowych. W ten sposób nie dojdzie już do takiej sytuacji jak w 2010 roku, kiedy Waldemar Pawlak podpisał niekorzystną dla Polski umowę gazową i dopiero potem okazało się, że Komisja może zarekomendować lepsze warunki. Na szczęście Brukseli udało się poprawić zapisy kontraktu. Musimy również walczyć o zbiór klauzul zakazanych np. powiązania cen gazu z kursem ropy naftowej, albo odejścia od klauzuli „take or pay”, która zmusza do zakupu określonej ilości gazu, nawet jeśli go nie potrzebujemy. Z drugiej strony musimy wprowadzać klauzule chroniące mniejszych kupców. Na koniec potrzebnym jest, aby umowy, które podpisujemy były bardziej transparentne, być może bardziej ustandaryzowane. O te rozwiązania dziś walczymy i choć nasze możliwości są w jakiś sposób ograniczone, to ograniczamy je głównie sami sobie. <strong>MG: Rosjanie będą musieli ponieść ogromne koszty w związku z inwestycją w gazociąg Siła Syberii. Czy dziś bardziej niż kiedykolwiek jest szansa na to, żeby ugrać dla siebie jak najwięcej?</strong> <strong>WJ:</strong> Rosja już się łamie. Obniżyła ceny Niemcom i Francuzom i już zapowiedziała, że ceny uzależnione od ropy w kontrakcie z Ukraińcami też zostaną obniżone. Polacy prowadzą obecnie rozmowy i myślę, że w dobie taniejącej ropy naftowej automatycznie dostaniemy obniżkę. A dodatkowo mamy szansę na rabat ze względu na to, że już w tej chwili w 90 proc. możemy w razie konieczności sprowadzić gaz z kierunku innego niż rosyjski. Ponadto, sankcje zachodnie stawiają Rosję w trudnej sytuacji, bo nie ma pieniędzy na rozwój swoich projektów. Polska powinna wykorzystać to z premedytacją. Źródło: <a href="http://m.onet.pl/biznes/branze/energetyka,clrd9">Onet</a> &nbsp;
Projekt i wykonanie: Sebastian Safian
Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności   
OK