Opinie i komentarze

Kto po Chavezie – zwycięży socjalizm XXI wieku czy liberalizm? - Malwina Piekarska

31 sierpnia 2011, 14:07 /
Kto po Chavezie – zwycięży socjalizm XXI wieku czy liberalizm? - Malwina Piekarska
< p style="text-align: justify;"><strong> <a href="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/08/Malwina-Piekarska.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-1014" title="Malwina Piekarska" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/08/Malwina-Piekarska-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a>Miesiąc temu media informowały, iż prezydent Wenezueli, Hugo Chavez przebywa w szpitalu w Hawanie. Po przeprowadzonych dwóch operacjach jego stan określono jako krytyczny. Niewiele było wiadomo na temat powodu zabiegu, jak i prawdziwego stanu zdrowia przywódcy. Plotki ucichły, gdy Chavez w telewizyjnym wystąpieniu potwierdził, że walczy z nowotworem i jest bliski całkowitego powrotu do zdrowia. </strong></p> <p style="text-align: justify;">W świetle jego kondycji fizycznej, jak i przyszłorocznych wyborów prezydenckich w Wenezueli zaczęto zadawać pytania o potencjalnych następców i kontynuatorów polityki „socjalizmu XXI wieku” na kontynencie latynoamerykańskim.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Zaplecze Chaveza</strong></p> <p style="text-align: justify;">Fakt, iż Hugo Chavez rządzi Wenezuelą już 12 lat, jest ściśle związany z pewnymi trendami latynoamerykańskimi, które wpływają na specyficzną sytuację w Wenezueli. Chavez wykorzystuje tradycję caudillo, czyli latynoamerykańskiego wodza, wojownika. Caudillos byli najbardziej popularni w czasach wojen niepodległościowych, gdy stali na czele partyzantów – najczęściej chłopów – którzy sprzeciwiali się dominacji hiszpańskiej. W późniejszym okresie – dysponując zapleczem militarnym, jak i finansowym – stali na czele junt wojskowych, które działały w opozycji do rządów rojalistów. Przez rodowitych mieszkańców Wenezueli (w tamtym okresie Wielkiej Kolumbii) byli uważani za wyzwolicieli (Los Libertadores). Ich osoby zyskały miano regionalnych bohaterów, a takie postacie jak Ezequiel Zamora, Simon Rodriguez zostały przeniesione na grunt współczesnej polityki, jako wzory nieskalanych przywódców, którzy realizują swoją misję na rzecz społeczeństw bez podziałów, w imię sprawiedliwego, socjalistycznego państwa. „Twarzą” boliwarianizmu i „socjalizmu XXI wieku” w wydaniu Chaveza, jest najbardziej znany latynoamerykański caudillo – Simon Bolivar.</p> <p style="text-align: justify;">Tak jak legendarni caudillo, Chavez posiada zaplecze wojskowe. Jako były pułkownik wenezuelskich sił zbrojnych, już w czasach studiów założył Movimiento Bolivariano Revolucionario 200 (MBR-200, wcześniej Ejercito Bolivariano Revolucionario EBR-200, a obecnie MVR – Movimiento V Republica), który zrzeszał kadetów i oficerów, a także zainspirowanych ideami socjalizmu cywilów. Od momentu objęcia stanowiska prezydenta Republiki, Chavez zdecydował się na swoiste inkorporowanie struktur wojskowych do społeczeństwa, poprzez organizację i wsparcie działalności tzw. misji boliwariańskich. Także w radach nadzorczych państwowych przedsiębiorstw, czy na czele państwowych urzędów zasiadają oficerowie wojskowi, głównie przyjaciele Chaveza z czasów kariery wojskowej i MBR-200.