Opinie i komentarze

O wyborach i ponadczasowości polskiej muzyki rozrywkowej - Dominik Smyrgała

8 września 2011, 23:59 /
O wyborach i ponadczasowości polskiej muzyki rozrywkowej - Dominik Smyrgała
< p style="text-align: justify;"><a href="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Dominik-bw.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-604" title="Dominik bw" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Dominik-bw-233x300.jpg" alt="" width="233" height="300" /></a>Chyba najlepszą miarą jakości sztuki jest jej ponadczasowość. Wielkie dzieła to te, które inspirują odbiorców nawet po tysiącach lat. Śmieszą nas komedie Arystofanesa, dzięki dziełom Homera znamy losy Achillesa i Odysa, biblijne historie są nieodmiennie źródłem inspiracji nawet dla tak odległych z pozoru dziedzin, jak muzyka rozrywkowa (wystarczy wspomnieć <em>By the Rivers of Babylon </em>grupy Boney M, czy <em>Turn! Turn! Turn! </em>Petera Seegera). Stratedzy militarni i biznesowi sięgają po <em>Sztukę wojny </em>chińskiego myśliciela Sun Zi, ponoć nie ma dnia, żeby na świecie nie wystawiano sztuki Szekspira. W polskiej tradycji narodowej mamy Trzech Wieszczów, których twórczość jest wciąż odczytywana i interpretowana na nowo.</p> <p style="text-align: justify;">Jak się okazuje, sztuka pisania tekstów, które przez lata pozostają aktualne, posiedli także polscy rockmani. Dobrze to świadczy o ich wrażliwości i talentach, ale znacznie gorzej o stanie Państwa Polskiego. Doszedłem do takiego wniosku wracając w poniedziałek z urlopu. Przez dwa tygodnie żyłem sobie wraz z rodziną w niemal całkowitej separacji od mediów, tak więc ostatniego dnia włączyłem radio w samochodzie, aby zacząć powoli bolesny proces powrotu do rzeczywistości. Jednak na dźwięk pierwszych salw zbliżającej się nieuchronnie wyborczej „kampanii wrześniowej”, postanowiłem jeszcze na chwilę posłuchać mojej podróżnej składanki z muzyką. Przebijając się zatłoczoną drogą krajową nr 2, na którą zgodnie udają się wszystkie TIRy omijające Autostradę Wielkopolską (dziś na specjalnej konferencji prasowej nasz Instytut prezentuje raport m.in. tłumaczący, dlaczego tak się dzieje), doświadczyłem transcendentnego przeżycia. Oto bowiem wysłuchałem trzech piosenek, które znakomicie opisywały sytuację, w której się znajdowałem, mimo że wszystkie powstały wiele lat temu. Pierwsza to <em>Cztery pokoje </em>Kazika Staszewskiego (rok 2000), na przykład:</p> <em>(...) natomiast dużą część owoców pracy</em> <em>pożera aparat administracyjno-urzędniczy</em> <em>socjalizm totalitarny zmienił się w koncesyjno-etatystyczny.</em> <p style="text-align: justify;"><em> </em></p> <p style="text-align: justify;">Ten fragment jest teraz chyba bardziej prawdziwy, niż był w momencie powstawania utworu, bo lista sfer życia, w które państwo ingeruje, stale się wydłuża. Ale dalej jest jeszcze lepiej:</p> <em>Biurokracja od czasów upadku komuny rozrosła się trzykrotnie,</em> <em>z tą różnicą, że zamiast jednej stanowiska obsadzają cztery partie,</em> <em>robiące zasadniczo to samo w ramach jednego modelu:</em> <em>Tak! władza, korupcja i kłamstwa prowadzą najlepiej do celu.</em> <em>A różnica, że jedni mówią, że PRL była cool - a drudzy mówią, że nie</em> <em>i że jedni mówią, że pewno Boga nie ma - a drudzy mówią, że jest,</em> <em>ale zasadniczo to jest jedna formacja nad wyraz pasożytnicza,</em> <em>takie dwie strony jednej chorągiewki tak tutaj zazwyczaj naliczam.</em> <p style="text-align: justify;"><em> </em></p> <p style="text-align: justify;">Redaktor Roman Mańka w poprzednim numerze „Gazety Finansowej” w swoim artykule o dyktaturze spadochroniarzy dobitnie wytłumaczył, dlaczego tak się dzieje. System korumpuje do tego stopnia, że ludzie którzy jeszcze do niedawna określali się jako prezesi apolitycznych fundacji czy stowarzyszeń, dziś startują z list wyborczych partii politycznych.