NOWY KWARTALNIK O ENERGII, GOSPODARCE I NOWYCH TECHNOLOGIACH polish energy brief

NATO – ROSJA: kluczowe decyzje odłożone na czas po wyborach - Julia Maciejewska

Opinie i komentarze 31 sierpnia 2011, 14:18
<p style="text-align: justify;"><strong>S</strong><em><a href="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/zdj.Julia-Maciejewska.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-677" title="Julia Maciejewska" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/zdj.Julia-Maciejewska-199x300.jpg" alt="" width="199" height="300" /></a></em><strong>potkanie Rady NATO – Rosja w Soczi, 4 lipca br. przeszło w pols</strong><em> </em><strong>kich mediach niemalże bez echa. Ustalenia szczytu nie były co prawda przełomowe, ale kilka poruszanych </strong><em> </em><strong>wątków zasługuje na szczególną uwagę polskiego czytelnika. </strong></p> <p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p> <p style="text-align: justify;"><strong>Ważne kwestie omawiane na szczycie</strong></p> <p style="text-align: justify;">W ramach intensyfikowania dialogu politycznego pomiędzy NATO a Rosją, w Soczi odbyło się spotkanie 29 ambasadorów państw – członków Rady NATO-Rosja. W szczycie udział wzięli również prezydent Rosji Dmitrij Miedwied<em> </em>iew, sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen, minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow oraz minister obrony Rosji Anatolij Antonov. Poruszono głównie kwestie dotyczące globalnego bezpieczeństwa. Uczestnicy po raz kolejny potwierdzili konieczność współpracy w ramach walki z handlem narkotykami, terroryzmem, piractwem, ale też potrzebę wprowadzenia reform w dziedzinie obrony. Strona rosyjska podkreślała, że do zwiększenia efektywności współpracy w Afganistanie konieczne jest zintensyfikowanie działań pomiędzy NATO/ISAF a CSTO (Organizacja Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, w skład której wchodzą niektóre państwa WNP - przyp. aut.). Jednak zdecydowanie najwięcej emocji wzbudziła operacja przeprowadzana w Libii oraz kwestia systemu obrony przeciwrakietowej.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Roz</strong><em> </em><strong>bieżności dotyczące operacji w Libii</strong></p> <p style="text-align: justify;">Na wspólnej konferencji prasowej Siergieja Ławrowa oraz Andersa Fogh Rasmussena po spotkaniu Rady, minister spraw zagranicznych Rosji stwierdził, że NATO oraz Rosja mają ten sam cel: pokój i stabilizacja polityczna w Libii. Strony jednak różnią się co do interpretacji 1973 rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Zamieszki w Libii rozpoczęły się w połowie lutego 2011 roku. Wtedy Rada Bezpieczeństwa ONZ uchwaliła rezolucję nr 1970, która zabraniała państwom dostarczać jakiegokolwiek rodzaju broni do Libii. Jednak w obliczu natężenia konfliktu oraz coraz bardziej krwawych protestów Libijczyków przeciwko rządom Kaddafiego, RB ONZ przegłosowała w marcu kolejną rezolucję nr 1973, która pozwala przedsięwziąć wszelkie potrzebne kroki, aby chronić ludność cywilną w Libii. 31 marca br. NATO przejęło od pańs<em> </em>tw koalicji ONZ pełną odpowiedzialność za interwencję wojskową oraz realizowanie rezolucji nr 1973. Moskwa uważa, że embargo na broń wprowadzone przez Radę Bezpieczeństwa ONZ odnosi się do całego terytorium Libii, a także dotyczy chociażby transferu wojskowego know-how. Rosja przypomina także, że NATO obowiązuje prawo międzynarodowe, więc przy okazji spotkania w Soczi oczekiwała odpowiedzi na pytania, co do faktycznego przestrzegania jego zasad przez NATO w trakcie przeprowadzania akcji. Strona rosyjska neguje w ten sposób działania wojskowe w Libii oraz sposób interpretacji rezolucji nr 1973.  Jednakże stwierdza jednocześnie, że Libii potrzebna jest stabilizacja a Kaddafi stracił legitymizację swojej władzy i powinie<em> </em>n ustąpić. Sekretarz Generalny NATO podkreślił, że akcja w Libii jest przede wszystkim potrzebna ludności cywilnej oraz że ma wsparcie państw w tym regionie. Zapewnił, że jest ona prowadzona w pełnej zgodności z rezolucją ONZ nr 1973. Dodał także, że NATO nie będzie ingerowało w przyszłe życie polityczne Libii, twierdząc, że to ludność libijska musi zadecydować jakiej przyszłości oczekuje. NATO ma jedynie na celu osiągnięcie specyficznych wojskowych wytycznych.