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Socjalny aspekt ropy</strong></p> <p style="text-align: justify;">Nie należy zapominać, iż Wenezuela jest największym producentem ropy naftowej w zachodniej hemisferze. Jej zasoby stanowią drugie co do wielkości na świecie (zaraz po Arabii Saudyjskiej). Według niepotwierdzonych jeszcze, najnowszych badań geologicznych, zasoby te mogą nawet dwukrotnie przewyższać saudyjskie. Gdyby nie brak potrzebnej infrastruktury i fakt, iż w większości wenezuelska ropa to ropa ciężka, która wymaga wyższych kosztów produkcji i bardziej skomplikowanej infrastruktury – Wenezuela byłaby czołowym producentem tego surowca na świecie.</p> <p style="text-align: justify;">Bardzo ważne w Wenezueli są także podziały klasowo-rasowe. W czasie kolonizacji Wenezuela, w porównaniu do innych krajów latynoamerykańskich była słabo zaludniona. Dlatego też siła robocza była importowana z Afryki. Potomkowie czarnoskórych niewolników przez stulecia byli grupami dyskryminowanymi i marginalizowanymi w polityce społecznej i gospodarczej państwa. Różnice społeczne wzrosły w momencie odkrycia złóż ropy naftowej w kraju, a później w okresie liberalizmu i adaptacji do reguł Konsensusu Waszyngtońskiego w latach 80.</p> <p style="text-align: justify;">Można śmiało powiedzieć, iż to – co trzyma Chaveza przy władzy – to ropa i barrios (najuboższe dzielnice dużych miast). Nie bez znaczenia jest fakt, że te dwa czynniki są ze sobą ściśle powiązane. Z pieniędzy ze sprzedaży ropy naftowej Chavez finansuje programy socjalne: darmową opiekę zdrowotną, edukację, zatrudnienie, czy mieszkania socjalne dla najuboższych.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Idealny następca</strong></p> <p style="text-align: justify;">Kto mógłby zostać jego następcą? Idealnym kandydatem, byłaby osoba o profilu zbliżonym do Chaveza: polityk pochodzący z pardos (potomek białych kolonialistów, czarnych niewolników, i ludności indiańskiej), z zapleczem wojskowym, wyższym wykształceniem, rewolucyjną przeszłością, charyzmatyczny lider, który byłby w stanie zjednać sobie masy. Populista, a także dobry strateg, który kontynuowałby boliwarianizm w celu osiągnięcia „socjalizmu XXI wieku”.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Potencjalni kandydaci </strong></p> <p style="text-align: justify;">Zgodnie z wenezuelską konstytucją – jeśli prezydent Republiki nie jest w stanie pełnić swoich obowiązków przez ponad 90 dni – jego rolę przejmuje dotychczasowy wiceprezydent. W obecnej sytuacji, byłby to Elias Jaua, prawdopodobnie najbardziej zaufany współpracownik Chaveza. Jaua jest wiceprezydentem od stycznia 2010 r., a także ministrem rolnictwa. Poprzedni wiceprezydent, Diosdado Cabello poddał się do dymisji z przyczyn osobistych, ale mówi się o jego powrocie do polityki i podaje jako kolejne nazwisko do listy potencjalnych sukcesorów Chaveza. Jaua współpracował z Chavezem podczas zakładania MVR, a także jako profesor socjologii, był jednym z twórców konstytucji Boliwariańskiej Republiki Wenezueli z 1999 r. Jest postacią dość wycofaną medialnie, w związku z czym pojawiły się ostatnio plotki, jakoby Chavez miał zamiar wymienić go na osobę popularną w mediach. Sam prezydent pogłoski te określił jako nieprawdziwe.</p> <p style="text-align: justify;">Kolejnym kandydatem może być Nicolas Maduro, który został mianowany przez Chaveza ministrem spraw zagranicznych w 2006 r. Maduro jest jednym z założycieli MVR, a w 1989 r. brał udział w protestach antyrządowych w Caracas, znanych jako Caracazo (w tym czasie pracował jako kierowca autobusów miejskich w Caracas). Zasiada w Zgromadzeniu Narodowym od 2000 r., w późniejszym czasie został wybrany przewodniczącym Zgromadzenia Narodowego, mimo braku wyższego wykształcenia. Obecnie jego żona pełni tę funkcję. Mówi się, iż dzięki wsparciu swojej żony – która „kontroluje” część deputowanych zgromadzenia, oraz pozytywnemu wizerunkowi za granicą, Maduro miałby duże szanse dłużej utrzymać się na scenie politycznej.