</p> <p style="text-align: justify;">Kolejny fragment okazał się szczególnie aktualny podczas pobytu na stacji benzynowej:</p> <em>Na przykład w cenie benzyny 70% to podatek</em> <em>na utrzymanie tej hydry nienasyconej, ich dzieci, żon i matek</em> <em>i właściwie kto wódki nie pije ten jest wywrotowcem</em> <em>Tak! świadomie uszczuplającym dochody państwa - bezideowcem</em> <p style="text-align: justify;">Tu wprawdzie nastąpiła lekka poprawa, bo aktualnie podatki w cenie paliw to ok. 50-60%, niemniej jednak ogólna diagnoza Kazika jest zaskakująco trafna nawet po 11 latach. Nie był to jednak koniec niezwykłych wrażeń. Oto bowiem zagrał kolejny utwór, którego tytuł <em>notabene </em>jest tytułem bloga jednego z czołowych publicystów „GF”, red. Łukasza Warzechy. Chodzi oczywiście o „Jest super” T.Love’u z cudownie ironicznym tekstem Muńka Staszczyka, kpiącym z ówczesnej (rok 1997) „atmosfery sukcesu”:</p> <p style="text-align: justify;"><em>Popatrz na wspaniałe autostrady Na drogi, na których nie znajdziesz wybojów Rosną nowe bloki i nie ma wypadków W czystych szpitalach ludzie umierają rzadko Mamy extra rząd i super prezydenta Ci wszyscy ludzie to wspaniali fachowcy Ufam im i wiem, że wybrałem swoją przyszłość Za rękę poprowadzą mnie do Europy</em></p> <p style="text-align: justify;"><em> </em></p> <p style="text-align: justify;"><em>Jest super, jest super, więc o co Ci chodzi?</em></p> <p style="text-align: justify;">Ponieważ ówczesna „atmosfera sukcesu” to zaledwie przygrywka do dzisiejszej, tekst staje się przez to jeszcze bardziej aktualny. Należy także stwierdzić, że podobnie jak w przypadku Kazika, dar prorokowania nie został jeszcze dany Muńkowi w pełnym wymiarze, bo wspomniał zaledwie o poprowadzeniu do Europy, podczas gdy „wspaniali fachowcy” wręcz jej aktualnie przewodzą.</p> <p style="text-align: justify;">No ale ukoronowaniem wszystkiego były <em>Mass media </em>legendarnej grupy TSA, która w roku 1982 (tak, tak, w stanie wojennym) śpiewała tak:</p> <p style="text-align: justify;"><em>Chciałbyś czasu dużo mieć Robić w życiu nie chcesz nic Volvo ci się marzy też Reszta to na wodę pic!</em></p> <p style="text-align: justify;"><em>Telewizor, kino, piwko... Jak przyjemnie! To jest całą twą rozrywką Twe ambicje poszły w las</em></p> <p style="text-align: justify;"><em> </em></p> <p style="text-align: justify;"><em>Wychowały cię mass media Nie wysilał się twój mózg W szkole była też tragedia Choć ci nie szczędzono rózg!</em></p> <p style="text-align: justify;">Wprawdzie Marek Piekarczyk i spółka zaliczyli tym samym dość poważną wpadkę, bo nie przewidzieli pojawienia się komputerów i internetu, a i w szkole rózgi można dostać raczej od współuczniów, niż nauczycieli, ale reszta generalnie się zgadza.</p> <p style="text-align: justify;">No i dochodzimy do punktu wyjścia, czyli wyborów. Mijają lata, kolejne ekipy przychodzą i odchodzą, a teksty piosenek brzmią tak, jakby powstały wczoraj, a nie 10, 15 czy 30 lat temu. Problemy wciąż te same. Pokazuje to, jak tragicznie trwonimy czas i kolejne koniunktury, jak niesprawne jest państwo, jak nieudolni politycy. Nie może być inaczej, jeśli rekrutują się oni ze wspominanych już spadochroniarzy, a główny przekaz medialny koncentruje się wokół zabawy, konsumpcji i świętego spokoju, a nie rzeczywistych problemów. Rekordy oglądalności biją kolejne mutacje programów o tańcu i śpiewie, cieszymy się złudnym dobrobytem, który powstaje za kolejne kredyty i obligacje. Tym razem w sukurs przychodzi przebój Anny Jantar i to jeszcze starszy, bo z 1979 roku (choć jego akurat nie miałem na mojej składance):</p> <p style="text-align: justify;"><em>Nic nie może przecież wiecznie trwać, co zesłał los trzeba będzie stracić</em>.</p> <p style="text-align: justify;">Czy pamiętają o tym ubiegający się w tegorocznych wyborach o parlamentarne mandaty? Czy też znowu będziemy mieli festiwal sloganów o działaniu na rzecz dobra wspólnego, pracy dla Polski, wybieraniu przyszłości, poprzetykanych wzajemnymi oskarżeniami i pospolitymi obelgami? Czy może wreszcie spowodują, że te kilka cytowanych wyżej utworów się zdezaktualizuje? Ich autorzy i tak cieszą się już wielką i zasłużoną estymą, a w tych konkretnych przypadkach lepiej, żeby nie urastali do poziomu wieszczów.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;"><em>Pierwotnie tekst ukazał się w "Gazecie Finansowej", nr 35/2011.</em></p>