Opinie i komentarze

Korsarz, zjawy i dal oceanu - Kordian Kuczma

31 sierpnia 2011, 14:34 /
Korsarz, zjawy i dal oceanu - Kordian Kuczma
< p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Kordian-Kuczma.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-602" title="Kordian Kuczma" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Kordian-Kuczma-201x300.jpg" alt="" width="201" height="300" /></a>Polski przedwojenny szeroko pojęty sport kojarzy się ludziom głównie z trzema nazwiskami: Janusza Kusocińskiego, Stanisława Wigury i Franciszka Żwirki. Naszych rodaków, którzy w tych latach chcieli udowodnić, że „można szybciej, wyżej i dalej”, a jednocześnie zwrócić uwagę świata na młody kraj nad Wisłą, było jednak o wiele więcej. Poza wszechstronną postacią generała Mariusza Zaruskiego stosunkowo niewiele mówi się o ówczesnych osiągnięciach polskich żeglarzy jachtowych. Nie zmienia to jednak faktu, że Leonid Teliga, Krystyna Chojnowska-Liskiewicz, Krzysztof Baranowski, Zdzisław Puchalski i inni mieli godnych siebie poprzedników, których odwaga, determinacja i miłość przygody do dzisiaj budzą podziw.</strong></p> 8 lipca 1932 roku z portu w Gdyni na znalezionej przez siebie i wyremontowanej rybackiej szalupie nazwanej „Zjawą” w – jak wydawało się ich znajomym – rejs po Bałtyku wypłynęli członek morskiej drużyny harcerskiej Władysław Wagner (ur. 17 IX 1912 w Krzyżowej Woli pod Radomiem) i uczeń malarski Rudolf Korniewski. W rzeczywistości celem chłopców było opłynięcie kuli ziemskiej. Jeszcze tego samego dnia żeglarze doszli do wniosku, że ich łódź nie wytrzyma podróży, zawrócili i uprowadzili zacumowany w Gdyni harcerski jacht „Zorza”. Omal nie zakończyło się to zatrzymaniem jednostki przez niemiecką straż graniczną w Ustce, jednak jej prawowici właściciele zgodzili się poświadczyć wypożyczenie łódki Wagnerowi. W perypetie obfitowała również dalsza część wyprawy. Aby zdobyć środki finansowe na jej kontynuację, w hiszpańskim Santanderze Korniowski był zmuszony zarobkować malując pocztówki. Podczas pokonywania Atlantyku ciężko zachorował i w czerwcu 1933 musiał w brazylijskim Belem opuścić wtedy już dwóch towarzyszy – Wagnera i pracownika polskiego konsulatu w Lizbonie Frydsona. 4 grudnia w Colon u wejścia do Kanału Panamskiego inicjator wyprawy był zmuszony sprzedać mocno zniszczony jacht. Nowy kupił częściowo za honoraria, które otrzymał z kraju jako autor pamiętnika „Podług słońca i gwiazd” oraz reportaży dla „Gazety Polskiej” (wieści o jego zamierzeniach rodakom przekazała jeszcze jesienią 1932 załoga mijanego żaglowca „Tczew”). Zmagającemu się z problemami zdrowotnymi Wagnerowi w przygotowaniach do wypłynięcia „Zorzą II” pomagali harcerze z „Daru Pomorza”. ZHP objął oficjalny patronat nad jego przedsięwzięciem. <div style="text-align: justify;"> <div><ins><ins id="aswift_0_anchor"></ins></ins></div> </div> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p> 4 grudnia 1934 gdynianin i Józef Pawlica rozpoczęli kolejny etap rejsu. Zakończył się on 11 lipca 1935 w Suva na wyspie Fidżi – łódź nie wytrzymała niszczycielskiego działania świdraków (świdrak – gatunek małża żywiącego się drewnem). Fundusze na „Zorzę III” Wagner zbierał pracując w stoczni i pisząc kolejną książkę – „Pokusę oceanu”. Już w 1936 udało mu się także uzyskać wsparcie Polonii australijskiej. Ostatecznie zlecił budowę nowego jachtu w ekwadorskim Guayaquil. 19 lipca 1937 Wagner wyruszył z Władysławem Kondratowiczem w podróż przez Pacyfik. Od 4 listopada do 10 lipca 1938 roku przebywał w Sydney, gościnnie podejmowany przez wychodźstwo i środowisko żeglarskie. W ostatni etap podróży zabrał ze sobą wybierających się na do zlot skautów do Anglii Davida Walsha i Sidneya Smitha, którego wkrótce zastąpił Bernard Plowright. Niestety, Wagnerowi nie udało się powrócić do Gdyni przed wybuchem II wojny światowej. Finał rejsu, w trakcie którego Władysław dwukrotnie spotkał ówczesną sławę tego sportu, Francuza Alaina Gerbaulta i dowiedział się o przyznanej mu nominacji na kapitana żeglugi jachtowej, nastąpił 2 września w 1939 w brytyjskim Great Yarmouth. Na emigracji Wagner pracował jako rybak, prowadził też niewielką stocznię i ośrodek turystyczny na wyspie Puerto Rico. Ostatnie lata życia spędził na Florydzie. Zmarł 