O nas bez nas

Opinie i komentarze 29 kwietnia 2015, 14:12
<strong>O ignorancji Zachodu i braku polskiej polityki historycznej z prof. Wojciechem Roszkowskim rozmawia Jacek Dziedzina</strong><!--more--> <div> <div> Jacek Dziedzina: Dlaczego szef FBI miałby znać historię Polski lepiej niż przeciętny mieszkaniec Zachodu? Dla nich różnice między Polską, Słowacją i Bułgarią są podobne jak dla nas między Kongo, Zimbabwe i Kenią. Prof. Wojciech Roszkowski: Rzeczywiście, fatalną wypowiedź dyrektora FBI o współodpowiedzialności Polaków za zbrodnie niemieckie należy widzieć w kontekście potocznej wiedzy na temat roli Polski w czasie II wojny światowej, która dominuje na Zachodzie. Trzeba zajrzeć do zachodnioeuropejskich i amerykańskich podręczników historii. Szef FBI nie wykazał się na tym tle jakąś szczególną ignorancją, nawet zważywszy na funkcję, jaką pełni. Określanie go brzydkimi słowami przez niektórych polityków, którzy nagle chcą zarobić na miano patriotów w tej sytuacji, jest trochę żałosne. Z czego wynika tak niski poziom wiedzy historycznej wśród zachodnich elit? Kiedy pracowałem w USA, widziałem biblioteki, w których istniał klucz bibliograficzny sięgający XIX wieku. Literatura polska była w podobnym dziale co literatura rosyjska. Dlatego, że w XIX wieku Polska była traktowana jako część Rosji. Potem mieliśmy opinie o Polsce międzywojennej: albo jako o kraju reakcyjno-burżuazyjnym – w propagandzie sowieckiej – albo jako o państwie sezonowym – w propagandzie niemieckiej. Polska nie miała dobrej prasy zarówno w okresie międzywojennym, jak i w okresie PRL. Po II wojnie wręcz w interesie mocarstw zachodnich było to, żeby rolę Polski umniejszyć, żeby nie czuć żadnych wyrzutów sumienia związanych z tym, że wysiłek zbrojny Polski w obozie alianckim został całkowicie zlekceważony, a Polska znalazła się w orbicie sowieckiej. Zachód uspokoił sobie sumienie, kasując całą tę wiedzę. Oczywiście władze PRL nie robiły nic, żeby ten stan wiedzy zmienić. Stąd wiedza o historii Polski na Zachodzie jest skandalicznie słaba. Polska odgrywała w II wojnie szczególną rolę, będąc członkiem koalicji antyhitlerowskiej. Przypomnijmy, że na przykład Węgry i Bułgaria w takiej koalicji nie były. Czyli odium za współpracę z Niemcami Węgier i Bułgarii przez jakiś czas dotknęło również Polski, która nigdy nie była sojusznikiem Hitlera! Ale to było traktowane jako całość, jako „wschodnia Europa”, czyli to, co Stalin sobie zajął i miał do tego prawo, bo wygrał wojnę. A czy ktoś z tego bloku był z Niemcami, czy przeciwko nim, to już nikogo nie obchodziło. Należało zatrzeć złe wrażenie po oddaniu Polaków w ręce Stalina. Minęło jednak ćwierć wieku od upadku komunizmu, a my ciągle jesteśmy w lesie z własną polityką historyczną. To prawda, w 1989 roku Polska miała swoje 5 minut. Był Wałęsa – stał się bohaterem międzynarodowym. Był Jan Paweł II, była „Solidarność” i Polska miała szansę wypełnienia luk w wiedzy o swojej historii na Zachodzie i skorygowania różnych błędnych stereotypów. </div> Więcej w wydaniu papierowym lub <a href="http://gosc.pl/Prenumerata/Gosc_Maly_Gosc_eprenumerata">e-wydaniu</a>. </div> &nbsp;
Projekt i wykonanie: Sebastian Safian
Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies?
OK