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Problem systemu obrony przeciwrakietowej powraca</strong></p> <p style="text-align: justify;">Na poprzednim szczycie NATO – Rosja, które odbyło się w listopadzie 2010 r. w Lizbonie prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew zaproponował przywódcom NATO wspólny system obrony przeciwrakietowej, który byłby współtworz<em></em>ony przez byłych zimnowojennych rywali. Plan zakładał podzielenie pomiędzy Rosję a NATO obowiązków obrony przeciwrakietowej oraz terytoriów, nad jakimi ta obrona byłaby sprawowana. Miedwiediew podkreślił wówczas, że taki „sektorowy” system obrony byłby najłatwiejszą opcją do zaakceptowania przez stronę rosyjską. Ambasador Rosji przy NATO, Dmitrij R<em></em>ogozin stwierdził wręcz, że taki podział zapobiegłby ewentualnym konfliktom w przyszłości i zapewniłby owocną współpracę. Sekretarz Generalny NATO zapewnił, że szczegóły zaproponowanej przez Rosję współpracy będą dyskutowane na spotkaniu w 2011 roku. Nie trzeba opisywać reakcji państw, które wchodziłyby w ewentualną strefę obrony Rosji. Rosja chciała, aby były to państwa z byłego bloku komunistycznego. Kiedyś już w historii państwa te miały okazję „korzystać” z obrony ZSRR (często nawet o to nie prosząc). Reakcję tych państw, w tym Polski, można określić jako „reakcję alergiczną”. W końcu nie po to państwa byłego bloku wschodniego wstępowały do NATO, aby teraz znów być pod ‘ochroną’ Rosji. NATO miało być sposobem na uniknięcie jakichkolwiek wpływów czy zagrożeń ze strony rosyjskiej.</p> <p style="text-align: justify;">W Soczi p<em></em>owrócono do tej kwestii. Przedstawiciele NATO jednogłośnie odrzucili propozycję Rosji z Lizbony. Sekretarz Generalny Rasmussen stwierdził, że NATO nie może przekazywać na zasadzie outsourcingu obowiązków obronnych państwom nie będącym członkiem Paktu Północnego. A Rosja także nie wydaje się być gotowa na scedowanie swej suwerenności. Rosja odpowiedziała, że wciąż wierzy, iż istnieją możliwości współpracy przy systemie obrony przeciwrakietowej bez stwarzania zbędnego ryzyka. Ponadto rosyjscy oficjele wciąż wspierają swe negocjacyjne stanowisko rzekomym zagrożeniem, upatrywanym w rozszerzającej się infrastrukturze wojskowej NATO. Według Rosjan zbliża się ona niebezpiecznie do granic rosyjskich pomimo podpisanej umowy w 1997 roku. Minister spraw zagranicznych Rosji podkreślił, że rosyjska analiza wojskowa stwierdz<em></em>iła, że niektóre komponenty systemu obrony, które NATO planuje zainstalować w Europie stworzą zagrożenie dla rosyjskich strategicznych sił nuklearnych. Ponadto Ławrow stwierdził wręcz, że w innym czasie Rosja została zapewniona, że infrastruktura wojskowa nie będzie rozmieszczana na terytorium nowych państw NATO. Pomimo zapewnień sojuszu o nieszkodliwości tego systemu dla Rosji, polityce rosyjscy dobrze wiedzą, że to jest ich karta przetargowa w tych negocjacjach. W Soczi przedstawiciele NATO ogłosili, że powinny powstać dwa odrębne systemy, które wymieniałyby się informacjami. Rosja z kolei obstaje przy wspólnym systemie obronnym z pełną możliwością operacyjności.</p> <p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p> <p style="text-align: justify;"><strong>Odłóżmy rozmowy na później.