NOWY KWARTALNIK O ENERGII, GOSPODARCE I NOWYCH TECHNOLOGIACH polish energy brief

Rosja szantażem próbuje przekonać Ukrainę do Unii Celnej

Opinie i komentarze 4 lipca 2011, 11:12
<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/zdj.Julia-Maciejewska.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-677" title="Julia Maciejewska" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/zdj.Julia-Maciejewska-199x300.jpg" alt="" width="199" height="300" /></a></strong><strong>Kolejne rozmowy przedstawicieli władz ukraińskich w Brukseli na </strong><strong></strong><strong>temat Umowy Stowarzyszeniowej z UE nie ucieszyły polityków rosyjskich. Postawili oni Ukrainie wyraźne ultimatum: ewentualne negocjacje dotyczące kształtowania się ceny za rosyjski gaz będą możliwe jedynie w przypadku, gdy Ukrain</strong><strong></strong><strong>a wstąpi do Unii Celnej Rosji, Kazachstanu i Białorusi. To z kolei zablokowałoby Ukrainie możliwość popisania Umowy Stowarzyszeniowej z UE.</strong></p> <p style="text-align: justify;">31 maja br. podczas wizyty wicepremiera Ukrainy, Andrija Klujewa w Brukseli osiągnięto kompromis dotyczący porozumienia o pogłębionej strefie wolnego handlu (SWH+). Unia Europejska zrezygnowała z wprowadzenia procedury wypłaty odszkodowań przez Ukrainę w przypadku wstrzymania dostaw gazu (co było dla ukraińskich władz trudne do zaakceptowania). 20 czerwca br. odbyła się kolejna – już 17. runda negocjacji. Tym razem została poruszona kwestia ceł eksportowych. Jeśli i na tym polu uda się osiągnąć kompromis, to Umowa Stowarzyszeniowa może znaleźć swój finał nawet w tym roku. „Chodzi o techniczne zakończenie rozmów (…) następna runda może się okazać rundą decydującą” – stwierdziła rzeczniczka ukraińskiej ambasady w Brukseli, Iryna Skliar. Rzecznik Komisji Europejskiej ds. handlu, John Clancy również potwierdził, że poczyniono duże postępy w negocjacjach. <strong></strong></p> <p style="text-align: justify;"><strong>Rosyjska kontrpropozycja </strong> Wiedząc o zbliżających się kolejnych negocjacjach Ukrainy z UE, już w kwietniu rosyjski premier Władimir Putin zachęcał władze w Kijowie do wstąpienia do Unii Celnej Rosji, Białorusi i Kazachstanu. Obiecywał, że członkostwo Ukrainy w tej strukturze przyniesie jej nawet do 9 mld dol. zysku rocznie. Dodał też, iż utworzenie strefy wolnego handlu pomiędzy Ukrainą a UE nie będzie chronić interesów tego państwa tak jak Unia Celna, a wręcz może doprowadzić do uszczelnienia granicy ukraińsko-rosyjskiej. Jednak podczas spotkania z premierem Rosji prezydent Ukrainy, Wiktor Janukowycz nie przyjął rosyjskiej propozycji. Janukowycz miał potwierdzić, że Ukraina integruje się z Unią Europejską, nie wejdzie do unii celnej, ale będzie z nią współpracować w formacie 3+1 (Rosja, Białoruś, Kazachstan + Ukraina). <strong></strong></p> <p style="text-align: justify;"><strong>Próby nacisku</strong> Rosja niezniechęcona kwietniowym spotkaniem stosowała kolejne naciski. 25 maja br. szef Gazpromu, Aleksiej Miller poinformował, iż wraz z uruchomieniem gazociągu Nord Stream tranzyt rosyjskiego gazu przez terytorium państwa ukraińskiego spadnie o około 20 mld m3 w skali roku (w ubiegłym roku zostało przesłane 98 mld m3 gazu), co może oznaczać stratę ok. 600 mln dol. rocznie dla strony ukraińskiej. W styczniu 2009 r. oba państwa podpisały protokół tranzytowy do 2019 r., w którym Gazprom zadeklarował przesył 110 mld m3 w skali roku. Protokół jednak nie przewiduje kar za niedotrzymanie zobowiązań. W dniu wizyty wicepremiera Ukrainy, Andrija Klujewa w Brukseli (31 maja br.) „Kommiersant” poinformował, że Komisja Unii Celnej podjęła pierwszą decyzję wobec Ukrainy. Wprowadza ona listę towarów objętych działaniami antydumpingowymi, które obowiązują wszystkie trzy kraje unii celnej. Jednak kiedy w Brukseli osiągnięto kompromis i Ukraina jest coraz bliżej podpisania Umowy Stowarzyszeniowej z UE – Rosja postanowiła wytoczyć cięższe działa. Przed wizytą premiera Ukrainy, Mykoły Azarowa w Moskwie 7 czerwca 2011 r. oraz ósmym spotkaniem Komisji ds. Rosyjsko-Ukraińskiej Współpracy Gospodarczej dziennik „Kommiersant-Ukraina” ujawnił ultimatum przed jakim Rosja miała postawić Ukrainę: warunkiem negocjacji cen gazu będzie przystąpienie Ukrainy