Roszkowski: realny Wałęsa odrywa się od Wałęsy symbolicznego

10 czerwca 2014, 11:39 /
Roszkowski: realny Wałęsa odrywa się od Wałęsy symbolicznego
< img class="alignleft size-medium wp-image-732" title="prof. Wojciech Roszkowski" src="http://jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Wojciech-Roszkowski-232x300.jpg" alt="prof. Wojciech Roszkowski" width="232" height="300" /> <strong>- Realny Lech Wałęsa odrywa się od Wałęsy symbolicznego. I to jest bardzo złe, bo jeżeli dziś media wypytują Wałęsę-realnego o coś, to on odpowiadając może tę swoją markę osłabiać - mówi Onetowi prof. Wojciech Roszkowski, historyk i były poseł do Parlamentu Europejskiego. - Media - teraz już także zagraniczne - nie zawsze traktują byłego prezydenta poważnie - dodaje.</strong><!--more--> <div id="mainPhoto"><strong>Dość powszechna jest opinia, że symbolem końca komunizmu staje się upadek Muru Berlińskiego, a nie powstanie "Solidarności" czy też wybory czerwcowe z 1989 r. Teraz padło w Warszawie wiele dobitnych słów, że - wprost - to jednak w Polsce się zaczęło. Na ile rocznicowe obchody w Warszawie mogą wpłynąć na obalenie przekonania co do początku demontażu komuny?</strong></div> <div id="detail"> Prof. Wojciech Roszkowski: - A co bardziej działa na ludzi - słowo czy obraz? Odpowiedź na to pytanie jest zarazem odpowiedzią na to, które pan zadaje. W Warszawie faktycznie padło wiele słów i wiele z nich zostało przekazanych w świat przez media. Ale obraz upadku rozwalanego przez Niemców muru jest - i taki pozostanie - bardzo chwytliwy, działający na wyobraźnię. Nie przeceniałbym zatem <a id="a_nsitsp_0">efektów</a> obchodów 25. rocznicy wyborów czerwcowych. Dobrze się jednak stało, że przyjechał prezydent Barack Obama i głowy innych państw. I dobrze, że te obchody nagłośniono. Dziś jeszcze nie możemy przewidzieć, jaki będzie efekt. Na pewno jednak trochę pomoże w uświadomieniu opinii publicznej na świecie, że polski 4 czerwca był początkiem zmian ustrojowych w Europie Środkowo-Wschodniej. <strong>Skoro obrazy przemawiają tak mocno, to czy w ogóle można coś zrobić? Czy sama forma konkurencyjnego komunikatu o Murze Berlińskim wyklucza możliwość zdominowania go przez "Solidarność"?</strong> Będzie ciężko. Polacy nie mają takiego obrazu, jak burzenie muru. Obrazki, na których widzimy ludzi wrzucających kartki wyborcze do urn, nie są unikatowe, tylko powszednie. Ten obraz nikogo nie zachwyci. Zatem, by próbować ludzi przekonać, trzeba o 4 czerwca '89 r. bardzo dużo i często opowiadać. Osobiście chciałbym, aby słowa przebiły obraz. <strong>A jaki wpływ na odbiór wydarzeń z 4 czerwca ’89 r. i dzisiejsze postrzeganie "Solidarności" przez świat ma Lech Wałęsa? Symbolem polskiej walki z komunizmem będzie przecież zawsze, ale jakim jest dziś?</strong> <a id="a_nsitsp_3">Media</a> - teraz już także zagraniczne - nie zawsze traktują byłego prezydenta poważnie. Należy nad tym ubolewać, ale wina leży także po jego stronie. <strong>Bo?</strong> Lech Wałęsa jako postać historyczna wciąż zachowuje duże znaczenie i wpływ na ludzi. Jednak już tyle razy wypowiadał się w sposób niejasny i nieskoordynowany, że jako komentator - autor złotych myśli - nie zawsze czyni to szczęśliwie i z dobrym skutkiem dla siebie oraz wizerunku Polski. <strong>Może to przesadnie powiedziane: dzisiejszy Lech Wałęsa już nie jest ambasadorem "Solidarności" na świecie? Czy niezmiennie i zawsze nim będzie?