Opinie i komentarze

Czas gazowych interkonektorów - Aleksander Zawisza

23 lipca 2011, 08:58 /
Czas gazowych interkonektorów - Aleksander Zawisza
< p style="text-align: justify;"><a href="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Olo-Zawisza.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-605" title="Olo Zawisza" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Olo-Zawisza-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a>Struktury unijne przyjmując przepisy o solidarności energetycznej i kolejne pakiety liberalizacyjne dotyczące rynku gazu ziemnego dokonała odkrycia, restauracji i redefinicji słowa interkonektor. Obecnie z gorliwością neofity promuje się budowę interkonektorów jako sposób na zapewnienie konkurencji ale przede wszystkim bezpieczeństwa dostaw gazu ziemnego. Interkonektor jeżeli chodzi o gazociągi, jest to taki rurociąg, który na swojej długości posiada tłocznie gazu mogące tłoczyć gaz w obu kierunkach. Polskim odpowiednikiem słowa interkonektor było by stwierdzenie gazociąg rewersyjny. Odpowiednikiem - co nie oznacza tożsamość znaczeń. Interkonektor jest dowolnej długości gazociągiem przesyłowym łączący dwa systemy przesyłowe (właściwie to strefy przesyłowe),<em> </em>przez który w każdym czasie powinna być możliwość tłoczenia gazu w wybranym kierunku. Gazociąg rewersyjny może być między albo w obrębie sieci dystrybucyjnej a interkonektor – nie może. Co oznacza, że interkonektor jest gazociągiem rewersyjnym a gazociąg rewersyjny nie zawsze jest interkonektorem.</p> <p style="text-align: justify;">Jedynym przez wiele lat faktycznie działającym gazociągiem rewersyjnym w zlokalizowanym na terenie państw UE był podmorski gazociąg pomiędzy Wyspami Brytyjskimi  a Belgią. Najlepiej ów gazociąg działał w czasach, kiedy synowie Albionu mieli dość duże wydobycie własne gazu ziemnego spod dna Morza Północnego i były eksporterami gazu ziemnego. W okresie letnim, kiedy konsumpcja gazu spada, potomkowie Ryszarda Lwie Serce wysyłali gaz na kontynent, gdzie między innymi był on magazynowany w podziemnych magazynach gazu. W okresie zimowym z kolej gaz był sprowadzany z Europy kontynentalnej tymże samym gazociągiem, jakim w lecie był tam wysyłany.</p> <p style="text-align: justify;">Pomiędzy systemami gazowymi różnych państw członkowskich UE istniały i istnieją gazociągi o większej lub mniejszej przepustowości, które transportują gaz od wielu lat w jednym kierunku i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki stały się one interkonektorami pomimo, że nawet nie dokonano na nich odpowiednich do tego celu inwestycji technicznych.</p> <p style="text-align: justify;">Przyjmijmy definicję, o jakiej się na ogół w dyskursie publicznym mówi: interkonektor to gazociąg na co dzień funkcjonującego w jednym kierunku, a w razie sytuacji kryzysowej w drugim. W wielu przypadkach taki gazociąg będzie stanowił „bezpiecznik” na wypadek kryzysu tylko na papierze. Można w tym momencie posłużyć się przykładem wiele lat omawianej w Polsce inwestycji czyli budowy interkonektora Bernau – Szczecin, na którą to inwestycje środki pieniężne miał wyłożyć niemiecki potentat gazowy Ruhrgas oraz spółka pana Aleksandra Gudzowatego Bartimpex. Gazociągiem tym mieliśmy połączyć się zdaniem wielu komentatorów z europejskim systemem gazowym, pomimo że taki twór nie istniał (istniał za to system niemiecki, duński, francuski itd., ale nie europejski). Gazociąg ów miał mieć przepustowość 5 mld m<sup>3</sup> gazu rocznie, z czego kontrahenci PGNiG przed rozpoczęciem budowy zażądali, aby podpisano wieloletnią umowę na dostawy minimum 2,5 mld m<sup>3</sup>. Załóżmy, że obecnie z RFN do Polski gazociągiem tym otrzymywalibyśmy 3 mld m<sup>3 </sup>gazu rocznie. Hipotetycznie następuje kryzys (ciekawe co by musiało się stać oprócz awarii technicznej, aby Niemcy przestali wywiązywać się ze swoich zobowiązań kontraktowych) i gazociągiem tym przestaje płynąć gaz. Kryzysy, przerwy w dostawach czy też jak się to ładnie nazywa, ograniczenie ciśnienia wtłoczenia gazu w gazociągu następowały w minionych 20 latach co do zasady w miesiącach zimowych, w