do Unii Celnej. Takie informacje zostały przekazane gazecie przez źródła w ukraińskim ministerstwie energetyki. <strong></strong></p> <p style="text-align: justify;"><strong>Spotkanie w Moskwie</strong> Rozmowa pomiędzy premierem Ukrainy Mykołą Azarowem, a rosyjskim premierem Władimirem Putinem odbyła się w cztery oczy, za zamkniętymi dla dziennikarzy drzwiami. Według relacji dziennikarza „Kommiersant”, na posiedzenie Komisji ds. Rosyjsko-Ukraińskiej Współpracy Gospodarczej politycy po spotkaniu przyszli osobno. Władimir Putin rozpoczął posiedzenie Komisji od podkreślenia wagi wymiany handlowej pomiędzy Ukrainą a Rosją, zachęcając tym samym stronę ukraińską ponownie do wstąpienia do Unii Celnej. Zaznaczył, że w jej ramach możliwe są negocjacje dotyczące cen gazu. Na konferencji prasowej premierzy obu państw kontynuowali rozmowy, tym razem w nieco luźniejszej formule. Padło jednak kilka ważnych uwag. Premier Azarow z uśmiechem stwierdził, że istnieje jeszcze wiele problemów w sferze gazowej, chociaż Rosja uważa, że działające porozumienie jest dobre. Putin potwierdził, iż nie ma umowie nic do zarzucenia. Dodał, że uwieńczeniem negocjacji i kompromisów jest kontrakt – podpisana umowa. Rosja w zamian za zgodę prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza na przedłużenie terminu stacjonowania Czarnomorskiej Floty w Sewastopolu, na Krymie zaoferowała zniżkę na gaz. Putin chciał pokazać, że wykazuje dobrą wolę. Na konferencji prasowej dodał, iż ujawnił premierowi Ukrainy ceny za gaz, jakie obowiązują inne państwa regionu, choć taka wiedza jest objęta tajemnicą handlową. Podczas zadawania pytań politykom jedna z ukraińskich dziennikarek spytała premiera Azarowa, czy w razie podniesienia cen gazu, zwiększą się również opłaty za tranzyt. Pomimo iż Azarow zadeklarował, że nie ma takich intencji i Ukraina wywiązuje się z własnych zobowiązań, Putin stwierdził, iż w przypadku podniesienia opłat za tranzyt, ceny za gaz również wzrosną. Wspomniał również o współpracy z Niemcami, którzy dopuścili Rosjan do swojego systemu transportowego poprzez wspólne przedsięwzięcie, jakim jest Nord Stream (można to uznać za ewidentną aluzję do tego, że Ukraina wzbrania się przed połączeniem Gazpromu i ukraińskiego Naftohazu). Spotkanie w Moskwie zakończyło się podpisaniem rosyjsko-ukraińskiego programu o współpracy gospodarczej (do 2020 r.). Państwa podpisały także plan działania dla realizacji transgranicznego oraz regionalnego programu współpracy w latach 2011 – 2026. <strong></strong></p> <p style="text-align: justify;"><strong>Gaz – narzędzie szantażu</strong> To nie pierwszy raz w historii stosunków rosyjsko-ukraińskich, gdy strona rosyjska używa gazu jako środka do osiągnięcia celu, czyli wymuszeniu na Ukrainie podjęcia korzystnych dla siebie decyzji. Podobnie było tuż przed Pomarańczową Rewolucją, kiedy to Rosja otwarcie wspierała Wiktora Janukowycza w wyborach. Gdy okazało się, że wygrał prozachodni kandydat, Wiktor Juszczenko, Rosja od razu ogłosiła konieczność renegocjowania umowy gazowej, w której ceny gazu były dotąd dla Ukrainy bardzo preferencyjne. Również za pomocą gazu władze rosyjskie chciały udowodnić Unii Europejskiej oraz NATO, iż Ukraina – zwłaszcza pod rządami obozu pomarańczowego – nie nadaje się takich struktur, ponieważ nie wywiązuje się ze zobowiązań dostaw gazu do Europy (kryzys gazowy 2006 i 2008/2009). Rosji nie jest po drodze z Ukrainą „stowarzyszoną” z Unią Europejską, dlatego i tym razem próbuje wpływać na decyzje władz ukraińskich. Ukraina stawia dość poważny odpór rosyjskim zakusom. Świadczyć może o tym prywatna wizyta, jaką premier Putin złożył prezydentowi Janukowyczowi 25 czerwca br. oraz ponowienie trzy dni później groźby zmniejszenia o 20 proc. tranzytu gazu ziemnego przez terytorium Ukrainy. Co ciekawe, premier Federacji Rosyjskiej ma zostać wezwany przed ukraiński sąd w charakterze świadka w sprawie Julii Tymoszenko, oskarżonej o podpisanie z Gazpromem niekorzystnej umowy w zakresie importu „błękitnego paliwa”.</p> <p style="text-align: justify;"><em>Tekst pierwotnie ukazał się w "Gazecie Finansowej", nr 25/2011.</em></p>
Projekt i wykonanie: Sebastian Safian
Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności   
OK