</strong> Jest i pozostanie. Ale ten realny Lech Wałęsa odrywa się od Wałęsy symbolicznego. I to jest bardzo złe, bo jeżeli dziś media wypytują Wałęsę-realnego o coś, to on odpowiadając może tę swoją markę osłabiać. <strong>Pan oglądał uroczystości rocznicowe - świetny spektakl, także medialny, który przykuwa wzrok do Polski, czy jednak każe patrzeć na Ukrainę?</strong> Spektakl był dobrze przygotowany, choć zabrakło niektórych aktorów - zwłaszcza "Solidarności", choć samo słowo "solidarność" padało bardzo często. Siła przekazu nadanego z Warszawy pochodziła i będzie zapamiętana ze względu na obecność oraz słowa Baracka Obamy. One były bardzo ważne - będą więc teraz albo nagłaśniane, albo wyciszane. A że przy okazji Ukraina została wskazana i wypromowana? To dobrze także dla Polski i święta 25. rocznicy wyborów czerwcowych. Komunikat był bowiem taki: <a id="a_nsitsp_2">Polacy</a>zaczęli 25 lat temu, a teraz są wsparciem dla Ukraińców. <strong>Na ile silny jest obraz prezydentów Obamy i Komorowskiego, którzy wspólnie wykonują gest zwycięstwa - "V"? Czy on będzie zrozumiały wszędzie i skojarzony z "Solidarnością"?</strong> Sądzę, że tak. Co prawda prezydent Komorowski nie tak jednoznacznie kojarzy się w świecie z "S" jak Lech Wałęsa, to jednak zestawianie tego obrazu z Warszawą i Zamkiem Królewskim sprawia, że obraz staje się nośny. Problem jednak nie w tym, że takie obrazy powstają bądź nie, ale w tym, czy chce się je powielać i nagłaśniać w mediach światowych. I tutaj mam wątpliwość, bo istotna jest wola. Za symbolem, jakiem jest upadek Muru Berlińskiego, stoi silna wola pokazywania tego obrazu. Powielanie - co jest oczywistym prawem państwa - tego obrazu jest elementem polityki historycznej Niemiec. Co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. My jednak mamy obowiązek lansować nasze symbole. A czy w świecie zaistnieje wola nagłaśniania obrazu Obamy i Komorowskiego układających palce w symbol "V"? To jest pytanie także o siłę polskiej dyplomacji. Prezydent Gauck przyjechał na obchody 4 czerwca, więc nie sądzę, aby specjalnie chcieli ten przekaz wyciszać. Ale też nie będą go nagłaśniać - mają w końcu własny symbol upadku komunizmu.<strong>Spodziewa się Pan, że niemieckie media będą miarkować swój entuzjazm w promowaniu obrazów z Warszawy?</strong> <strong>Jako historyk może Pan powiedzieć, że wizyta Baracka Obamy była historyczna?</strong> Trudo przewidzieć historyczność niektórych wydarzeń w trakcie ich trwania. Jednak z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę odpowiedzieć: tak. Ta wizyta była ważnym wydarzeniem, bo prezydent USA mówił aż tak dobitnie, aż tak ostro. Obama radykalnie zmienił ton. W Warszawie podnosił głos - w obronie <a id="a_nsitsp_1">wolności</a>, praw człowieka, państwa prawa, poszerzania sfer wolności na wschód. A oprócz słów zarysował też działania. To nie mogło się podobać Rosji. Oczywiście można się zastanawiać, jakie koszty materialne Amerykanie są rzeczywiście gotowi ponieść, aby zrealizować zapowiedzi Obamy. Pamiętajmy jednak: słowa też są orężem. Tak samo jak ich ton i towarzyszące im gesty. </div> Źródło: <a href="http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/prof-wojciech-roszkowski-realny-walesa-odrywa-sie-od-walesy-symbolicznego/xkqfc">Onet.pl</a>