Opracowanie: Ostatnia prosta gazoportu

– Zakończenie budowy i pierwsza dostawa skroplonego gazu ziemnego w tym roku, brak zwiększenia wynagrodzenia, wyższe kary umowne oraz większa odpowiedzialność wykonawcy. Polskie LNG i konsorcjum będące wykonawcą terminalu LNG w Świnoujściu, sfinalizowali negocjacje w zakresie zakończenia inwestycji – informuje polska spółka odpowiedzialna za budowę terminala LNG. Skroplony gaz ziemny przeznaczony do schłodzenia i rozruchu terminalu LNG w Świnoujściu, dostarczy  największy producent LNG na świecie oraz operator największej floty metanowców – firma Qatargas. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, które pośredniczy w dostawach do terminalu w ramach umowy z Polskim LNG, porozumiało się w tym zakresie z katarską spółką.

Przygotowania do uruchomienia gazoportu

Włoski Saipem ma zapewnić możliwości techniczne dla dostarczenia próbnego ładunku LNG do Świnoujścia. Dzięki podpisanemu w zeszłym tygodniu aneksowi Włosi są odpowiedzialni za proces pod rygorem kary finansowej. Natomiast PLNG jest odpowiedzialne za zapewnienie surowca. Sprowadzi go PGNiG od Qatargasu, czyli firmy która ma dostarczać gaz do polskiego terminala po rozpoczęciu jego pracy. Podpisano dwie umowy: PGNiG z Qatargasem i PLNG z Qatrgasem. Mają one także kontrakty miedzy sobą.  Gaz przeznaczony do prób zostanie rozprowadzony na polskim rynku. Polacy stawiają na jakość, dlatego próby ma poprzedzić audyt wykonanej przez Saipem pracy. Wykona go Qatargas, co ma ułatwić współpracę w przyszłości.

Próby zostaną wykonane z wykorzystaniem Q-Flexów czyli największych dostępnych tankowców, które posłużą także do regularnych dostaw z Kataru. Pierwsza dostawa próbna ma odbyć się do końca tego roku. Z raportów Saipemu wynika, ze gazoport jest gotowy w 98,2 procentach. Według PLNG wykonano ponad 50 tysięcy inspekcji i kontroli. Z tego tytułu powstało 250 tysięcy raportów z oceną jakości. Wszystko po to aby uciąć inspirowane z zagranicy spekulacje o tym, jakoby terminal w Świnoujściu miałby być niebezpieczny. Ostatecznym potwierdzeniem będzie wspomniany audyt technologiczny wykonany przez niezależną firmę.

Polskie LNG informuje, że realizacja pierwszej dostawy zostanie poprzedzona przeprowadzeniem audytu technologicznego, który jest uznaną na świecie metodą weryfikacji gotowości terminalu do bezpiecznego przyjęcia zbiornikowca LNG, jego rozładunku oraz zmagazynowania LNG w zbiornikach lądowych. W założeniu PLNG, zaangażowanie spółki Qatargas zminimalizuje również ryzyka związane z późniejszą koordynacją i współpracą w zakresie dostaw komercyjnych, realizowanych na podstawie umowy długoterminowej z PGNiG.

Na te będziemy musieli jeszcze poczekać do drugiego kwartału 2016 roku. Choć i to nie jest pewne. Nieznana cena kontraktu katarskiego stwarza pole do spekulacji. Jeśli jest niekorzystna dla Polaków nawet po drastycznym spadku cen ropy, być może PGNiG będzie się opłacało bardziej odwlekać odbiór ładunków od Qatargasu, niż w końcu za nie zapłacić. Jedna umowa nie ma jednak decydującego znaczenia dla strategicznej zmiany, jaką przynieść ma gazoport. Ta będzie widoczna w 2022 roku, kiedy Polska wynegocjuje nowy kontrakt na dostawy z Gazpromu. Będzie miała argument w postaci terminala pozwalającego na sprowadzenie połowy zapotrzebowania krajowego (dwa zbiorniki – 5 mld m3 pojemności) lub trzech czwartych (trzy – 7,5 mld m3) spoza Rosji. Powinien on posłużyć do walki o zmniejszenie wolumenu objętego klauzulą take or pay. Na jej mocy PGNiG musi zapłacić za około 80 procent zakontraktowanego gazu, nawet jeśli go nie odbierze. To główna blokada na drodze do poszukiwania nowych dostawców, bo gaz rosyjski zapycha rynek niemal do maksimum jego potrzeb. Każda nowa oferta jest ponadprogramowa, dopóki nie dojdzie do zmian w umowie z Gazpromem.

Próby terminala zostaną wykonane z wykorzystaniem Q-Flexów czyli największych dostępnych tankowców, które posłużą także do regularnych dostaw z Kataru. Pierwsza dostawa próbna ma odbyć się do końca tego roku. Z raportów Saipemu wynika, ze gazoport jest gotowy w 98,2 procentach.

