Opinie i komentarze

Paraliż podwójny, czyli jaka piękna katastrofa - Dominik Smyrgała

7 lipca 2011, 23:53 /
Paraliż podwójny, czyli jaka piękna katastrofa - Dominik Smyrgała
< p style="text-align: justify;">Zal<a href="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Dominik-bw.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-604" title="Dominik bw" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Dominik-bw-233x300.jpg" alt="" width="233" height="300" /></a>edwie dwa tygodnie temu nasz ekspert Łukasz Kister mówił w wywiadzie dla „Gazety Finansowej”, jak źle Państwo Polskie zabezpiecza swoje interesy ekonomiczne. W chwili, kiedy Szanowni Czytelnicy widzą ten tekst (pisany dwa dni przed ukazaniem się tego numeru „GF”), Polska prawdopodobnie jest dotknięta podwójnym paraliżem komunikacyjnym. Pierwszy dotyczy głównie Warszawy i oczywiście związany jest z objęciem przez Polskę przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej, zwanego potocznie Polską Prezydencją. Rozkopana Świętokrzyska, korki weekendowe i wielki koncert inauguracyjny gwarantują „moc atrakcji” porównywalnych jedynie z wizytą prezydenta Obamy. W tym samym czasie prawdopodobnie dramat przeżywa również reszta kraju. Jest to związane z wejściem w życie elektronicznego poboru opłat od samochodów ciężarowych (ViaTOLL), co zresztą dość szeroko jest ogłaszane w mediach. Ma on zastąpić tradycyjne winiety i usprawnić transport w Polsce. Ponieważ stara mądrość ludowa głosi, że jak coś jest mocno reklamowane, to prawdopodobnie samo z siebie się nie sprzedaje, albo nie działa tak jak trzeba, można w tej kwestii nabierać podejrzeń. Mając w pamięci ostatnie polskie doświadczenia infrastrukturalne (autostrada A2 i nie tylko, koleje, ogłoszenie nowego planu budowy autostrad z harmonogramem prac rozciągniętym do 2035 roku!), podejrzeń nabierać trzeba. Z pewnością system e-myta, który miał być w pełni gotowy już dziś, przez jakiś czas nie osiągnie swojej pełnej sprawności.<strong> </strong></p> <p style="text-align: justify;">Chaos spowodowany przez konflikt ustawodawstwa krajowego i unijnego, brak jasnego podziału kompetencji między samorząd i władzę centralną, problemy ze strukturą własności i wreszcie niezwykle krótki okres między ogłoszeniem przetargu, jego rozstrzygnięciem i oddaniem systemu do użytku, muszą się skończyć źle. Można iść o zakład, że już dziś doświadczają Państwo szalejących „krokodyli” z Inspekcji Transportu Drogowego, których rzucono na nowy odcinek frontu, na który nie mają sił i środków; „misiów” z policji, przejmujących część ich obowiązków; korków na drogach, powodowanych przez wyrywkowe kontrole i nie działające systemy oraz awantur o nadajniki, przy pomocy których elektroniczne myto miało być naliczane.</p> <p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p> <p style="text-align: justify;">Zasadnicze pytanie brzmi: jak zachowa się Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad oraz Ministerstwo Infrastruktury? Niestety, nie jest wykluczone, że zostanie wybrany wariant wojenny – za kwartał wybory, więc całą energia pójdzie w szukanie winnych i udowadnianie, że rząd jest dobry, a prywatny kontrahent zły. To, co zarzucano działaczom PiS-u – inkwizytorski stosunek do firm – realizują urzędnicy obecnej, podobno liberalnej koalicji.</p> <p style="text-align: justify;">Tej sprawie trzeba się przyglądać, ponieważ stanowi o tranporcie, czyli „krwiobiegu” państwa i jest niezwykle ważna z punktu widzenia jego interesów ekonomicznych. Instytut Jagielloński rozpoczął prace nad raportem, dokumentującym całą historię wdrażania elektronicznego myta, w tym uwarunkowania prawne. Celem tego dokumentu nie jest szukanie winnych, ale pokazanie, jak wielkie i ważne projekty są realizowane w polskiej rzeczywistości. Obyśmy w końcu zaczęli uczyć się na błędach.</p> <p style="text-align: justify;"><em>Pierwotnie tekst ukazał się w "Gazecie Finansowej", nr 26/2011.</em></p>