Roszkowski: Najpilniejsze zmiany? Finanse, sądownictwo, szkolnictwo, polityka historyczna, polityka zagraniczna. Jest tego dużo

Opinie i komentarze 5 listopada 2015, 14:31

Wybory zostały rozstrzygnięte dopiero tydzień temu. Żaden rząd nie powstał w tydzień. Gorączka medialna jest zupełnie nie na miejscu — mówi prof. Wojciech Roszkowski w rozmowie z portalem wPolityce.pl. wPolityce.pl: Jest Pan historykiem i ekonomistą z wykształcenia. W Pana ocenie jakiego typu zmiany powinien przeprowadzić PiS w pierwszej kolejności? Lepiej stawiać na ekonomię, czy pokazać zmianę wartości, jakimi kieruje się władza? Prof. Wojciech Roszkowski: Jedno nie powinno wykluczać drugiego. Polacy oczekują poprawy zarządzania państwem, większej uczciwości, usprawnienia państwa. To się musi wiązać ze standardami moralnymi władzy. Większa uczciwość ludzi władz powinna się przełożyć na lepsze funkcjonowanie państwa. Sądzę, że odpowiedź na pytanie o najpilniejsze zadania nie jest łatwa. Ich jest bowiem wiele. Sprawa finansów publicznych, sądownictwo, szkolnictwo, polityka historyczna, polityka zagraniczna – tu potrzebne są szybkie zmiany. Pól naprawy państwa jest bardzo wiele. Mam nadzieję, że rządowi PiS-u uda się szybko przystąpić do realizacji tych zadań. Czy rząd PiS-u, używając retoryki transakcyjnej, będzie musiał „kupić” sobie spokój społeczny jakimiś szybkimi reformami socjalnymi, by mieć spokój i móc pracować nad poważniejszymi, często kosztownymi reformami państwa? Sądzę, że taka taktyka była już zarysowana w czasie prezentacji programu PiS-u. Ustawa „500 złotych na dziecko”, czy podniesienie nieopodatkowanego minimum to propozycje i zapowiedzi, które mają chyba właśnie taki cel. Może nie chodzi o kupowanie, to za mocne słowa, ale dzięki spełnieniu tych obietnic PiS rzeczywiście będzie miał trochę spokoju. Realizując te zapowiedzi będzie miał sporą przychylność Polaków. Liczę, że spokój społeczny przez zimę i wiosnę będzie zapewniony. Rząd dzięki temu powinien się skupić na reformach strukturalnych, czyli reformie fiskalnej, reformie mediów, zmianie w wymiarze sprawiedliwości. Trzeba usprawnić państwo, zaś z drugiej strony wykluczyć mechanizm demagogii, który niszczył wspólnotę. O jakich zachowaniach Pan mówi? Mówię o tym przemyśle pogardy, który obserwowaliśmy. Widać było sianie niepokoju i niechęci, czy wręcz nienawiści wśród społeczeństwa. Oczywiście spory polityczne w demokracji są naturalne, ale PiS powinien wykluczyć z debaty publicznej tę wściekliznę. Platforma w ten sposób utrzymywała się przy władzy przez długi czas. Może dla PiS-u to też okaże się atrakcyjne narzędzie? W mojej ocenie, nie. PiS nie może wchodzić w buty Platformy. PiS nie może odpłacać pięknym za nadobne. Najlepszą polityką w takiej sytuacji jest, by robić swoje, jednocześnie jednak zwracając uwagę na tłumaczenie społeczeństwu sens podejmowanych reform. PiS musi pokazywać, bez hałaśliwej propagandy, efekty zmian. Za pierwszym razem rząd PiS-u w nagłaśnianiu swojej polityki był dość gorliwy, ale często wyprzedzano osiągnięcia. To było źle odbierane. PiS nauczony tamtą historią powinien działać spokojnie, robić swoje i tłumaczyć społeczeństwu, co daje jego polityka. Media interesują się nowym rządem i jego tworzeniem. Wiele emocji budzą nazwiska przyszłych ministrów. Jak Pan ocenia proces tworzenia rządu? Jest Pan już nim zniecierpliwiony? Wybory zostały rozstrzygnięte dopiero tydzień temu. Żaden rząd nie powstał w tydzień. Gorączka medialna jest zupełnie nie na miejscu. To musi być przygotowane spokojnie, musi być zaprezentowane w odpowiednim czasie. Nie widzę tu potrzeby nerwowego pośpiechu. Atmosferę oczekiwań i niepewności wywołują media, które żyją z newsów trochę sztucznie podgrzewanych, a często działają z niechęci wobec nowej władzy. Fakt, że Zjednoczona Prawica składa się z czterech podmiotów politycznych może być problemem dla rządzących? Nie widzę takiego zagrożenia, ponieważ człony tej formuły politycznej już współpracują zgodnie od jakiegoś czasu. Wydaje się, że wynik wyborów zaspokoił oczekiwania poszczególnych partii. Jeśli skład rządu również zaspokoi, to jak sądzę, nie grozi nam wstrząs w ramach tej koalicji. Prezes Kaczyński dość skutecznie potrafi rozgrywać takie sprawy. Nie spodziewam się kłopotów rządu z tym związanych. Mówi Pan, że prezes Kaczyński dobrze takie sprawy rozgrywa. Ale to Beata Szydło ma być premierem. Ona będzie premierem malowanym czy realnym? Ta alternatywa jest podkręcana przez media. Przypomnijmy pierwszy rząd PiS-u. Premier Marcinkiewicz miał dość dużą swobodę w kształtowaniu rządu. Jedna potem został odwołany. Potem doszło do napięć, one wynikały nie tylko z niecierpliwości czy charakteru prezesa Kaczyńskiego, ale również z niepowodzeń części ministrów. Ja tamtych zmian nie odbierałem jako skutku wrodzonego problemu PiS-u, że trzeba co chwilę nerwowo coś zmieniać, że trzeba wywoływać konflikty. To był normalny proces w polityce. Szydło też zostanie podmieniona? Pani Szydło będzie premierem z nadania PiS-u, bo jest członkiem PiS-u. Tu nie ma sensacji, to nie powód do emocji. Jeśli ona i jej rząd nie spełni oczekiwań prezesa i partii, zmiany mogą być przeprowadzane. Jednak nie widzę tego w kategoriach trzęsienia ziemi, czy awantur. Tu chodzi o normalny proces polityczny. Tak się dzieje. Rozmawiał Stanisław Żaryn  

Projekt i wykonanie: Sebastian Safian
Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies?
OK