Opinie i komentarze

Dietl: Polska staje przed wyborem czy przystąpić do strefy euro czy stworzyć własną cyfrową walutę

6 sierpnia 2021, 12:56 /
Dietl: Polska staje przed wyborem czy przystąpić do strefy euro czy stworzyć własną cyfrową walutę

– Cyfrowe waluty to nowe narzędzie globalnej rywalizacji technologicznej i finansowej. Opracowania naukowe na temat CBDC zaczęły pojawiać się od 2017 r., jednak badania wielu banków centralnych nad cyfrową walutą przyspieszyły dopiero pod koniec 2020 r. – pisze prezes Giełdy Papierów Wartościowych Marek Dietl.

 

Nowe rozdanie w światowych finansach

Waluty cyfrowe to wyzwanie dla suwerenności monetarnej państw. Jesteśmy świadkami zmiany paradygmatu. Na naszych oczach trwa wyścig między globalnymi potęgami zmierzający do uzyskania przewagi w handlu międzynarodowym dzięki szybkiemu wprowadzeniu własnej waluty. W tle tej rywalizacji odbywa się rozgrywka instytucji finansowych, których dotychczasowa pozycja może być zagrożona.

Prace nad walutą cyfrową banku centralnego (CBDC) są zaawansowane w wielu krajach. Na początku roku Christine Lagarde, szefowa EBC zapowiedziała, że cyfrowe euro powinno wejść do obiegu w ciągu 5 lat. W czerwcu Bank Anglii zainaugurował debatę na temat stablecoinów i waluty cyfrowej. Latem swój raport na temat CBDC opublikuje amerykański Fed. Natomiast Chiny planują wdrożyć u siebie CBDC już w 2022 r.

Banki centralne nie mają wyboru

Cyfrowe waluty to nowe narzędzie globalnej rywalizacji technologicznej i finansowej. Opracowania naukowe na temat CBDC zaczęły pojawiać się od 2017 r., jednak badania wielu banków centralnych nad cyfrową walutą przyspieszyły dopiero pod koniec 2020 r., gdy Facebook poinformował, że uruchomi stablecoina opartego na kursie dolara o nazwie Libra (później Diem). Baza użytkowników Facebooka przewyższa liczbę obywateli największych państw, więc ewentualny start projektu mógłby przemodelować dotychczasowy system finansowy i zagrozić autonomii monetarnej banków centralnych. Projekt Facebooka został więc pośrednio zablokowany przez organy regulacyjne, jednak zaawansowane prace jakie równolegle prowadziły Chiny nad własną walutą cyfrową i tak zmusiły USA, UE i inne kraje do szybkiego startu prac nad własnymi rozwiązaniami.

Grozi nam erozja suwerenności

W sytuacji, gdy za kilka lat architekturę światowego systemu finansowego będą wyznaczały prawdopodobnie cyfrowe waluty: dolar, euro i jen, Polska w zasadzie staje przed wyborem czy przystąpić do strefy euro czy stworzyć własną cyfrową walutę? Decyzje dotyczące CBDC należy rozważać w kategoriach racji stanu. Gra toczy się na poziomie utrzymania suwerenności monetarnej i możliwości swobodnego prowadzenia polityki pieniężnej. W nowym modelu waluta tradycyjna i cyfrowa funkcjonowałyby równolegle, a bank centralny miałby pełną kontrolę nad bazą i polityką monetarną, mógłby nie tylko obronić pozycję złotego, ale stworzyć warunki do jego ekspansji.

W alternatywnym scenariuszu ryzykujemy utratę kontroli nad sferą monetarną, ponieważ cyfrowe waluty innych krajów mogą się okazać bardziej atrakcyjne dla biznesu i zwykłych Polaków niż pieniądz tradycyjny. Doświadczenia innych państw pokazują, że przygotowanie i przetestowanie systemu trwa kilka lat, przyglądając się tylko rozwojowi wydarzeń, w zasadzie oddajemy walkowerem miejsce Polski w tym wyścigu.

CBDC wsparłoby obrót giełdowy

Giełda pracuje nad platformą Private Market opartą na technologii blockchain, która - jeśli regulacje prawne na to pozwolą - być może wystartuje jeszcze w tym roku. Platforma będzie umożliwiać firmom pozyskiwanie środków na działalność w zamian za tokeny blockchain. Gdyby w obiegu był cyfrowy złoty moglibyśmy uprościć płatności i zaoferować niższe ceny transakcyjne uczestnikom tego rynku. Obserwujemy, że wiele konkurencyjnych giełd współpracuje z bankami centralnymi w stworzeniu podobnych rozwiązań, np. Banque de France razem z francuską giełdą Euronext, mającą oddziały w siedmiu krajach europejskich, testują wprowadzenie cyfrowego euro do transakcji finansowych.

W projektowaniu własnych rozwiązań nasze państwo może korzystać z kapitału jakim są kompetencje polskich informatyków. Tworzą oni obecnie wiele komercyjnych produktów opartych na technologii blockchain, takich jak giełdy kryptowalut. Nie bez przyczyny Polacy są w czołówce wszystkich rankingów informatycznych.

Korzyści wydają się oczywiste

Wśród głównych korzyści z użytkowania cyfrowej waluty są transakcje w handlu międzynarodowym dokonywane w czasie rzeczywistym, bez kosztów pośrednictwa. Mniejsza liczba pośredników, to większa efektywność systemu. CBDC jest też sposobem na włączenie większej ilości osób do systemu finansowego. Waluta cyfrowa dawałaby państwu nowe możliwości kształtowania polityki monetarnej, integrowania jej z polityką fiskalną i stymulowania gospodarki. „Programowalna waluta” trafiałaby bezpośrednio do wybranych gospodarstw domowych jako „helicopter money” np. z góry ustawioną datą ważności. Taką walutę można by modelować pod kątem oprocentowania i ograniczać jej zastosowanie np. wyłączyć cele negatywnie wpływające na środowisko. Oczywiście, gdy mówimy o kwestiach poszerzenia prerogatyw państwa musimy też wziąć pod uwagę temat wolności gospodarczej i prawa do prywatności, dlatego ostateczny model cyfrowej waluty powinien być tematem debaty całych społeczeństw. Prywatność transakcji jest głównym wyzwaniem dla krajów demokratycznych, prowadzących prace nad CBDC, natomiast Chiny traktują możliwość śledzenia obywateli jako dodatkową korzyść płynącą z zastosowania nowej waluty. Innym wyzwaniem jest utrzymanie stabilności systemu finansowego – CBDC mogłoby wyeliminować banki z wielu transakcji.

Reasumując: odpowiednio wczesne stworzenie własnego systemu do emisji cyfrowej waluty sprawi, że będzie mógł być polskim produktem eksportowym, podobnie jak dzieje się to z rozwiązaniami technologicznym tworzonymi przez GPW.

Źródło: Marek Dietl