Polish Energy Brief

Bando: Pogłębiające się „oderwanie” od użytkowników będzie w coraz większym stopniu skutkować znaczącym rozwojem energetyki przemysłowej

1 kwietnia 2021, 11:38 /
Bando: Pogłębiające się „oderwanie” od użytkowników będzie w coraz większym stopniu skutkować znaczącym rozwojem energetyki przemysłowej

Możliwość zaspokojenia swoich potrzeb energetycznych przez indywidualnych konsumentów w coraz większym stopniu obejmuje nie tylko właścicieli nieruchomości, ale też poprzez odpowiednie formy organizacyjne, mieszkańców miast z zabudową wielorodzinną. Konsumenci z grupy zaliczanej do gospodarstw domowych zaczynają pełnić zauważalną rolę w produkcji energii odnawialnej i wypełnianiu przez kraj obowiązku udziału OZE w całkowitym zużyciu energii. Państwo poprzez mechanizmy wspierające rozwój energetyki obywatelskiej zdejmuje jednocześnie z siebie znaczną część obowiązków związanych z realizowaniem modernizacji sektora. Jednak pamiętać należy, że przeważająca ilość energii zużywana jest przez użytkowników z grupy przemysłu i usług – mówi były prezes URE Maciej Bando.

 

Rynki energii, a mowa tu będzie tylko o rynkach energii elektrycznej, można różnie dzielić i klasyfikować uwzględniając zmieniające się funkcje i powiązane z nimi aspekty regulacyjne. Omawiając te podziały wymieniamy rynek: wytwarzania, przesyłu i dystrybucji oraz obrotu, w tym handlu hurtowego i detalicznego. Jednak tak dokonane różnicowanie praktycznie całkowicie pomija fundamentalny sens istnienia elektroenergetyki. Nie jest nim bynajmniej produkcja i odpowiednia dostawa energii na potrzeby własne sektora. Kluczowym rynkiem, dla którego należy prowadzić w XXI wieku wszelkie analizy i w oparciu o który winne być budowane strategie państw i przedsiębiorstw energetycznych, jest rynek użytkowników energii. To dzięki ich świadomości zmian klimatycznych i kształtu nowych modeli komunikacyjnych (transport i informacja) oraz rosnącego wykorzystania energii elektrycznej w ogrzewaniu i chłodzeniu następują fundamentalne zmiany w energetyce.

Możliwość zaspokojenia swoich potrzeb energetycznych przez indywidualnych konsumentów w coraz większym stopniu obejmuje nie tylko właścicieli nieruchomości, ale też poprzez odpowiednie formy organizacyjne, mieszkańców miast z zabudową wielorodzinną. Konsumenci z grupy zaliczanej do gospodarstw domowych zaczynają pełnić zauważalną rolę w produkcji energii odnawialnej i wypełnianiu przez kraj obowiązku udziału OZE w całkowitym zużyciu energii. Państwo poprzez mechanizmy wspierające rozwój energetyki obywatelskiej zdejmuje jednocześnie z siebie znaczną część obowiązków związanych z realizowaniem modernizacji sektora. Jednak pamiętać należy, że przeważająca ilość energii zużywana jest przez użytkowników z grupy przemysłu i usług. To właśnie ta grupa w ubiegłych latach narażona została na zjawiska, które zmieniły postrzeganie sektora wytwarzania oraz przesyłu i dystrybucji.  Zapomniane od blisko pokolenia ograniczenia w zużyciu energii, które miały miejsce w sierpniu 2015 roku, zapoczątkowały nowy sposób myślenia na temat wszelkich aspektów związanych z elektroenergetyką. Odbiorcy dostali jasny sygnał, że oparcie się na wielkoskalowej energetyce zawodowej jest obarczone istotnym ryzykiem. W kolejnych latach nieproporcjonalny do kosztów wzrost cen energii dał dodatkowy impuls do wzrostu motywacji w podejmowaniu działań zmierzających do uniezależnienia się bądź zmniejszenia zależności od energetyki zawodowej. Nowe opłaty nakładane na wszystkich użytkowników, które pomimo pierwotnych zapewnień nie doprowadzą do istotnego unowocześnienia sektora oraz zachowawcza propozycja zapisów „Polityki Energetycznej Państwa” są ilustracją, że głównymi potrzebami, jakie realizuje sektor wytwarzania, są potrzeby wynikające z czynników politycznych i sektorowych. Pogłębiające się „oderwanie” od użytkowników będzie w coraz większym stopniu skutkować znaczącym rozwojem energetyki przemysłowej. To ona wykorzystując nowe technologie oraz paliwa o mniejszej emisyjności zdecydowanie wkracza na ten dotychczas „zakazany grunt”, jakim jest produkcja energii elektrycznej o średnich i dużych mocach.  Świadomość użytkowników energii wymusza nowe rozwiązania, które powoli wypierają dotychczasowy model. Dzięki silnemu rynkowi użytkowników mogą być wprowadzane zmiany legislacyjne, których skutkiem będzie osłabienie dotychczasowej dominacji wielkoskalowej, kontrolowanej przez państwo, energetyki zawodowej. Proces ten jest jednak bardzo powolny.  Siłę sektora i jego oddziaływania dobrze ilustruje stwierdzenie - „energetyka zawodowa”.  Już ten drobiazg z obszaru nazewnictwa wskazuje na pewnego rodzaju wyższość i może wręcz lekceważący stosunek wobec energetyki przemysłowej i obywatelskiej.