15 IX 1992 w miejscowości Winter Park. Środowiska żeglarskie ogłosiły 2012 Rokiem Wagnera, planując uroczystości w Gdyni i na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych. W kilka miesięcy po Wagnerze Atlantyk przepłynęła załoga jachtu „Dal”: porucznik Andrzej Bohomolec (ur. 22 XI 1900 w Rozentowie na Łotwie) oraz instruktorzy ośrodka żeglarskiego w Gdyni: porucznik Jan Witkowski (jeszcze przed wybuchem II wojny światowej trawiony ciężką chorobą popełnił samobójstwo) i doświadczony nawigator, zamieszkały po wojnie w RPA porucznik marynarki handlowej Jerzy Świechowski. Celem tej drugiej polskiej wyprawy oceanicznej, która rozpoczęła się 5 czerwca 1933, było Chicago – wielki ośrodek polonijny, a przede wszystkim gospodarz Światowej Wystawy Nauki i Techniki. Podróżnicy napotkali na swojej drodze cyklon, co zmusiło ich do kilkumiesięcznego postoju na Bermudach. Witkowski zrezygnował z kontynuacji rejsu, zaś pozostała część załogi w czerwcu 1934 wyruszyła w drogę do Nowego Jorku i dalej, kanałami i poprzez Wielkie Jeziora do „Wietrznego Miasta”, gdzie znaleźli się 25 czerwca. Wyczyn Polaków wzbudził tak wielki entuzjazm, że postanowiono zachować „Dal” jako fragment ekspozycji Muzeum Wiedzy i Przemysłu, gdzie pozostawał do 1967. W 1980 zamieszkałemu w USA Ireneuszowi Gieblewiczowi udało się sprowadzić ją do Świnoujścia, co z powodu zaostrzającej się sytuacji politycznej przeszło niemal bez echa. Obecnie historyczna łódź znajduje się w magazynach Centralnego Muzeum Morskiego i czeka na powrót na gdańskie nabrzeże, przy którym cumowała wcześniej. Sam Bohomolec po sprzedaży jachtu Amerykanom kontynuował karierę dyplomatyczną, dochodząc w 1939 do stanowiska polskiego charge d’affaires (z fr. odpowiedzialny za sprawy) w Szanghaju. Walczył jako ochotnik pod Tobrukiem i w kampanii włoskiej, w 1944 pełnił funkcję szefa sztabu Polskiej Misji Wojskowej w Paryżu. Dosłużył się stopnia majora, orderu Virtuti Militari i Legii Honorowej, a już po osiedleniu się w Kanadzie, gdzie zdobył uznanie jako hodowca koni bydła oraz promotor turystyki, tytułu honorowego pułkownika regimentu dragonów. W latach 80-ych ufundował Kaplicę Ludzi Morza w gdańskiej Bazylice Mariackiej. Zmarł 12 grudnia 1988 w Edmonton. 29 lipca minęła 75 rocznica innego znaczącego dla przedwojennej żeglarskiej Polski wydarzenia, o którego ocenę do tej pory spierają się pasjonaci jachtingu. Mowa o regatach jachtów turystycznych na trasie Gdańsk-Kilonia, które poprzedzały olimpiadę w Berlinie.  Ich zwycięzcą został „Korsarz” – reprezentant Polskiego Klubu Morskiego w Gdańsku, skonstruowany w stoczni Krooppa w Gdańsku-Stogach. Jego załogę stanowili: 23-letni Tadeusz Prechitko (kapitan; zmarł w 1982 w Warszawie) oraz nastoletni harcerze, względnie studenci Politechniki Gdańskiej: Jan Łangowski, B. Peikert i Karol Woyke. Według spisanych w latach 70-ych wspomnień Prechitki spodziewający się zwycięstwa swoich rodaków Niemcy wzbraniali się przed przekazaniem mu nagrody za pierwsze miejsce, którą stanowił ozdobny kompas wiszący wykonany przez samego Albrechta Duerera, opóźniając uroczystość i tłumacząc się zakazem wywozu złota z Rzeszy. Ostatecznie Kronenkompass miał zostać zabrany przez policję z siedziby Klubu (według innej wersji: z mieszkania Prechitki) po wcieleniu Gdańska do Rzeszy. W ostatnich latach ranga zawodów (a co za tym idzie m.in. odegranie na cześć zwycięzców Mazurka Dąbrowskiego przez orkiestrę Kriegsmarine), nieprzyjazne zachowanie organizatorów i fakt przekazania kompasu (prawdopodobnie nagrody przechodniej, której miejsce przechowywania z założenia była Kilonia) ze względu na brak dokumentacji fotograficznej i prasowej są kwestionowane. Nie przekreśla to jednak żeglarskiej klasy Prechitki, który w 1935 r. wygrał międzynarodowe zawody w Gdańsku oraz symbolicznego charakteru pokonania przez jego załogę niemieckich reprezentantów Wolnego Miasta. W pracy nad tekstem wykorzystano materiały ze stron internetowych Polskiego Klubu Morskiego (<a href="http://www.pkm.gda.pl/">www.pkm.gda.pl</a>), <a href="http://www.tawernaskipperow.pl/">www.tawernaskipperow.pl</a> i <a href="http://www.rejswagnera.pl/">www.rejswagnera.pl</a>. <p style="text-align: justify;"><em>Pierwotnie tekst ukazał się w portalu ekologia.pl</em></p>