Opinie i komentarze

Rosyjskie działania w rejonie arktycznym - Julia Maciejewska

24 czerwca 2011, 21:43 /
Rosyjskie działania w rejonie arktycznym - Julia Maciejewska
< p style="text-align: justify;"><a href="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/zdj.Julia-Maciejewska.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-677" title="Julia Maciejewska" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/zdj.Julia-Maciejewska-199x300.jpg" alt="" width="199" height="300" /></a>Od kilku miesięcy, a zwłaszcza po ostatniej wizycie Baracka Obamy w Europie, uwaga opinii publicznej jest skierowana na możliwości związane z wydobyciem gazu łupkowego w Europie. Tymczasem państwa z regionu arktycznego widzą swoją przyszłość w zasobach gazu i ropy Arktyki. Największą konsekwencję i determinację wykazuje nasz sąsiad ze Wschodu.</p> Spotkanie Rady Arktycznej w Nuuk, na Grenlandii, które odbyło się 12 maja br. nie przyniosło, żadnych znaczących decyzji ani przełomowych deklaracji. Podpisano jedynie porozumienie określające zasady współpracy podczas akcji ratowania załóg samolotów i statków w Arktyce (SAR – Search and Rescue). Niektórzy komentatorzy określają to jednak mianem „pierwszego kroku” do współpracy przy eksploatacji bogatych złóż Arktyki, stanowiących ok. 20 proc. światowych zasobów ropy i gazu. <strong></strong> <p style="text-align: justify;"><strong>Rywalizacja światowych mocarstw</strong> Przy okazji spotkania w Nuuk, WikiLeaks rzeczywiście ujawniło kilka dodatkowych informacji na temat rywalizacji państw w tym regionie. Najwięksi gracze o Arktykę, czyli Stany Zjednoczone, Dania (wielkość zasobów ropy na Grenlandii, która nadal jest jeszcze dominium duńskim, jest szacowana na około 112 mld t; dla przypomnienia dane z 2006 r. wskazują, że zasoby rosyjskie wynoszą ok. 140 mld t), Norwegia, Kanada i Rosja zaczynają coraz wyraźniej zaznaczać swoją obecność w regionie oraz rościć sobie pretensje do bogactw tego regionu, czyli ropy i gazu. Kanada, Dania i Norwegia przygotowały własne inicjatywy w tej sprawie. W listopadzie 2008 r. także Unia Europejska zapowiedziała, że będzie prowadzić własną politykę na obszarze Oceanu Arktycznego. Główna rywalizacja odbywa się jednak pomiędzy państwami o ambicjach mocarstwowych, czyli Stanami a Rosją. Według WikiLeaks, Stany Zjednoczone liczą na potwierdzenie się scenariusza o uzyskaniu przez Grenlandię niepodległości. Według amerykańskich dyplomatów, stworzy to realną szansę na to, aby amerykańskie koncerny wydobywające ropę i gaz mogły znacząco wzmocnić swoją pozycję w tym regionie. <strong></strong></p> <p style="text-align: justify;"><strong>Rosyjska determinacja</strong> Niewystarczającą uwagę poświęca się determinacji rosyjskiej w grze o Arktykę. Rosja bowiem nie czeka na żadne postanowienia innych państw, traktaty w ramach ONZ czy Rady Arktycznej. Od 2001 r. konsekwentnie realizuje swoją realpolitik, opartą na potędze energetycznej oraz zdobywaniu nowych terenów i infrastruktury potrzebnej do jej wykorzystania. Jeszcze w 2001 r. Rosja, która ratyfikowała konwencję ONZ o prawie morza w 1997 r., złożyła wniosek o uznanie jej roszczeń do regionu arktycznego. Symbolicznym aktem walki o Arktykę była wyprawa polarna deputowanego rosyjskiego Artura Czilingarowa i wbicie masztu z rosyjską flagą w dno morza na biegunie północnym w sierpniu 2007 r. Dwa miesiące później ministerstwo ds. zasobów naturalnych Rosji ogłosiło, iż badania próbek gleby, którą pobrano w sierpniu wykazują ponad wszelką wątpliwość, że Arktyka jest rosyjska. Czilingarow ostrzegł Zachód, że jeśli prawo Rosji do Arktyki nie zostanie