Opinie i komentarze

Jaki Julia Tymoszenko usłyszy werdykt - Julia Maciejewska

9 września 2011, 00:00 /
Jaki Julia Tymoszenko usłyszy werdykt - Julia Maciejewska
< p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/zdj.Julia-Maciejewska.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-677" title="Julia Maciejewska" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/zdj.Julia-Maciejewska-199x300.jpg" alt="" width="199" height="300" /></a>24 czerwca rozpoczął się w Kijowie proces byłej premier Ukrainy, Julii Tymoszenko. Czołowa polityk opozycji została oskarżona o nadużycie władzy przy podpisaniu kontraktu z Rosją na kupno rosyjskiego gazu na początku 2009 roku, kiedy pełniła jeszcze funkcję premiera. W piątek 5 sierpnia br., Tymoszenko została aresztowana pod zarzutem systematycznego naruszania procedur sądowych. </strong></p> <p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p> <p style="text-align: justify;">Oskarżenie z 24 czerwca to już trzecie jakiemu ‘gazowa księżniczka’ musi stawić czoła. Wcześniej została ona oskarżona o defraudację środków finansowych pozyskanych ze sprzedaży kwot  emisji dwutlenku węgla przeznaczonych na wypłatę świadczeń emerytalnych oraz o zakupienie karetek pogotowia po zawyżonej cenie. Tym razem oskarżenie Julii Tymoszenko dotyczy podpisania umów o zakupie rosyjskiego gazu oraz umów tranzytowych pomiędzy Ukrainą a Rosją, które była premier podpisała w 2009 roku. Prokurator oskarżył Tymoszenko o nadużycie władzy, które doprowadziło do znaczącego pogorszenia interesów finansowych Ukrainy.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Okoliczności podpisania przez Tymoszenko umowy z Rosją </strong></p> <p style="text-align: justify;">Na przełomie 2008 i 2009 roku Rosja wstrzymała dostawy gazu na Ukrainę z powodu fiaska negocjacyjnego dotyczącego ceny surowca. Ukraina była skłonna zapłacić maksymalnie 235 USD za 1000m3 importowanego gazu oraz żądała podwyżki opłaty tranzytowej z 1,7 dolara do 2 za każde 1000m3/ 100km. Jednak w tym samym czasie Rosja borykała się ze spadkiem cen ropy, dewaluacją rubla oraz kryzysem ekonomicznym, co wpływało na deficyt w rosyjskim budżecie. Władimir Putin uznał więc, że Gazprom mógłby wykorzystać kryzys w relacjach z Ukrainą do podwyższenia cen za gaz, który generuje kluczowe przychody dla rosyjskiej  gospodarki. Zakręcenie kurka przez Rosję dotknęło również kraje europejskie, do których gaz płynął przez terytorium Ukrainy. Konflikt został zażegnany 18 stycznia, gdy obie strony podpisały porozumienie. Uzgodniono, że w 2009 roku Ukraina będzie płacić za rosyjski gaz cenę o 20% niższą od ceny, jaką płacą pozostałe kraje europejskie (w zamian Gazprom otrzymał taki sam rabat na opłaty tranzytowe). W następnych latach natomiast Ukraina miała już płacić europejską stawkę za rosyjski gaz, czyli ustaloną przez Gazprom cenę 450 USD za 1000m3. Jak się później okazało, strona rosyjska zawyżyła europejską cenę o około 10 proc., co doprowadziło do tego, że Ukraina musiała płacić najwyższą cenę za rosyjski gaz. Zaraz po podpisaniu kontraktu jego negatywne dla Ukrainy skutki nie były tak bardzo widoczne, ponieważ na świecie trwał kryzysu ekonomiczny i ceny gazu okresowo spadły.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Zarzuty prokuratury </strong></p> <p style="text-align: justify;">Prokuratura ukraińska stawia Tymoszenko zarzuty, dotyczące przekroczenia przez nią uprawnień, gdyż zatwierdziła kontrakt ukraińskiego koncernu Naftohaz z Gazpromem bez uprzedniej akceptacji całego rządu Ukrainy. W dodatku oponenci polityczni zarzucają  jej realizowanie własnych interesów kosztem państwa, ponieważ jej firma United Energy Systems of Ukraine miała podobno mieć 450 mln USD długu wobec Gazpromu i rosyjskiego Ministerstwa Obrony.