Opinie i komentarze

Gambit Saudyjski, czyli czy historia lubi się powtarzać - Dominik Smyrgała

1 lipca 2011, 09:25 /
Gambit Saudyjski, czyli czy historia lubi się powtarzać - Dominik Smyrgała
< p style="text-align: justify;"><a href="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Dominik-bw.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-604" title="Dominik bw" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Dominik-bw-233x300.jpg" alt="" width="233" height="300" /></a>10 czerwca Arabia Saudyjska jednostronnie ogłosiła zwiększenie produkcji ropy naftowej do poziomu 10 milionów baryłek dziennie. Średnia dzienna produkcja za rok 2010 wynosiła ok. 7,25 miliona baryłek, jest to więc wzrost o 38%. Decyzja ta motywowana jest rosnącym zapotrzebowaniem na surowiec w Azji, zwłaszcza w Chinach. Tłumaczenie to jest racjonalne, ale takiej decyzji należałoby się raczej spodziewać na Konferencji Organizacji Państw Eksportujacych Ropę Naftową (OPEC), przegłosowanej przez członków kartelu. Być może zatem Saudom przyświecają inne cele.</p> <p style="text-align: justify;">Po pierwsze, o czym pisze dla „GF” Agnieszka Nitza z naszego Instytutu, być może wysoki koszt utrzymania stabilności społecznej w monarchii zagraża jej płynności finansowej i zmusza rodzinę królewską do szybkiego pozyskania dodatkowych zasobów gotówki. Przy okazji prawdopodobnie decyzja ta wpłynie na spadek cen ropy naftowej, co z pewnością jest na rękę zachodnim sojusznikom Arabii Saudyjskiej.</p> <p style="text-align: justify;">Po drugie, być może Rijad, sam lub przez kogoś zmotywowany, postanowił wpłynąć na równowagę geopolityczną świata. Mało kto wie, że Arabia Saudyjska to już raz takiej sztuki dokonała, z daleko idącymi zresztą konsekwencjami. Nie chodzi tu bynajmniej o wojnę Jom Kippur z 1973 roku, embargo naftowe i kryzys, który w jego efekcie nastąpił. Otóż w roku 1985 właśnie radykalnie zwiększając produkcję ropy naftowej, Rijad zadał śmiertelną ranę... Moskwie. Decyzja ta spowodowała gwałtowny spadek cen surowca, który utrzymywał się przez ponad dekadę. Spadające wpływy z eksportu surowców energetycznych, przy jednocześnie rosnących kosztach wyścigu zbrojeń i kryzysie żywnościowym, spowodowanym przez niewydolne rolnictwo oparte na kołchozach, doprowadziły w roku 1989 radziecką gospodarkę do załamania. Bez tego (i, oddajmy honor, programu „Gwiezdnych Wojen” prezydenta Reagana) czy to obrady Okrągłego Stołu, czy też upadek Muru Berlińskiego, nigdy nie miałyby miejsca. Nawiasem mówiąc, w tym kontekście okazują się one tylko pewnym widowiskowym etapem demontażu systemu komunistycznego, a nie jego przyczyną. Kto wie zatem, czy i tym razem działanie to nie jest obliczone na osłabienie któregoś z konkurujących mocarstw naftowych. Naturalnych kandydatów może tu być dwóch.</p> <p style="text-align: justify;">Pierwszym, jeśli dokonać prostej projekcji przypadku z przeszłości, może być Federacja Rosyjska. Przyjmując to założenie, można spekulować, że jest to zadanie „zlecone”, albo przez Stany Zjednoczone (z przyczyn nie wymagających dłuższych tlumaczeń)... albo przez Chiny, co byłoby dobrą okazją do uzupełnienia własnych niedoborów surowca, a przy okazji wywarcia presji na Rosji i wynegocjowania lepszych warunków handlu ropą i gazem.</p> <p style="text-align: justify;">Drugim kandydatem, dokonując projekcji nieco bardziej skomplikowanej, może być Iran. Podejmując decyzję o zwiększeniu produkcji surowca w latach 80., Arabia Saudyjska kierowała się obawami przed rosnącymi wpływami Sowietów w świecie muzułmańskim, ze szczególnym uwzględnieniem inwazji na Afganistan. Współcześnie takim motywem mogłaby być obawa przed rosnącymi wpływami Iranu i kolejnymi „jaśminowymi rewolucjami”. Saudów szczególnie musiały zaniepokoić szyickie protesty w Bahrajnie, których nie wahała się stłumić militarnie. Nie zostało to szczególnie odnotowane w polskich mediach, ale Arabia Saudyjska w początku roku dokonała interwencji zbrojnej na terenie obcego państwa! Jakoś w Europie i Stanach Zjednoczonych nikt wtedy się nie zająknął o demokracji, prawach człowieka i poszanowaniu woli mniejszości. Stało się tak dlatego, że w powszechnej opinii za siłę sprawczą zamieszek uznano irańskie służby specjalne – a przejęcie władzy przez ugrupowania sprzyjające Teheranowi w państwie leżącym na Półwyspie Arabskim jest uważane, delikatnie mówiąc, za niepożądane. Oznaczałoby bowiem kontrolowanie przez Iran obu brzegów Zatoki Perskiej. W tej sytuacji uderzenie w podstawy gospodarki tego państwa wydaje się działaniem ze wszech miar zrozumiałym.</p> <p style="text-align: justify;">Oczywiście trudno w tej chwili wyrokować o prawdziwej przyczynie – możliwa jest zresztą kombinacja wszystkich czynników. Jedno jest pewne: radykalne zwiększenie wydobycia, na tak długo jak Saudowie wytrwają w tej decyzji, poważnie wpłynie na pozycję krajów eksportujących surowce energetyczne. I raczej na pewno przyczyni się, przynajmniej krótkookresowo, do spadku cen ropy naftowej na światowych rynkach, wbrew kasandrycznym proroctwom niektórych analityków.</p> <p style="text-align: justify;"><em>Pierwotnie tekst ukazał się w "Gazecie Finansowej", nr 25/2011</em></p>