</p> <p style="text-align: justify;">Obecnym dyrektorem PDVSA (Petroleos de Venezuela S.A.) oraz ministrem energii i ropy naftowej jest Rafael Ramirez. Takie strategiczne pozycje nie zostałyby powierzone osobie, której Chavez nie ufa. Dlatego wymienia się go jako kolejnego kandydata, którego Chavez mógłby „namaścić” na swojego następcę.</p> <p style="text-align: justify;">Media zadają sobie także pytanie, czy Wenezuela pójdzie drogą Kuby i Fidela Castro i czy schedę po Chavezie przejmie jego brat, tak by władza pozostała w kręgach rodziny? Najbardziej w takiej sytuacji jest prawdopodobne, iż „namaszczony” zostałby Adan Chavez, główny ideolog prezydenta. Jednakże, ze względu na swoje radykalne poglądy, nie ma on poparcia wojskowych i partii. Mówi się także, iż nie posiada charyzmy Chaveza i nie byłby w stanie długo utrzymać władzy. Ponadto, konstytucja zabrania obsadzania kluczowych stanowisk egzekutywy członkami rodziny, dlatego też Adan Chavez mógłby rządzić krajem tylko po wygraniu wyborów prezydenckich w 2012 r.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Kandydat opozycji</strong></p> <p style="text-align: justify;">Na wenezuelskiej scenie politycznej pojawił się także oponent Chaveza – Henrique Capriles Radonski. Posiadający polsko-żydowskie korzenie polityk został uznany za jednego z najpopularniejszych polityków w Wenezueli. Opozycja, w nadchodzących w 2012 r. wyborach, prawdopodobnie zdecyduje się zjednoczyć, aby wspierać go jako swojego oficjalnego kandydata. Sam Capriles ostatnio został narażony na antysemickie ataki ze strony kół rządowych. Obecnie jest burmistrzem Mirandy – trzymilionowej dzielnicy Caracas. W 1999 r. zasiadał w parlamencie, jako najmłodszy poseł w historii tego kraju. W 2002 r., po nieudanym zamachu stanu, Capriles został aresztowany pod zarzutem wspierania sił antyrządowych. Organizacje broniące praw człowieka podawały jego sprawę jako przykład łamania prawa do sprawiedliwego procesu sądowego. Głównie dzięki działalności Human Rights Watch został zwolniony po pięciu miesiącach aresztu. Wydaje się, iż Capriles uosabia wszystkie cechy ofiary reżimu Chaveza i tym samym zdaje się być idealnym kandydatem na „twarz” anty-chavezowskiej kampanii. Bardzo prawdopodobne, iż zachodnie demokracje, zwłaszcza USA, będą oficjalnie wspierać jego kandydaturę w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Capriles to kandydat wenezuelskiej klasy średniej.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Wenezuelski rezonans</strong></p> <p style="text-align: justify;">Jakakolwiek będzie przyszłość sceny politycznej w Wenezueli, należy wziąć pod uwagę, jak ogromne spowoduje to konsekwencje na całym kontynencie latynoamerykańskim. Jeśli wygra przedstawiciel obecnego rządu, prawdopodobnie będzie w całości kontynuować politykę Chaveza, a tym samym dążyć do integracji regionalnej pod sztandarem ALBA, a także dołączy do sporego już grona polityków lewicy latynoamerykańskiej. Jeśli wygra kandydat opozycji, bardzo prawdopodobne, iż rozpadowi ulegną struktury założone przez Chaveza, a także zmieni się polityka ekonomiczna kraju. Nie wiadomo, czy zostanie kontynuowana polityka nacjonalizmu gospodarczego w stosunku do kluczowych gałęzi gospodarki, czy też nowy rząd zwróci się ku liberalizmowi ekonomicznemu. Wszelkie decyzje odbiją się echem nie tylko w regionie latynoamerykańskim.</p> <p style="text-align: justify;"><em>Pierwotnie tekst ukazał się w "Gazecie Finansowej", nr 32-33/2011.</em></p>