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Reakcja międzynarodowej opinii publicznej na aresztowanie Tymoszenko</strong></p> <p style="text-align: justify;">5 sierpnia br., sędzia Rodion Kiriejew zadecydował o aresztowaniu Julii Tymoszenko, twierdząc, że systematycznie zakłóca przebieg rozpraw (aresztowana odmawiała stawania przed Kiriejewem nazywając go o marionetką prezydenta). Wywołało to reakcję międzynarodowej opinii publicznej. Petros Efthymiou, przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Organizacja Bezpieczeńśwa i Współpracy w Europie (OBWE) podkreślił, że przygląda się sprawie Tymoszenko z wielką uwagą oraz zaznaczył potrzebę sprawiedliwego, przejrzystego i niezależnego procesu, tak aby uniknąć podejrzeń o  nieuczciwy wyrok. Litewskie przewodnictwo OBWE zaapelowało o uczciwy i przejrzysty proces byłej premier Ukrainy. Stany Zjednoczone, również wyraziły zaniepokojenie wydarzeniami Kijowie. W piątek 5 sierpnia Catherine Ashton, kierująca aktualnie polityką zagraniczną UE oraz Stefan Fule Komisarz ds. polityki sąsiedzkiej UE skrytykowali areszt Julii Tymoszenko. Jednak w poniedziałek 8 sierpnia sędzia Kiriejew podtrzymał swoją decyzję, nie biorąc nie tylko międzynarodowych apeli pod uwagę, ale także poręczenia przedstawicieli ukraińskich Kościołów w sprawie byłej premier Ukrainy. Jeśli w czasie procesu sąd stwierdzi, że Tymoszenko jest winna zarzucanych jej czynów, może jej grozić kara nawet do 10 lat więzienia.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Tymoszenko się broni…</strong></p> <p style="text-align: justify;">W sądzie, a także w wypowiedziach dla dziennikarzy, Julia Tymoszenko nie kryje swojego oburzenia wywołanego oskarżeniami oraz sposobem przeprowadzania procesu. Odpiera zarzuty władz oraz prokuratury, twierdząc, że miała prawo podpisać gazowe kontrakty. Uważa również, że pod jej kierownictwem United Energy Systems of Ukraine prawidłowo rozliczało się z partnerem rosyjskim. Była premier Ukrainy twierdzi, że jest to sądowa farsa oraz wyłącznie polityczny odwet. Podczas pierwszej rozprawy Tymoszenko odmówiła odpowiadania na pytania sędziego – Rodiona Kyryjewa, żądając jednocześnie jego usunięcia. Twierdzi, że jest on marionetką administracji prezydenta, a wyrok już dawno został wydany.  Tymoszenko dodaje, że jeśli Peczerski Sąd Okręgowy orzeknie, że jest ona winna zarzucanych jej czynów, to zwróci się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka o ponowne rozpatrzenie sprawy. Julia Tymoszenko spodziewała się nakazu aresztowania. Dzień przed decyzją sądu na jej stronie internetowej pojawiło się nagranie, w którym sama mówi, że jutrzejszego dnia znajdzie się w więzieniu. Tłumaczy to rozkazem prezydenta Janukowycza. Tymoszenko przygotowała także na wszelki wypadek specjalne pismo, w którym informuje, że nie zamierza popełniać samobójstwa będąc w areszcie. Tymoszenko twierdzi, że zza więziennych krat jej głos będzie jeszcze bardziej słyszalny i o sprawie, a także o represjach politycznych na Ukrainie dowie się cały świat.</p> <p style="text-align: justify;">Obronę utrudnia Julii Tymoszenko były współtwórca pomarańczowej rewolucji Wiktor Juszczenko, który 17 sierpnia złożył swoje zeznania przed sądem.  Zdaniem byłego prezydenta to ówczesna premier zerwała podpisanie korzystnych dla Ukrainy porozumień gazowych, co pośrednio potwierdza zarzuty prokuratury wobec Tymoszenko. Juszczenko zasugerował także, że należałoby przesłuchać przedstawicieli Rosji biorących udział w negocjacjach gazowych. Pozwoliłoby to lepiej ocenić sytuację, w jakiej doszło do podpisania umowy. Zachowanie Juszczenki potwierdza tylko, że proces Tymoszenko ma charakter polityczny. Były prezydent wyraźnie odcina się od działań Tymoszenko. W tym procesie każda opcja polityczna (także sama Julia Tymoszenko) próbuje ugrać jak najwięcej dla siebie przed nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>W co gra Janukowycz i jaki będzie werdykt sądu?</strong></p> <p style="text-align: justify;">Wiktor Janukowycz jednak zdecydowanie zaprzeczył jakoby proces miał charakter polityczny oraz wielokrotnie zapowiadał, że tylko sąd może ocenić czy Julia Tymoszenko jest winna czy nie. Nie można jednak nie uwzględnić racji Tymoszenko. Wyznaczanie przez prezydenta Janukowycza sędziego z ledwie dwuletnim doświadczeniem i przeniesienie go do okręgu Peczerskiego na miesiąc przed rozpoczęciem rozprawy wydaje się być podejrzane.