których jest wysokie zużycie gazu i kiedy w szczególny sposób jest potrzebny. Tak więc Polska poprzez interkonektor przestałaby odbierać znaczące jak na siebie ilości gazu ziemnego w newralgicznym okresie. Jakie byłoby pierwsze zadanie PGNiG, czy mówiąc szerzej operatorów działających na rynku gazowym? Oczywiście, że zapewnienie z innych źródeł uzupełniających dostaw gazu. Gaz ten mógłby pochodzić z podziemnych magazynów gazu lub też innych punktów odbioru gazu z zagranicy (nie można tu liczyć na wzrost wydobycia krajowego gdyż w przeciągu dni czy tygodni jest to niemożliwe do wykonania). Należy zadać sobie pytanie, czy w takiej sytuacji byłby do Niemiec tłoczony gaz z Polski (która sama będzie miała problemy)? Nie. A przynajmniej byłoby to równie mało prawdopodobne jak wejście w butach do meczetu.</p> <p style="text-align: justify;">Gazociąg ma szansę na to aby stać się gazociągiem rewersyjny z prawdziwego zdarzenia jeżeli: po pierwsze łączy systemy gazowe państw o porównywalnych potencjałach, po drugie co najmniej jedno państwo posiada duże jak na swoje zapotrzebowanie podziemne magazyny gazu, istnieją znaczące rezerwy mocy odbiorczych na innych gazociągach, poprzez które importuje się gaz lub też wolne moce odbiorcze w terminalu importowym LNG. Jeżeli co najmniej jeden z wyżej wymienionych warunków nie będzie zachodził, to gazociąg będzie gazociągiem pracującym w jednym kierunku, przystosowanym wprawdzie do tłoczenia w dwóch kierunkach, jednakże ta możliwość prawdopodobnie nigdy nie będzie wykorzystana.</p> <p style="text-align: justify;">Dlatego też mówiąc czy pisząc o interkonektorach, które byłyby gazociągami rewersyjnymi w pełnym tego słowa znaczeniu i jednocześnie pełniły rolę wentyli bezpieczeństwa (a nie rurociągach pracującymi latami w jednym kierunki z możliwością tłoczenia gazu w kierunku odwrotnym), muszą zostać ustalone zasady, na jakich będą one funkcjonowały. Według obecnych unijnych ale także polskich przepisów niewiele w tej materii wynika.</p> <p style="text-align: justify;">Po pierwsze, jeżeli gazociąg rewersyjny ma być fragmentem systemu zapewnienia bezpieczeństwa dostaw na okoliczność kryzysu, to powinien albo stać niewykorzystywany albo stopień jego wykorzystania powinien być niewielki. Wtedy powstaje proste pytanie: kto pokryje koszty związane z budową i bieżącym funkcjonowaniem takiego „śpiącego” gazociągu? Operator systemu przesyłowego działający w danym kraju? Podmioty działające na rynku i handlujące na nim gazem? A może budżet państwa?</p> <p style="text-align: justify;">Po drugie, jeżeli zdecydujemy się na budowę gazociągu rewersyjnego, który miałby jednak transportować pewne ilości gazu (np. wykorzystanie „na co dzień” na poziomie 30% nominalnej przepustowości), to po pierwsze kto będzie decydował o poziomie wykorzystania, jeżeli np. podmioty działające na rynku zgłoszą zapotrzebowanie na korzystanie z tej infrastruktury na poziomie np. 70%? Przepisy UE nic o tym nie mówią. Ponadto jak dla takiego częściowo wykorzystywanego gazociągu miała by być obliczana taryfa przesyłowa?</p> <p style="text-align: justify;">Po trzecie, kto i na jakich zasadach miałby możliwość skorzystania z gazociągu rewersyjnego zbudowanego przez operatora systemu przesyłowego w momencie, kiedy wystąpiłyby perturbacje na rynku gazu? Przecież ten, kto będzie miał dostęp do takiej infrastruktury znajduje się z nieporównywalnie lepszej sytuacji rynkowej niż podmiot, który takiego dostępu miał nie będzie.</p> <p style="text-align: justify;">Na samym końcu należy powiedzieć, że od strony organizacji rynku gazu i bezpieczeństwa dostaw te interkonektory, o których możemy nieraz przeczytać w gazetach, nie zawsze będą budowały i jedno, i drugie z prawdziwego zdarzenia. Jako jaskrawy przykład można podać propozycje jakie są składane polskim spółkom przez spółki niemieckie i rosyjskie budowy „interkonektorów” do Polski podłączonych do gazociągu OPAL, który stanowi lądową odnogę podmorskiego gazociągu Nord Stream.</p> <p style="text-align: justify;"><em>Tekst pierwotnie ukazał się w "Gazecie Finansowej", nr 28-29, 2011</em></p>