Bezpieczeństwo energetyczne

Wiążący harmonogram kończy spór z Saipemem, który chciał wyzyskać dodatkowe pieniądze za zakończenie budowy w terminie oczekiwanym przez Polaków. Nie ma zatem miejsca na dalszy szantaż gazoportem. Zgodnie z raportami wykonawcy, „stan zaawansowania inwestycji wynosi 98,2 proc. W zakresie prac budowlanych jest to decydujący etap inwestycji. Dostawy i montaż wszystkich urządzeń na terenie terminalu zostały zrealizowane w 100 proc”. Teraz czas na „sprawdzanie połączeń  kablowych w szafach  sterowniczych i urządzeniach branży elektrycznej i automatycznej  oraz czynności kontrolne na poszczególnych zespołach urządzeń  czyli tzw. działania przedrozruchowe poprzedzające ich  „rozruch mechaniczny”. To obecnie inwestycja znajduje się w najważniejszej fazie realizacji. Polskie LNG odbiera kolejne etapy budowy po próbach.

Gazoport pozwoli na sprowadzanie 5 mld m3 gazu skroplonego rocznie, czyli prawie jednej trzeciej, zapotrzebowania Polski na gaz i połowę importu. Gdyby powstał trzeci zbiornik, te zdolności wzrosną do 7,5 mld m3. W przyszłości posłuży do dostaw dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej za pomocą sieci gazociągów Korytarza Północ-Południe. Dopiero powstaje studium wykonalności trzeciego zbiornika. W rzeczywistości jednak, jeżeli Gazprom zaoferuje Polakom niższe ceny tylko po to, by uderzyć w rentowność terminala, to obiekt spełni swoją rolę czyli wpłynie korzystnie na jakość oferty od głównego dostawcy.

Mechanizmy wsparcia

Zapewnienie dostaw z nowych źródeł w atrakcyjnej cenie wymaga następnego kroku. Chodzi o uatrakcyjnienie usług gazoportu. Prezes Gaz-Systemu zapowiada, że nowe rozwiązania w tym zakresie mają zostać wprowadzone w 2017 roku. PGNiG domaga się socjalizacji kosztów terminala poprzez wypłatę rekompensaty za obsługę kontraktu katarskiego, który będzie początkowo utrzymywał obiekt. W obiegu krąży także pomysł rozłożenia kosztów gazoportu na cały rynek poprzez wprowadzenie dodatku do taryfy gazowej.

Zapewnienie wsparcia jest kluczowe z punktu widzenia długofalowej polityki rozwoju terminala LNG, który może być czymś więcej niż awaryjny punkt wejścia do polskiego systemu gazowego. Tak zwany gazoport to jeden z czterech elementów projektu. W budowę jednego z najdłuższych falochronów w Europie, gazociągu łączącego obiekt  z siecią o długości 80 km i specjalne nabrzeże. Budowa pochłonęła w sumie około 4,5 mld złotych. Gazoport będzie się zwracał pośrednio w lepszej ofercie od dostawców gazu dla Polski. Ta inwestycja zwróci się jednak szybciej, jeżeli terminal LNG będzie pracował. Wysoka opłata regazyfikacyjna w Świnoujściu zmniejsza konkurencyjność obiektu w stosunku do belgijskich, a nawet greckich, gdzie będzie ona według szacunków niższa. Grecy wprowadzili subsydia rządowe obniżające ten koszt. Litwini nałożyli na krajowych odbiorców obowiązek zakupu części gazu przez ich pływający obiekt do regazyfikacji (mniejszy, mobliny odpowiednik naszego gazoportu). Polska może wspierać rozwój transportu lądowego i morskiego napędzanego LNG, przy założeniu, że będzie pochodził z terminala. Są to kolejne pomysły do rozważenia przez polskie władze.

Nie unikniemy jednak dyskusji na temat kontraktu katarskiego, który nie może zostać jednoznacznie oceniony przez to, że cena dostaw od Qatargasu dla PGNiG jest niejawna. Jeżeli oferta jest nieopłacalna, być może warto ją renegocjować już po rozpoczęciu codziennej pracy terminala w Świnoujściu. Polski odbiorca może także odwlekać w bliżej nieokreśloną przyszłość odbiór pierwszej dostawy, płacąc jedynie rekompensatę dla Katarczyków za nieodebranie jej. Taki mechanizm funkcjonuje od 2014 roku i być może zostanie przedłużony na następne lata. Nowe kontrakty podpisywane z nowymi dostawcami z Ameryki Północnej i innych stron świata, będą atrakcyjne, ponieważ cena gazu skroplonego na rynkach tanieje.

Wojciech Jakóbik