</p> <p style="text-align: justify;">Trudne do odczytania są prawdziwe intencje Janukowycza. Proces Tymoszenko ma niewątpliwie wymiar polityczny, ale niezrozumiałe jest czemu faktycznie miałby on służyć, zwłaszcza aktualnemu prezydentowi Ukrainy. Pytanie nr 1: Czy Julia Tymoszenko jest aktualnie zagrożeniem politycznym dla Janukowycza? Janukowycz cieszy się sporym poparciem społeczeństwa ukraińskiego, więc zbliżające się wybory do Rady Najwyższej nie powinny budzić niepokoić lidera Partii Regionów. Odsuwanie Julii Tymoszenko nie wydaje się być warunkiem koniecznym do zwycięstwa. Pytanie nr 2: Czy Janukowycz w ten sposób chce również rzucić cień podejrzeń na Władimira Putina, który wraz z Tymoszenko podpisał kontrakt? Wytknięcie błędów innym i pokazanie siebie jako jedynego sprawiedliwego to może być recepta na sukces Janukowycza. Te sugestie mogą mieć sens, zwłaszcza w obliczu ostatnich wydarzeń bilateralnych pomiędzy Rosją a Ukrainą. 12 sierpnia br., doszło do spotkania prezydentów obu państw w Soczi. Spotkanie zostało podsumowane przez dziennik ‘Kommiersant’ jednym zdaniem: „Wiktor Janukowycz staje się niełatwym problemem dla Moskwy, jak jego poprzednik”. Według moskiewskiego dziennika rozmowa ta pokazała koniec okresu zbliżenia między państwami. Głównymi tematami spornymi pozostają cena rosyjskiego gazu dla Ukrainy (niewykluczone, że w zimie dojdzie do kolejnego konfliktu z powodu braku kompromisu co do ceny gazu) oraz wstąpienie Ukrainy do Unii Celnej Rosji, Białorusi i Kazachstanu. Janukowycz jest stanowczy w swoim postanowieniu i nadal sprzeciwia się wstąpieniu Ukrainy do Unii Celnej. W zamian woli kontynuować rozmowy z Unią Europejską na temat podpisania umowy stowarzyszeniowej dotyczącej także strefy wolnego handlu. W tym momencie pojawia się pytanie nr 3: skoro Janukowyczowi zależy na szybkim dogadaniu się z UE, to po co mu problem związany z procesem Julii Tymoszenko? Stany Zjednoczone oraz Unia Europejska potępiły działania wobec Tymoszenko, ponieważ oczekują przestrzegania demokratycznych standardów na Ukrainie. Poza tym Zachód wspierał pomarańczową rewolucję oraz jej przywódców. Gdyby teraz poparł działania sądowe lub chociażby wstrzymał się od wydawania jakiegokolwiek komentarza, mogłoby się okazać, że pomarańczowa rewolucja straciła na swej wiarygodności. Proces Tymoszenko ma  pokazać społeczeństwu ukraińskiemu oraz Zachodowi, że ‘pomarańczowa rewolucja’ oraz jej liderzy to nie bohaterowie, ale zwykli ludzie, którzy mówiąc kolokwialnie też mają sporo za uszami. Nawet jeśli była premier nie zostanie skazana na więzienie, ale zostanie uznana przez sąd za winną to ten fakt zdyskwalifikuje ją w wyborach parlamentarnych w przyszłym roku oraz w następnych wyborach prezydenckich w 2015 roku. W ten sposób Janukowycz mógłby jednocześnie osiągnąć swój cel w rozmowach z UE. Tymoszenko nie będzie w więzieniu, więc udowodniłby Unii Europejskiej, która apeluje o uczciwy proces, że Ukraina to państwo, w którym przestrzega się prawa. Z drugiej jednak strony, Janukowycz ryzykuje tym, że jeśli sprawa Tymoszenko zostanie uznana za polityczny proces na zamówienie, to może on stracić nie tylko poparcie Zachodu, ale też znacznej części społeczeństwa ukraińskiego.</p> <p style="text-align: justify;">Trudno jednoznacznie ocenić co tak naprawdę wydarzyło się na początku 2009 roku, jak wyglądały negocjacje, co kto sobie obiecywał. Niewykluczone, że Julia Tymoszenko nie grała zupełnie czysto, ale Rosja najprawdopodobniej również nie działała w 100% przejrzyście i uczciwie w tym konflikcie. Należy także pamiętać, że zarówno na Ukrainie jak i w Rosji, standardy i etyka polityczno-biznesowa są na niższym poziomie niż na Zachodzie. Granica pomiędzy tym co legalne i demokratyczne, a nielegalne bywa czasem naruszana nawet na najwyższych szczeblach władzy.</p> <p style="text-align: justify;"><em>Tekst ukazał się w "Gazecie Finansowej", nr 35/2011.</em></p>