Wpływ rynku użytkownika jest również silnie zauważalny w obszarze przesyłu i dystrybucji. Obszar ten jest najsilniej chroniony instytucjonalnie i to zarówno przez polityki i regulacje krajowe, jak i unijne. W obszarze przesyłu, a przede wszystkim w dystrybucji rozgrywać się będzie batalia o przyszłość elektroenergetyki. Wystarczy wspomnieć o kilku barierach zgłaszanych przez inwestorów, które ich zdaniem uniemożliwiają lub co najmniej utrudniają rozwój niezależnej, rozproszonej energetyki. Do najczęściej wymienianych zaliczają się kwestie: linii bezpośrednich, zamkniętych systemów dystrybucyjnych oraz niedostatecznej infrastruktury zapewniającej możliwości przyłączania nowych źródeł. Trudno będzie oczekiwać fundamentalnej zmiany elektroenergetyki bez odwagi w przeprowadzeniu zmian w obszarze dystrybucji i przesyłu.

Podstawową barierą jest fakt, że choć jest to naturalny monopol, to w polskim wydaniu wzmocniony jest on także monopolem właścicielskim. W czasach budowy grup energetycznych i ich silnej koncentracji zapewniono im poprzez otoczenie dystrybucji elektrowniami i spółkami obrotu dominującą siłę na rynku. Każda z grup osiąga większość swoich zysków dzięki części przypadającej na dystrybucję. Główny właściciel nie jest zainteresowany dokonywaniem jakichkolwiek zmian z obawy przed zachwianiem tych proporcji. W ostatnich czasach pojawia się opinia, że aby zmienić funkcjonujący model i przyśpieszyć zmiany w elektroenergetyce należałoby wydzielić własnościowo operatorów systemów dystrybucyjnych ze struktur koncernów, a ich akcje skierować na rynek. Oczywiście skutki tego ruchu będą bardzo dotkliwe lub wręcz katastrofalne dla finansów koncernów. Nie można też zapominać o właścicielu, który poprzez taki ruch realnie traci „galwaniczne połączenie z wyborcą”, a w przyszłości może też kontrolę nad nim osiągniętą dzięki instalacji liczników zdalnego odczytu. Jestem przekonany, że tego typu zmiany strukturalne stanowiłyby doskonały impuls do modernizacji całej branży. Elektroenergetyka czeka na nowe technologie i modele działania, a środki możliwe do zainwestowania jeszcze nigdy w historii nie były tak duże. Warto też wspomnieć, że w znacznej części dokonane zmiany nie będą skutkowały wzrostem cen dla odbiorców. Jest o co walczyć, a negowanie ogólnych trendów nie przyczynia się do budowy silnego i bogatego kraju.