</strong></p> <p style="text-align: justify;">Sekretarz G<em></em>eneralny NATO Anders Fogh Rassmusen zapewnił na konferencji prasowej, że spotkanie w Soczi potwierdziło potrzebę dalszej współpracy przy systemie obrony przeciwrakietowej. „Nigdy nie obiecywaliśmy, że decyzja dotycząca systemu obrony przeciwrakietowej zostanie podjęta z dnia na dzień, czy nawet w ciągu kilku miesięcy” stwierdził Rasmussen. Tym nie mniej podkreślił, że NATO jest zdeterminowane, by podtrzymać dialog z Rosją i kontynuować rozmowy na temat projektu systemu obrony. Pojawiały się przypuszczenia, że Miedwiediew mógł postawić NATO przed ultimatum: albo załatwiamy sprawę systemu obrony w ciągu roku (Rosja zostanie całkowicie zintegrowana w nowy system lub wprowadzamy w życie projekt ‘sektorowego’ systemu obrony), albo Rosja poczyni właściwe kroki. Na przykład może to oznaczać, że Rosja zbuduje własny system obrony przeciwrakietowej, rozmieści rakiety tuż przy swojej granicy lub może wycofać się z nowego traktatu START, który Miedwiediew i Obama podpisali w kwietniu<em></em> 2010 roku. Takie przynajmniej były możliwości, które swojego czasu Dmitrij Rogozin zaprezentował NATO. Jednak trzeba sobie zdawać sprawę z faktu, że spełnienie takich gróźb szybko doprowadzić by mogło do nowego wyścigu zbrojeń, a to z kolei wymagałoby sporych nakładów finansowych. Rosji na to nie stać.</p> <p style="text-align: justify;">Obie stron<em></em>y zdecydowały o przełożeniu dalszych rozmów na szczyt NATO oraz spotkanie państw G-8, które tym razem odbędzie się w Chicago w maju 2012. Ciężko oprzeć się wrażeniu, że nie jest to związane z nadchodzącymi wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych i Rosji. Decyzja o całkowitej modernizacji systemu obrony przeciwrakietowej w Europie na rok przed wyborami mogłaby zaszkodzić Obamie. Byłoby to już drugim ustępstwem w<em></em>obec Rosji (wcześniej Barack Obama wstrzymał decyzję George’a Busha o budowie systemu w związku z polityką ‘resetu’), co znowu głośno krytykowaliby Republikanie i z łatwością odwróciliby na swoją korzyść w kampanii prezydenckiej. Odłożenie rozmów w czasie to także korzyść dla R<em></em>osjan, którzy z kolei mają wybory prezydenckie w marcu 2012. Każda strona będzie mogła spokojnie skupić się na kampanii i swoim ‘własnym ogródku’, a do spraw międzynarodowych powrócą w Chicago.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>NATO konkurencją dla Rosji..</strong></p> <p style="text-align: justify;">Należy pamiętać, że podejście Rosji do NATO jest szczególne. Choć oficjalnie Rosja zap<em></em>rzecza, aby uważała Sojusz za zagrożenie dla własnego terytorium, to oczywistym jest, że Rosji bardziej chodzi o swoje domniemane terytoria „wpływu”. Tak jak jeszcze w 1999 roku politycy rosyjscy jakoś przełknęli fakt wstąpienia do NATO Polski, Węgier oraz Czech, tak w 2004 roku już z dużym niezadowoleniem strona rosyjska przyglądała się akcesji państw bałtyckich a także Słowacj<em></em>i, Bułgarii oraz Rumunii. Tereny dawnych wpływów rosyjskich skurczyły się w ten sposób znacząco. Niejednokrotnie politycy rosyjscy ostrzegali NATO przed dalszym rozszerzaniem swych wpływów w Europie Wschodniej. Rosja bowiem nadal uważa byłe republiki radzieckie, tak zwaną ‘bliską zagranicę’, za swoją strefę wpływów                i interesów. Wystarczy przypomnieć jak stanowczo w 2008 roku Władimir Putin blokował podpisanie przez Ukrainę oraz Gruzję mapy drogowej wejścia do NATO. Działania rosyjskie przyniosły efekt, ponieważ do dziś oba państwa pozostają bez wizji wstąpienia do Sojuszu. Ponadto Rosja postanowiła dobitnie pokazać, kto zarządza w tym regionie świata i rozpoczęła w sierpniu 2008 r. akcję wojskową na terenie Gruzji.</p> <p style="text-align: justify;">Rosyj<em></em>scy przedstawiciele uznali, że będą załatwiać sprawy w Radzie NATO-Rosja po swojemu, to znaczy dyskutują z poszczególnymi państwami-członkami, a nie całą formacją. Politycy rosyjscy bardzo umiejętnie stosują zagrywki dyplomatyczne dzieląc państwa na takie, z którymi się rozmawia, oraz takie ‘o których’ się rozmawia. Niestety państwa Sojuszu, czy Unii Europejskiej (bo rzecz ma się analogicznie) dosyć łatwo na to przystają. Niech nie dziwią więc protesty krajów bałtyckich oraz środkowoeuropejskich przeciwko rosyjskim pomysłom typu ‘sektorowy system obrony’. Zwłaszcza w takim przypadku mają one prawo domagać się potwierdzenia gwarancji obrony terytorialnej.</p> <p style="text-align: justify;"><em>Pierwotnie artykuł ukazał się w "Gazecie Finansowej", nr 32-33/2011.</em></p>
Projekt i wykonanie: Sebastian Safian
Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies?
OK