uznane, to Rosja wystąpi z Konwencji Prawa Morza. W 2008 r. Rosja zwiększyła także swoją obecność militarną w regionie arktycznym. Generał Władimir Szamanow, szef zarządu szkolenia bojowego w rosyjskim sztabie generalnym stwierdził, że po tym, jak przywódcy szeregu państw poddali w wątpliwość prawo Rosji do Arktyki, zarząd szkolenia musi przygotować jednostki i związki taktyczne odziałów sił zbrojnych, które mogą zostać wezwane do wykonania zadań bojowych w Arktyce. Dla Norwegii, będącej w bezpośrednim sąsiedztwie Rosji, zwiększona obecność rosyjskiego wojska jest niepokojącą sytuacją. W tym samym roku prezydent Miedwiedew podpisał rosyjską strategię dotyczącą również Arktyki, która zakłada, iż do 2020 r. region arktyczny stanie się dla państwa rosyjskiego strategicznym terenem eksploatacji złóż mineralnych. <strong></strong></p> <p style="text-align: justify;"><strong>Brytyjsko-rosyjski globalny sojusz strategiczny </strong> W styczniu br. BP oraz Rosnieft, koncern kontrolowany przez rosyjskie państwo (75 proc. udziałów Rosnieftu przypada rosyjskiemu skarbowi państwa), ogłosili globalny sojusz strategiczny. Miał on na celu wspólne eksploatowanie złóż ropy i gazu na rosyjskim szelfie arktycznym, a dokładnie na terenie Morza Karskiego o powierzchni 125 tys. km<sup>2</sup>, a także wzajemną wymianę ekspertyz. Obie strony podpisały umowę, która przewiduje powstanie spółki o mieszanym kapitale założycielskim. Rosnieft przejmie 5 proc. udziałów BP, w zamian za 9,5 proc. udziałów Rosnieftu dla BP. Rosja jest dla BP znaczącym graczem. Około jedna czwarta produkcji ropy koncernu pochodzi z Rosji. Pojawiają się jednak wątpliwości, czy BP nie uzależni się od Kremla, ponieważ Rosjanie, przejmując 5 proc. udziałów w BP, przejmują tym samym 5 proc. udziałów w globalnych aktywach BP, również w Stanach Zjednoczonych. Edward Markey, amerykański kongresmen z komisji Izby Reprezentantów ds. zasobów mineralnych wezwał władze federalne USA do przeanalizowania podpisanej umowy BP i Rosnieftu. <strong></strong></p> <p style="text-align: justify;"><strong>Sojusz odłożony na później</strong> Umowa pomiędzy koncernami została jednak zablokowana przez rosyjską spółkę typu joint venture TNK-BP. Właścicielem 50 proc. udziałów jest grupa BP, a pozostałe 50 proc. przypada konsorcjum AAR (Alfa-Access-Renova), w skład której wchodzi grupa rosyjskich miliarderów. W marcu br. na wniosek AAR Sąd Arbitrażowy w Sztokholmie orzekł, iż umowa transakcyjna pomiędzy BP i Rosnieftem jest niezgodna ze statutem TNK-BP. Tak więc aby doszła ona do skutku BP musiałoby otrzymać zgodę rosyjskiego konsorcjum na zawarcie transkacji z Rosnieftem. Rosyjscy akcjonariusze TNK-BP chcieli częściowo wymienić swoje udziały na udziały w BP i Rosniefcie, co na tym etapie było nie do przyjęcia tych dwóch ostatnich. Brytyjska grupa BP oraz rosyjski koncern nadal jednak podkreślają chęć kontynuowania negocjacji i sfinalizowania sojuszu. Rosja sama przyznaje, że nie będzie czekała, aż ktoś jej przyzna prawo do wydobywania zasobów w regionie Arktyki. Jak stwierdził sekretarz Rady Bezpieczeństwa Rosji Nikołaj Patruszew, region Arktyki musi stać się strategiczną bazą surowców naturalnych Rosji. „Jeśli nie będziemy aktywni w tym regionie, ktoś nas po prostu stąd wyprze” (Der Spiegel, 5 maja 2009 r.). Warto byłoby, gdyby państwa z regionu arktycznego, a wchodzące również w skład Unii Europejskiej, wzięły to sobie do serca. Zwłaszcza w obliczu budowy dwóch gazociągów – Nord Stream oraz South Stream.</p> <p style="text-align: justify;"><em>Artykuł pierwotnie ukazał się w "Gazecie Finansowej" nr 24/2011</em></p>